Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

6 naturalnych kosmetyków, które naprawdę działają ...

6 naturalnych kosmetyków, które naprawdę działają i kosztują grosze

O kosmetykach chyba jeszcze nie było. A przerobiłam ich multum, łącznie z tymi wszystkimi dziwnymi patentami z internetu, które nie miały prawa działać. I nie działały. Po głębokiej fazie na kosmetyczny odłam You Tube’a zostały mi dwie rzeczy: dobra lokówka i głębokie przekonanie, że najbardziej niezawodna jest natura.

 

Co mi dał You Tube?

 

Jakieś sześć, może siedem lat temu przeżywałam głęboką fascynację kosmetycznym odłamem You Tuba. Serio. Wtedy to jeszcze nie były kanały z milionami obserwujących, ale miałam kilka ulubionych i skutkowało to ponadprzeciętnym wydawaniem forsy na kosmetyki, a koreańskich używałam zanim to było modne. I wtedy jeszcze horrendalnie drogie, bo nie były dostępne w Polsce i trzeba je było ściągać z daleka. Zatrzymałam się w momencie, kiedy „wieczorne rytuały” zaczęły przybierać absurdalną formę i liczyły kilka kosmetyków używanych w odpowiedni sposób oraz w odpowiedniej kolejności. To nie dla mnie. Ja chcę szybko, skutecznie i możliwie naturalnie.

Na kolorówce przejechałam się zbyt wiele razy i jednak najlepiej w tej kwestii sprawdza się u mnie minimalizm. Jeśli tusz do rzęs, to od lat ten sam ulubiony. Jeśli cienie do powiek, to dwa kolory, a nie papuzia paleta, której i tak nie zużyję. I tak dalej. Nie używam zbyt wielu kolorowych kosmetyków, więc nie mam też większego kłopotu z ich wyborem – po prostu mam swoje przeboje, których się trzymam.

Z pielęgnacją jest trochę trudniej, bo choć według opisu konkretny kosmetyk powinien pasować do mojego typu skóry i jej potrzeb, często okazywało się, że jest nam zupełnie nie po drodze. Wyjątkiem, który nigdy mnie nie zawiódł są kosmetyki naturalne. I o ile rano krem jest w porządku (ale zawsze wybiorę raczej apteczny, niż drogeryjny), to wieczorem zawsze stawiam na naturę. Bo natura nigdy mnie nie uczuliła, nie zapchała porów, ani nie zrobiła żadnej innej krzywdy. W nocy najlepiej się regenerujemy stąd uważam, że to jest ten moment, kiedy warto zrobić skórze naprawdę dobrze i dać wszystko, co najlepsze. Przez te wszystkie lata wyłoniłam kilku liderów – produkty o czystym składzie, pełne dobroczynnego wpływu na skórę i włosy. Mam je zawsze w swojej kosmetyczce. Co więcej, jeśli weźmiemy pod uwagę ich wydajność, są to kosmetyki bardzo tanie.

 

Moje przeboje

 

1. Woda różana

Uwielbiam nie tylko za zapach. Pamiętam, że lata temu trafiłam w Bułgarii na sklep z kosmetykami wyłącznie różanymi i wpadłam w amok. Od tej pory mam ją zawsze, choć używam też innych hydrolatów, o których zaraz. Przede wszystkim jest bardzo łagodna i moja skóra ze skłonnością do buntu nigdy źle na nią nie zareagowała. Ma właściwości tonizujące, redukuje nadmiar sebum, zmniejsza pory i może stanowić bazę dla innych kosmetyków, na przykład maseczek, ale może być też używana tak samo jak woda termalna, a więc do odświeżenia w ciągu dnia – wystarczy przelać ją do butelki z atomizerem. Jest bardzo uniwersalna i dobrze sprawdza się przy każdym rodzaju skóry.

2. Hydrolaty

Hydrolat powstaje podczas destylacji z parą wodną konkretnych roślin – w ten sposób otrzymujemy olejek eteryczny i wodę podestylacyjną, która zawiera cenne substancje roślinne. Wykorzystanie hydrolatów jest takie samo, jak w przypadku wody różanej, jednak w zależności od rośliny, z której pochodzą mają różne zastosowanie: jedne mają mocniejsze działanie przeciwzmarszczkowe, inne sprawdzą się przy cerze problematycznej. Bardzo lubię hydrolat z kocanki, który ma specyficzny zapach, ale świetnie sprawdza się w przypadku skóry płytko unaczynionej, podobnie jak ten z liści oczaru. Zwykle używam ich zamiennie z wodą różaną.

