Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Na Lato i wszystkie pozostałe pory roku /Warszawa

Na Lato i wszystkie pozostałe pory roku /Warszawa

Zdarzało nam się wpaść do Na Lato na drinka, ale nigdy wcześniej tam nie jedliśmy. Z jakiegoś powodu zupełnie nie kojarzyliśmy tego miejsca z dobrą kuchnią, ale już z imprezownią – jak najbardziej. Kiedy więc matka dzieciom zadzwoniła i zaproponowała Na Lato jako miejsce naszego popołudniowego popasu, pomyślałam: „A co mi tam?”. I tak wylądowaliśmy przy (tfu!) social table, który tu przedzielony jest całkiem bujnymi roślinami, więc jednak daje poczucie intymności. I się zaczęło…

Poczesne miejsce w karcie Na Lato zajmuje pizza (od 21 do 35 zł), więc spróbowaliśmy kilku różnych wariantów, łącznie z wersją z borowikami pochodzącą z menu lunchowego. Nie jest to może mój Święty Graal, ale trzeba jej oddać honor – to zupełnie przyzwoite placki, które bronią się niezłymi dodatkami. Jedynym z czym bym dyskutowała jest zdecydowanie zbyt twarde ciasto i rozmiar. O ile nie czepiam się poczciwej margherity, to te z końca listy mają kiepską relację ceny do jakości/rozmiaru. Nie chodzi o to, by było „dużo i tanio”, lecz o to, by było adekwatnie. A to nie jest najlepsza pizza w mieście, sorry.

Na LatoW tym samym zestawie lunchowym (19, 90 zł) był też niezły krem z buraka – słodki i kremowy, ale bez charakterystycznego ziemnego posmaku, doprawiony tymiankiem. Fajnie, doceniam prostotę i dobre wykonanie.

IMG_7635

Arancini z cukinią i mozzarellą są naprawdę niezłe. Podane na sosie pomidorowym, któremu brakuje przypraw, ale brak przypraw jest tu cechą charakterystyczną wielu dań. Same kulki kryją w sobie rozkosznie ciągnący się ser i są tak smaczne, że młodzież wyraża chęć wciągnięcia drugiej porcji. Co też bez wahania czyni.

IMG_7634W ramach przystawki zamawiamy też cudnie delikatną ośmiornicę z ziemniakami, fenkułem i oliwkami (23 zł). Fenkuł tylko zaznacza swoją obecność i nadaje potrawie nieco charakteru, a duże, soczyste oliwki z pestką są miłym zaskoczeniem, bo to jakość zdecydowanie lepsza od standardowej supermarketowej przeciętności. Ośmiornica bardzo na tak.

IMG_7637Na tak jesteśmy również przy charakternych krokietach z kaszanki z szarą renetą i musztardą (13 zł). Są pikantne i bardzo wyraźne w smaku, a to wrażenie podbija musztarda. Właściwie w menu mają kilka takich drobiazgów, które z powodzeniem mogą zastąpić jedno danie główne, ale za to dostarczyć dużo więcej wrażeń.

IMG_7636

Mule w sosie pomidorowym z fenkułem i kolendrą mają jedną zaletę i jedną wadę. Z jednej strony są miękkie i delikatne, z drugiej towarzyszy im rozwodniony, kiepski sos bez jakiegokolwiek charakteru. Innymi słowy – można zjeść, ale nie będę usilnie namawiać. Duże uznanie za pieczywo – grube pajdy świetnego, domowego chleba z chrupiącą skórką zawsze podnoszą punktację.

IMG_7641Całkiem niezła jest pierś kurczaka pieczona z kostką podana z kuskusem, ziołami, granatem i płatkami migdałów (37 zł). Mięso jest delikatne i wilgotne, ale nie rozumiem koncepcji kuskusu. Ten jest ledwie letni i właściwie bez jakiegoś konkretnego smaku. Jeśli miał wystąpić w roli sałatki, to nie powinien być letni, jeśli miał wystąpić jako klasyka gatunku, też nie powinien być letni. Z zasady omijamy kurczaka, ale raz na kilka miesięcy może nas nie zabije. Jeśli ktoś bardzo lubi i koniecznie musi, to ten nie powinien rozczarować.

IMG_7654Kończymy niezłymi deserami: szarlotką z prawdziwą bitą śmietaną (7 zł), która smakuje jak u mamy, niezłym ciastem marchewkowym przekładanym masą na bazie mascarpone (15 zł), które może jest niezbyt wilgotne, ale to wrażenie niweluje krem. No i smakuje trochę jak piernik. A także prawie doskonałą panna cottą (15 zł), która pięknie swinguje na talerzu, a więc nie przesadzono z żelatyną. Jedynym, czego jej brakuje, są czarne kropeczki naturalnej wanilii. Ale wciąż jest to naprawdę niezły, niezbyt słodki deser. Nie oczekuję od tego miejsca cudów i fajerwerków, oczekuję przyzwoitego popasu. I dokładnie to otrzymuję.

IMG_7648

Szarlotka

IMG_7661

Ciasto marchewkowe

IMG_7650

Panna cotta

Na Lato jest codzienne, niezobowiązujące, ma taką sobie obsługę, ale za to karmi przyzwoicie. Widzicie, że nie ma tu lukru i zachwytów, ale nie ma też mieszania z błotem. Spokojnie można tam coś zjeść ze znajomymi, zrobić rozgrzewkę przed imprezą, wpaść na lunch, albo na drinka między jednym klubem, a drugim. Jest to bardzo sprytnie pomyślany biznes, który za dnia karmi, nocą poi i nie wymusza na kliencie niczego. Tak, miałam na sobie dres. Nie, poza kilkoma nieletnimi, ale za to mocno umalowanymi panienkami w kącie, nikt nie patrzył na mnie krzywo. Na Lato jest ok, a kucharza mają po Le Cordon Bleu. Innymi słowy – można iść.

pigs4

Magda

Info

fb
ul. Rozbrat 44, 00-419 Warszawa