


5 dni, 5 lunchy: Z57 /Warszawa
O Z57 pisałam już wcześniej. Wpadałam do nich od czasu do czasu, ale w ostatnich miesiącach jakoś się nie składało. Nie mówiłam Wam, ale właściwie



O Z57 pisałam już wcześniej. Wpadałam do nich od czasu do czasu, ale w ostatnich miesiącach jakoś się nie składało. Nie mówiłam Wam, ale właściwie



Powiśle kryje wiele skarbów, a jednym z nich są najlepsze gnocchi w mieście. Nie mrożone, nie z hurtowni. Prawdziwe, domowe gnocchi, które rozpływają się w



Ach, Vitkac – luksus, blichtr, luj witon i prawdopodobnie najczęstsze tło dla blogerek modowych śniących o dniu, w którym wejdą tam w błyskach fleszy, ich



Hot pot, kociołek albo bardziej po polsku – wspólna micha. Lubię ten koncept tak samo, jak lubię fondue czy raclette. Gromadzenie się wokół wspólnego garnka



Najlepsze zawsze zostawiam na koniec. Też to macie? Ten rok był naprawdę łaskawy i obfity. Było dużo podróży, więc w zestawieniu znów ramię w ramię



Bardzo się cieszę. Ze szczęścia oszaleję dopiero wtedy, kiedy Fakapy w ogóle nie zaistnieją, ale na razie bardzo się cieszę. W porównaniu do ubiegłorocznej długiej



Na pierwszy rzut oka – magazyn. Na drugi – nadal magazyn. Zupełnie nie wygląda na miejsce, w którym można dobrze zjeść. Kiedy lokalizujemy ciężkie drzwi



Menu degustacyjne w Pho 14 jest już sławne. Zawiera około dwudziestu potraw, każda z nich kosztuje 6 zł, a wybierać można dowolnie. Jest zmienne i



Być może powinnam zacząć ten tekst od postawienia pytania, które mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Mianowicie na czym polega atawistyczna potrzeba wegetarian/wegan, by z uporem