3. Olej z nasion wiesiołka

Polskie złoto. Oprócz tego, że zimnotłoczony olej z nasion wiesiołka zawiera dużą ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych (czyli tych dobrych), wzmacnia odporność, chroni układ krążenia i warto przyjmować go doustnie, jest też świetnym zamiennikiem dla kremów. Zwłaszcza stosowany na noc, kiedy skóra nie jest obciążona żadnymi innymi kosmetykami, sprawdza się znakomicie jako antyoksydant i strażnik dobrego nawodnienia skóry – rano buzia jest gładka, promienna i miękka jak pupa niemowlaka. Ostatnio miałam okazję przyjrzeć się całemu procesowi produkcji w poznańskim zakładzie produkującym suplementy diety – firmie Gal, którą na pewno znacie z takich właśnie naturalnych produktów. Ciekawostka przyrodnicza – zdarza mi się wprost z kapsułek wyciskać olej na skórę (choć Gal ma także wersję twist-off), bo to bardzo praktyczne zwłaszcza w podróży, kiedy zawartość kosmetyczki ograniczam do minimum, ale teraz już wiem dlaczego warto to robić. I w ogóle nie chodzi o wygodę.

Otóż w laboratorium Gal popytałam trochę o świeżość olejów, bo myślałam, że może jest jakiś tajny sposób na rozpoznanie tego nieświeżego. Wiecie, taki ogólny patent, który wszystkim nam się przyda. No więc nie ma. Poza tym, że robi się gorzki nie istnieją żadne przesłanki, by naocznie stwierdzić jego świeżość lub jej brak. Właśnie dlatego ten zamknięty w kapsułkach jest lepszy od butelkowanego, bo to właśnie one stoją na straży jego świeżości – po prostu każda porcja ma kontakt z powietrzem dopiero po przekłuciu kapsułki.

Zawsze mocno kibicuję polskim markom, które robią dobrą robotę. Gal to firma rodzinna i to zaangażowanie po prostu widać, ale tym co ujęło mnie najbardziej są rzeczy, o których raczej nie wiecie. Na przykład to, że mają swoje pasieki i to z nich pochodzi pyłek pszczeli, który sprzedają. Albo że całą linię dystrybucyjną mają absolutnie nowoczesną i zbudowaną pod ich potrzeby. Proszę bardzo – takie rzeczy w Poznaniu!

4. Olej kokosowy

…ale do włosów. Ktoś powie, że olej kokosowy jest drogi. Nie jest, biorąc pod uwagę jego zużycie. Mnie słoik stosowany jako maseczka do włosów wystarcza na blisko rok. I działa. Jak się obijam i przestaję go używać włosy dość szybko robią się suche, mają tendencję do łamania i zaczynam wyglądać jak miotła. Wyraźną poprawę widać już po jednym zastosowaniu. Zwykle zostawiam olej na włosach na noc. Po takiej terapii nie potrzebuję odżywki po myciu – włosy są sprężyste, nie puszą się, są błyszczące i gładkie. Wiem, że pomysł z nakładaniem oleju (jakiegokolwiek) na włosy może się wydawać dziwny, ale to działa lepiej, niż jakakolwiek odżywka, jeśli tylko stosujemy ten zabieg regularnie. W moim wypadku optium to dwa-trzy razy w tygodniu.

5. Savon noir

Czyli czarne mydło. Wytwarza się je z czarnych oliwek i oleju oliwnego, jest całkowicie naturalne i spokojnie można go używać również u dzieci. Sama pasta może nie wygląda zbyt zachęcająco, ale po zmieszaniu z wodą robi się przyjemną emulsją, która nie tylko myje, ale w połączeniu z rękawicą pelleingującą usuwa martwy naskórek i pobudza skórę do regeneracji. Z powodzeniem zastępuje mi więc wszelkie cukrowe peelingi, nie mówiąc o tych z kawy, które może i fajnie działają, tylko problem polega na tym, że kawy nie wolno wrzucać do kanalizacji, bo zapycha rury, więc nie wiem gdzie miałabym się z takiego peelingu spłukać? Bo wąż ogrodowy raczej nie wchodzi w grę. Ponadto savon noir nie podrażnia, zawiera dużo witaminy E, a więc działa przeciwzmarszczkowo i można je zmieszać z glinką oraz hydrolatem, by otrzymać bardzo skuteczną maseczkę. No, orkiestra, nie kosmetyk!

