Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Pizza Eataliano, Warszawa

Pizza Eataliano, Warszawa

www

Dzisiaj miejsce, które z pewnością odradzam, nawet na szybką przekąskę. Lokal znajduje się na pierwszym i drugim piętrze w centrum handlowym Promenada, ul. Ostrobramska 75c. Kiedyś to się nazywało San Marzano i było jedną z pierwszych sieciowych restauracji z kuchnią włoską w Polsce. Był to chyba koniec lat 90-tych, kiedy otwarto kilka restauracji w centrach handlowych w Warszawie – na ul. Świętokrzyskiej i w Atrium Plaza na Puławskiej, które powstało na miejscu dawnego kina Moskwa. Pierwsze moje spotkanie z San Marzano to był chyba 2004 rok,  spotykałem się kilkukrotnie z moimi klientami w tym miejscu.

Była tam dobra pizza, niezłe mięsa z grilla i przede wszystkim – chlebowe kuleczki z ciasta do pizzy, podawane z trzema smarowidłami – masłem czosnkowym, sosem pomidorowym z przewagą oliwy i sosem bazyliowym. Wtedy zakochałem się w bazylii. W restauracji była przyjemna obsługa, modny wystrój i ciekawa karta.

O stanie obecnym tego miejsca nie będę się specjalnie rozpisywał, bo tak naprawdę nie ma o czym, liczyłem na szybkie i proste dania kuchni włoskiej, a dostaliśmy coś dziwnego.

Najpierw kuleczki chlebowe (nazywają się teraz mini chlebki pizza eataliano), które już nie przypominały tych kuleczek, które pamiętałem. Były średnie, a sosy były z niskiej jakości składników, co było czuć.

IMG_3129

Po drugie lasagne bolognese – chyba, bo nie wiem do końca co autor miał na myśli. Za twarda, zbyt spieczona i bez smaku.

IMG_3131

Następnie była pizza z grillowanymi warzywami, która była bardzo przeciętna. Jak dla mnie i jak na miejsce, które nazywa się Eataliano i opisuje, że posiada oryginalną pizzę neopolitańską (tak, neopolitańską, a nie neapolitańską) zdecydowanie poniżej średniej.

IMG_3130Jeśli więc będziecie w pobliżu nie wybierajcie się to Pizza Eataliano, bo się zawiedziecie.

2 pigs

Jacek

Pizza Eataliano to był wybór, którego dokonałam kilkukrotnie z braku lepszej alternatywy. Ale ile można dawać szans, tak? Lubię włoskie, nawet bardzo, może stąd wynikają moje oczekiwania. Tutaj to za każdym razem była porażka – pizza jak podkład kolejowy, inne dania też, pardon le mot, do dupy, niesmaczne i z kiepskich składników. Bo czy dobrze o knajpie świadczy, jeśli klient głodny jak wilk, zostawia na talerzu większą część posiłku? Do tego kiepska, opieszała i mało kumata obsługa. Nie wiem czy jest sens dodawać coś jeszcze – szczerze i z głębi żołądka odradzam. Chyba bardziej bym była zadowolona kupując w pobliskiej Almie bagietkę, jakąś wędlinę i ser, i montując z tego wszystkiego na kolanie kanapkę.

Dwie świnki tylko dlatego, że się nie zatrułam.

2 pigs

A o pysznym włoskim jeszcze będzie, obiecuję. I we Włoszech, i w Polsce.

Magda