Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Nocny Market – oto miejsca, w których NAPRAW...

Nocny Market – oto miejsca, w których NAPRAWDĘ warto zjeść

Dawno już nie robiłam takiego zestawienia, gdzie od przejedzenia łzawiły mi oczy. Szukałam tego, co zawsze: smaku i dań opartych na dobrych produktach. I powiem Wam, że nie jest źle.

W takich miejscach jak Nocny Market można się trochę zagubić, bo poziom proponowanych dań skrajnie się różni. Jedni operują na najtańszym półprodukcie, ale są też tacy, którzy robią porządną robotę. Tym drugim cześć i chwała. Jeśli chodzi o azjatyckie klimaty, to pamiętam, że takie zestawienie robiła Pyza made in Poland, ale nie potrafię go odnaleźć. Szkoda, bo akurat jeśli chodzi o ten rodzaj kuchni, to ten blog uważam za najlepszy w Polsce. Są co prawda dwa stoiska z kuchnią wietnamską (po przeciwnej stronie w stosunku do całego ciągu pozostałych), ale oba są bardzo zniechęcające – wszystko usmażone już wcześniej, na najtańszej fryturze, itd. Czasem wystarczy się bacznie przyjrzeć, żeby stracić apetyt. Cóż, nie podniosłam rękawicy.

Żałuję też, że niektóre rzeczy nie są tak dobre, jak mogłyby być. Na przykład dania proponowane przez Brasil on the Plate, gdzie w menu są m.in. takie frykasy, jak jagnięcina czy bycze jądra. Ogólne wrażenie jest takie, że wszystko trzymają na ogniu zbyt długo i konsekwentnie zmienia się w gumę. A szkoda, bo bycze jądra to przysmak, tylko trzeba je dobrze zrobić.

Natomiast wiem na pewno, że doskonale podjecie tu:

Baron – The Family

 

Aleks Baron to znak jakości. Ale to już chyba wszyscy wiemy. Aleks Baron to również znak nieograniczonej fantazji. I tu mamy głównie kiełbasy z grilla. Ale jakie! Więcej takich kiełbas na polskim grillu, a świat będzie lepszym miejscem. Do wyboru jest piernikowa, biała z rozmarynem, polski choripan z wędzoną papryką i duszoną w białym winie cebulą, jest piernikowa i czarna z czarnym czosnkiem (przepyszna!), jest też kiełbasa od Jacka Nowickiego z majerankiem i czosnkiem. Życie jest dobre. A do tego mniej lub bardziej pojechane kiszonki, w których Aleks się specjalizuje. Absolutnie warto tu zjeść. Już nigdy nie sięgniecie po zwyczajną, obiecuję.

Pan Tasak

Czasem zastanawiałam się co jeszcze można wymyślić na temat kanapki? Szczytem fantazji wydawał mi się ramenburger. Fantazji i przegięcia jednocześnie. A tu, w cieplutkiej, opieczonej brioszce, znajdziecie ułańską fantazję, która wywołuje ślinotok, a nie zdziwienie. Kanapka z kozim wędzonym serem, chipsami kminkowymi, fasolką szparagową, młodą kapustą, masłem truflowym i majonezem szczypiorkowym to jest taki odjazd, że oszaleć można. Z jednej strony to są takie znajome, bliskie nam smaki – młoda kapusta z koperkiem, czy delikatna biała fasolka. No przecież to się tak ciepło kojarzy! Z drugiej w życiu bym nie wpadła na to, aby te dobroci zapakować w chałkę. A smak? Ambrozja!

Supperlardo

Tu weganom może być ciężko, wegetarianie zaś dostaną kolbę kukurydzy z chili, kolendrą i pecorino romano. Bardzo dobrą. A dla reszty jest fenomenalna kaszaneczka z podrobami z Mangalicy i pęczakiem – rzecz absolutnie warta spróbowania. Jest też kiełbasa jagnięca i kiełbasa wędzona z serem Montasio. I tu płynnie przechodzimy do sąsiedniego stanowiska, bo to jedna firma.

Mąka i woda

Nie ma lipy, moi drodzy. Postawili tu prawdziwy piec do pizzy, wydawka idzie szybko, placki nie są okrągłe, tylko takie w sam raz na raz, kształtem przypominając wszystkim dobrze znaną zapiekankę. Są naprawdę smaczne, z przyjemnie dymnym posmakiem ukrytym w pulchnych rantach. Do wyboru jest pięć wersji, w tym dwie z białym sosem i na deser dobrze znany wszystkim fanom Mąki i wody kremowy, słodki budino z karmelem i solą morską.

I tyle. Ale to i tak wystarczy, aby najeść się szalenie smacznie i do wytrzeszczu oczu. Z pozostałych stoisk, na które możecie również spojrzeć przychylnym okiem wymieniłabym: The Cool Cat, Gringo Bar (choć może być tłusto) i Koreankę. No i jest stoisko z winami, mają też polskie etykiety, więc nie krępujcie się, bo wiadomo, że co polskie to dobre, bo dobre i polskie.

Wszystkie te miejsca znajdziecie na ulicy Towarowej 3 w Warszawie.

Życzę Wam pojemnych brzuszków i miłych wieczorów!

Magda

Spodobał Ci się wpis? To fajnie 🙂 Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz. Dziękuję!