Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Smutny przewodnik po nędznej giżyckiej gastronomii...

Smutny przewodnik po nędznej giżyckiej gastronomii

Giżycko. Takie ładne miasto. Z takim potencjałem. A najlepiej zjecie w barze mlecznym. Nie żeby na Mazurach był problem z dobrymi knajpami. Uważam, że jest przynajmniej kilka świetnych, ale trzeba do nich dojechać. Tam, gdzie jest duże zagęszczenie turystycznej stonki już prawie nikomu nie chce się starać. I to właśnie jest takie smutne.

Są co prawda punkty jaśniejsze, ale wciąż giżycka gastronomia jako całość kroczy mroczną doliną. Ten tekst nigdy by nie powstał, gdybym w tym mieście nie spędziła ostatnio trzech dni i trzech nocy. Raczej już nie powtórzę, bo na Mazury jeżdżę wiecie gdzie, ale szkoda było tego czasu nie wykorzystać. I smutno mi, Panie, bo do Giżycka mam rzut beretem z mojej sielskiej wsi, szczerze lubię to miasto, ale żeby było gdzie zjeść, to… No, sami przeczytajcie i zdecydujcie.

Siwa Czapla 6/10

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

To nawet niezła punktacja. Doceniam, że od lat się tam nic nie zmienia, kuchnia raczej z tych domowych, a więc i gołąbki, i pierogi, i placki ziemniaczane. Bardzo dobra lokalizacja, niezły schabowy. Lubię też ich stynki. Na korzyść Siwej Czapli przemawia też to, że czynna jest przez cały rok, a więc poza sezonem utrzymują ją miejscowi. To jest zawsze dobry znak. Mają regionalne przysmaki takie jak farszynki, karmuszka czy plince. Bardzo lubię ich stynki, są świetną przekąską. Co więcej – tymi mazurskimi frytkami chętnie zajadają się również dzieci, choć to przecież małe rybki razem z główkami. Stynki na zdjęciu głównym są właśnie z Siwej Czapli.

Browar Chmury 5/10 (ekstra punkt za lokal, widok i wspaniałego kelnera)

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

 

Bardzo ładne miejsce, tuż nad jeziorem. Jest współczesne, nowoczesne, piwo rzeczywiście się warzy tu na miejscu, wewnątrz stoją tanki. Pils był mocno średni, ale już american pale ale naprawdę godne uwagi. I teraz tak… W menu jest od Sasa do lasa. Od „mazurskich tapasów”, w których skład wchodzi wędzona sielawa czy lokalne sery po ramen, bao, arancini i pad thaia. Jest i udko z kaczki, jest chłodnik oraz rybna z sandaczem. Trochę śmieszno, trochę straszno. Zapytałam skąd ta Azja w Giżycku? Ano szef kuchni kiedyś był w Tajlandii. To fajnie, ale ramen, bao i arancini nie były. A z resztą co ja będę Wam tłumaczyć?… Mądrej głowie dość po słowie.

Zjedliśmy tu niezłego tatara, dość przyjemne „mazurskie tapasy”, przyzwoity chłodnik, świetne kurki, okonki w nieco zbyt miękkiej tempurze, rozpaćkanego pad thaia z bardzo dobrze przygotowanymi krewetkami, bao o ciężkiej strukturze bułeczki, ale za to z zachwycającym wypełnieniem z szarpanej wieprzowiny z orzeszkami, smaczne udko z kaczki i tragiczny ramen, któremu daleko do esencjonalnego bulionu, za to zdominował go smak kwaśny, zaś pajdę makaronu (paskudnie miękkiego, choć sklejonego) wyciągnęłam z miseczki tak:

gizycko gdzie jesc

Sami zdecydujcie czy Wam to miejsce odpowiada, albo zamówcie tylko to, co wymieniłam jako dobre. Wtedy możecie mieć tu naprawdę fajny wieczór, bo i zachód słońca piękny i drinki godne.

Tawerna Marina (Ekomarina) 4/10

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

Zupełnie przeciętne jedzenie, ale bardzo dobra lokalizacja. Nad samym jeziorem, z przepięknym widokiem. Mają wielki taras, więc nie jest jakoś szczególnie trudno o stolik. Za to frytki z okonia suche jak wiór, chłodnik smakował głównie maślanką/kefirem, jedynie sielawa była przyjemnie soczysta. Ja wiem, że to miejsce ma wielu wyznawców i że na wakacjach czasem zwykłe frytki z mrożonki smakują jak ambrozja, ale ja nie jestem od tego, żeby być na wakacjach. Sorry not sorry.

Steakownia 7/10

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

Tu już trzeba się odrobinę przejść. Nie ma widoku, więc może dlatego starają się bardziej. Jak nazwa wskazuje zjecie tu głównie mięso, specjalizują się w stekach. Na ladzie chłodniczej kawałki sezonowanego mięsa prezentują się całkiem dobrze. My zdecydowaliśmy się na t-bone’a i rib eye’a. Ten pierwszy mocno twardy na brzegach, ale zyskał w miarę jedzenia, bowiem środek okazał się być przyjemnie miękki i soczysty. Z kolei rib eye był w całości absolutnie apetyczny i delikatny. Do tego solidna micha sałaty i spokojnie można dożeglować do kolacji.