6. Glinka

Podobnie jak  w przypadku hydrolatów warto wcześniej poczytać i wybrać glinkę odpowiednią dla naszego typu skóry. Natomiast ogólna rada jest taka, by unikać tych, które w składzie zawierają antyzbrylacze, emulgatory czy substancje zapachowe. Najlepsze w glinkach jest to, że są naturalne. Jeśli kupuję w proszku, to do jej rozmieszania używam któregoś hydrolatu lub wody różanej, a w przypadku cery suchej można dodać również olej z wiesiołka lub inny, który nam służy. W przypadku glinki bardzo cenię jej właściwości oczyszczające i ściągające. Oraz to, że jak wychodzę z łazienki z zieloną maseczką na twarzy, to straszę Jacka. Działa. Za. Każdym. Razem.

Chętnie poczytam o Waszych naturalnych przebojach, więc nie krępujcie się.

Piękności!

Magda

Partnerem merytorycznym postu jest firma Gal, polski producent suplementów diety z ponad 25-letnią tradycją. Ich produkty możecie kupić tutaj lub w dobrych aptekach stacjonarnych.

 

Spodobał Ci się post? To podaj dalej!

 


  • Aszke

    Od roku nie używam kremu do twarzy. Wystarczają mi 2 krople oleju z pestek malin i kropla 1% kwasu hialuronowego. Mieszam je w zagłębieniu dłoni i smaruję taką emulsją twarz. Wchłania się do matu, wygładza i jest idealna pod makijaż. Bonusem jest naturalny filtr UV zawarty w oleju. Na noc nie nakładam żadnych mazideł bo wierzę w dobroczynność naturalnego sebum. W życiu nie miałam tak ładnej cery jak dziś.

    • Marta

      Gdzie kupujesz olej i kwas?

      • Aszke

        Olej kupiłam stacjonarnie w Warszawie w sklepiku chyba przy Targowej, kwas kupuję online w Zrób Sobie Krem.

  • Sara

    Woda różana <3 Uratowała mnie kiedy miałam ogromne problemy z cerą jako nastolatka i do dziś stosuję ją 2x dziennie. Z resztą chętnie się zapoznam, dzięki! 🙂

  • marianna

    moim ostatnim odkryciem sa kosmetyki kanadyjskie The Ordinary. Kosztują naprawde mało a sa rewelacyjne.

  • Joanna Żet

    na moje wlosy super działa płukanka octowa z malin 🙂 (próbowałam tej z ives rocher)

  • Nie znałam tylko olejku z wiesiołka, ale mnie skutecznie zacheciłaś. Od dawna ograniczam swoją kosmetyczkę do minimum i mija skóra i włosy dobrze na tym wychodzą

  • Super! Wodę różaną mam i też uwielbiam. Ale savon noir, jeśli ma być tylko z oliwek to musi trochę kosztować jednak:)

  • Olej z wiesiołka z tej firmy to moja wielka miłość. Włosy rosną po nim jak szalone.

  • Sandra

    OCM. Matko jak bardzo to polecam. Nic tak ładnie nie oczyszcza skóry problematycznej. Chociaż polecam zamiast olejku rycynowego z podstawowej metody używać jojoba. Nie przesusza jak rycynowy i nie zaognia stanów zapalnych, co zdarza się przy rycynowym.

  • Natalia

    Polecam olejek rycynowy, na włosy, brwi i rzęsy, a także olejek z drzewa herbacianego na różne dolegliwości: trądzik, łupież, czy grzybica. Zmieszany z olejkiem rycynowym i oliwą jest bardzo dobry na paznokcie – działa lepiej niż drogie odżywki 🙂
    Na porost włosów używam oleju z pestek dyni z dodatkiem olejku miętowego 😉

  • Ewa

    Równiez uzywam glinek z proszku i mieszam je zawsze z hydrolatem (z jałowca) i dodaje kilka kropel serum. Kiedy zaczyna wysychać skrapiam buzię wodą termalną.

    Hydrolatu używam też zamiast toniku, zaraz po oczyszczeniu buzi.
    Chętnie spróbuje oleju z wiesiołka, a już na pewno pomyśle o oleju kokosowym do włosów, chociaż ciekawi mnie co nakładasz na głowę, żeby jednak poduszka została czysta? Wiem, że pełno tych czepków w internecie, ale może masz coś sprawdzonego?

  • Aleksandra Maciejewska

    Też super działa sok z aloesu! Kupuję 100% sok w aptece Melissa i smaruję nim twarz. 🙂