Przez pandemię gastronomia dostała tak po głowie, że jestem pełna podziwu dla ich wytrwałości. Mimo wszystko trwają na posterunku i starają się nas karmić najlepiej jak potrafią. Dlaczego Galeria Mokotów? Ano dlatego, że restauracje w galeriach dostały po głowie jeszcze bardziej, a tymczasem można tam znaleźć prawdziwe perełki.
Zapraszam więc na moje subiektywne zestawienie miejsc, które fajnie Was podkarmią nie tylko w przerwie między zakupami, ale też do niektórych warto tu przyjść specjalnie. Wiem, to może brzmieć zaskakująco, ale zobaczcie sami.
Monique Bakery & Wine









Bogaty wybór śniadań zarówno na słodko, jak i wytrawnie, zielone koktajle, kawy, herbaty, i przede wszystkim pieczywo wypiekane na miejscu. To najmocniejszy argument przemawiający za tym miejscem. Wiem, że ich jagodzianki mają swoich wiernych fanów, podobnie jak drożdżówki. My zjedliśmy bardzo przyjemny omlet z kozim serem, croque madame podane na bagietce i bajgla z wędzonym łososiem. Taki ostrożny początek, bo później zrobiło się bardzo poważnie.
Pini Grill & Delikatesy















Tu można dość łatwo zapomnieć, że jesteśmy w potężnej galerii handlowej. Na ladach chłodniczych prężą się przednie sery, pod sufitem wiszą wielkie szynki, zza szyby łypie okiem sezonowany stek, a w menu najprawdziwsza fiorentina. Kilogram mięsa przygotowanego w punkt. To ono zdobi zdjęcie główne. Absolutnie warto się tu w tym konkretny celu udać, bowiem mięso jest znakomitej jakości i w konsystencji masła. Czyste złoto. Skubnęliśmy też wcale niezłego tatarka i spaghetti z owocami morza, a na rozpęd deskę serów i wędlin. Ale ten stek, ten stek… Ach! Spokojnie możecie tu przyjść na dobrą kolację z przednim winem, nie zawiedziecie się.
Vapiano