Wieprz & pieprz 3/10

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

gizycko gdzie jesc

Nooo, nie wiem. Podobno najlepsze miejsce w Giżycku na hamburgery. Jeśli tak, to ja nie chcę wiedzieć jakie jest najgorsze. Generalnie kotlety wysmażone na suchy wiór, więc niezależnie od dodatków człowiek ma wrażenie, że je trociny. Zamówiliśmy dwa: „chłopa z Mazur”, a więc podwójnego burgera z sałatą, pomidorem, kiszonym ogórkiem, cebulą, bekonem, sadzony jajkiem i sosem oraz „po francusku” z sałatą, serem blue, karmelizowaną czerwoną cebulą i orzechami włoskimi. W tym drugim przypadku dodatki zrobiły robotę bardziej, ale wciąż do cudownie soczystych hambuksów tym kanapkom jest daleko. Nie mówiąc o frytkach z mrożonki. Nie mówiąc o cienkich, suchych churros. Nie mówiąc o absolutnie przeciętnej pizzy, która nie pozostawia po sobie absolutnie żadnego wrażenia. Nic. Zero.

ALE! Ale za to żeberka wołowe w teriyaki! Już pominę te frytki, trudno, natomiast jeśli tu zabłądzicie, to olejcie hamburgery – idźcie w żeberka. Cudne, delikatne, rozpływające się w ustach, świetnie doprawione, soczyste mięso. Czy użyłam wszystkich kojarzących się z dobrymi żeberkami przymiotników? To dobrze, lubię kończyć miłym akcentem, bo ta rąbanka, która na cały regulator leci z głośników skutecznie zniechęca do dalszego eksplorowania menu.

P.S. Na maksa rozwodnione drinki. Mojito smakowało jak woda z miętą. Nie polecam. 1/10

Pan Kartacz 10/10

Raczej barek, raczej są kolejki, raczej przed zamknięciem mają sprzedane już wszystko. Raczej zadzwońcie i zamówcie sobie wynos. Bardzo dobre miejsce, wcale nie w eksponowanej lokalizacji, nie jest też otwarte długo w noc. Ale jedzenie jest pierwszorzędne. I dobrze Wam radzę tak wycyrklować z odbiorem zamówienia, by kartacze jeść natychmiast. Za odgrzewanie grozi zjebka. Nie mam zdjęć, podobnie jak w kolejnym przypadku, bo jestem leniwa i nie chce mi się szukać w telefonie zdjęć z zimy.

Bar Omega 10/10

W kategorii barów mlecznych nawet 11/10. Jest pełna kulturka, czyściutko, bardzo dobre domowe jedzenie, świetny wybór surówek. Bar Omega cieszy się dużym uznaniem również wśród miejscowych i co do zasady jak się jest po coś w Giżycku, to tu się wpada na schabowego czy gołąbki. Porcje są spore, ceny rozsądne, pasza smaczna. Czyli jest wszystko, co Polak lubi najbardziej. Pewnie dlatego w sezonie letnim do Baru Omega ustawiają się długie kolejki i trzeba o tym pamiętać.

Newin 10/10

gizycko gdzie jesc

Doskonała miejscówka na lody, ciasta i kawę. Lody są prawdziwie naturalne, a nie z proszku samodzielnie mieszanego z wodą, więc opisane jako „rzemieślnicze”. Przy okazji mały wtręt – przestrzegam przed lodami „U lodziarzy”, bo to kiepska sieciówka. W śmietankowych miałam zbrylone grudki proszku, z którego powstały te oto „lody naturalne”. Amerykanie by powiedzieli: Big no-no.

Dobra, to wracamy tam, gdzie nasze miejsce. U Newina dostaniecie więc prawdziwie naturalne lody w ciekawych smakach. Tym razem zjadłam na przykład pokrzywowe z miętą. Fajna sprawa, wyraźnie dało się wyczuć i miętę i pokrzywę. Dostaniecie tu również zdrowe smoothie, świeże soki, szejki, desery, również w wydaniu raw, a kawę mają… ekologiczną. Chyba jedyne miejsce w Giżycku w ekologiczną kawą. Czyli można. I nie padli po jednym sezonie, bo pierwszy raz jadłam u nich lody rok temu. I też było dobrze. I wcale nie są przy deptaku. Widzicie? Jakość się zawsze broni.

Nie sprawdziłam jeszcze tylko dwóch adresów, które miałam na liście. Po prostu nie dałam rady. Oba wyglądają dość obiecująco, więc przy najbliższej okazji to ogarnę.

gizycko gdzie jesc

No i co? Szału nie ma. To naprawdę nie jest trudne zabłysnąć jak najjaśniejsza gwiazda na tle tej ogólnej przeciętności. Wystarczy tylko trochę chcieć. Czekam więc z utęsknieniem, aż ktoś na to wpadnie i zrobi interes życia.

Magda

Ponieważ przez ten wpis w trzy dni przytyłam dwa kilo, możesz mi zrobić tę przyjemność i go udostępnić. Jak wiadomo od udostępnień się chudnie 😉