Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Pies to nie wilk, czyli 6 największych mitów dotyc...

Pies to nie wilk, czyli 6 największych mitów dotyczących karmienia psów

Są na sali psiarze? Wiem, że są. Pieski są do kochania, a jak się o nie dba, to odwdzięczają się przyjaźnią, która trwa wiele lat. Czasy się zmieniły (na szczęście!) i psy z nami podróżują, chodzą do knajp i w ogóle stały się bardziej światowe, niż kiedykolwiek. A niektórzy wciąż uważają, że nasz domowy Reksio, to prawie to samo, co wilk. Otóż nie, ten kieszonkowy piesek w różowym kaftaniku jest tak daleko od wilka, jak na to wskazuje jego wygląd.

 

karmienie psów fakty i mity

Lubię pisać takie teksty, pozwalają mi się wgryźć w temat bardziej. Kiedy JohnDog, polska marka karm dla psów (sprawdźcie ich  – mają świetne składy i bardzo dobrą relację ceny do jakości), zaprosił mnie do napisania tego tekstu, ja zaprosiłam do współpracy własne doświadczenie oraz wujka Googla. Jasne, że trochę na ten temat wiem, psy mam od… Od zawsze i co do zasady – przy wyborze karmy sugeruję się najpierw składem, a dopiero później ceną, by na koniec wybrać taką, w której relacja ceny do jakości jest dla mnie satysfakcjonującą. Czyli im lepszy skład, tym… lepiej. Ale – hej! – przecież nie wiem wszystkiego. A wujek Google mi wcale zadania nie ułatwił.

Znalazłam masę informacji, owszem, niestety często sprzecznych. To w końcu jedzenie gotowane w domu jest dla psów dobre czy może tylko to ze sklepu? A ziemniaki? Psy mogą je jeść, czy to jednak źródło wszelkiego zła? No bo ja im czasem dam ze dwa ugotowane, jak zostaną z obiadu. Borze szumiący, a może jednak jestem złą matką, choć kocham te moje futra nieprzytomnie?!

karmienie psów fakty i mity

Dlatego zaczęłam drążyć. Pierwsze kroki skierowałam do SGGW. Tam – od człowieka, do człowieka trafiłam do dr n. wet. Sybilli Berwid. I to był strzał w dziesiątkę. Jest to bowiem jedna z zaledwie sześciu osób w Polsce, które specjalizują się tematyce żywienia psów. A do tego nie ma absolutnie żadnego problemu, by dzielić się wiedzą. Poprosiłam ją więc o komentarz w sprawie kilku przekonań, które wydają mi się najpowszechniejsze. Gdybyście natomiast chcieli zajrzeć na stronę dr n. wet. Berwid w sprawie konsultacji lub aby poczytać jej blog, to znajdziecie ją tutaj. Zaczynamy!

karmienie psow fakty i mity

Ziemniaki są dla psów trujące

FAKT i MIT jednocześnie

Surowe ziemniaki – tak. My też nie jemy surowych ziemniaków, bo byśmy dostali gorączki. Swoją drogą jest to dość powszechny sposób na ominięcie klasówki – kto zna, ten przybija piątkę w czoło. Bożeno, jacy my byliśmy kiedyś głupi… Ale ja nie o tym.

Co do zasady – bez obróbki termicznej większość psiankowatych jest trująca dla psów. Wiemy, że w ziemniakach, szczególnie w ich zielonych częściach jest skupiona solanina, która ma działanie podobne do strychniny. Ani my, ani psy nie powinniśmy takich ziemniaków jeść. Ale poza tym zdrowe, ugotowane ziemniaki – proszę bardzo. Dr Sybilla sugeruje jednak, by ugotowanym ziemniakom towarzyszyło również źródło białka. Czyli mięsko. Taka kombinacja podwyższa bowiem strawność, czyli przyswajalność cennych składników pokarmu.

Ale w karmach warto szukać… batatów (są w niektórych karmach JohnDoga). Te bowiem dzięki zawartości witaminy C, K, B6, ryboflawiny, niacyny czy choliny korzystnie wpływają na przykład na wzrok. A jeśli planujecie szczeniaczki, to warto wiedzieć, że bataty to również bogate źródło kwasu foliowego, który w okresie ciąży jest bardzo ważny w diecie suczki.

 

Orzechy to świetne źródło białka, a suszone owoce są zdrowe

MIT (ale nie zawsze!)

Może dla nas, ale nie dla psa… orzeszki ziemne. Co ciekawe – Precel na widok orzechów lub suszonych owoców aż się trzęsie. I czasem mu dam pół orzecha włoskiego, ale to tyle. Warto jednakowoż wiedzieć, że siarkowanie suszonych owoców wcale nie jest dobre ani dla nas, ani dla piesków. Z tym, że one mają daleko mniejszy kontakt z tego rodzaju substancjami, więc łatwiej u nich o dolegliwości po spożyciu. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało.

Teraz uwaga: „Orzeszki ziemne (które nota bene nie są orzechami tylko roślinami strączkowymi), dopuszczone do spożycia dla ludzi mogą mieć kilkukrotnie wyższy poziom skażenia toksynami pleśni niż dopuszczona do sprzedaży sucha karma (która ma wykazywać minimalne wykrywalne wartości). Psy są bardzo wyczulone na skażenie tymi toksynami, dlatego też wątpliwą korzyść przynosi podawanie im suszonego chleba czy bułek (w których także kwitną pleśnie, chociaż w pierwszym okresie w sposób niewidoczny). Orzechy to pod tym względem najbardziej skażona grupa. – mówi dr Sybilla i dalej dodaje – Śmiertelnie szkodliwe są dla psów orzechy makadamia oraz nie poleca się zielonych orzechów włoskich czy kasztanów jadalnych. W przypadku owoców suszonych wiemy że najbardziej szkodliwe są rodzynki, których nawet niewielka ilość może wywołać ostrą niewydolność nerek nawet u średniego psa. Dane toksykologiczne w tym temacie mówią że u co 8 psa zgłoszonego z zatrucia winogronami czy rodzynkami do (ASPCA), kończy się ono śmiercią.” Cóż, nie dla Precelka mieszanka studencka.

Ale już żurawina, jagody czy moringa są bardzo cenne w diecie psa, bo bogate w antyoksydanty, więc warto ich szukać w składach karm, podobnie jak takich dodatków jak siemię lniane, drożdże browarnicze – wszystkie te dobroci znajdziecie w karmach John Doga. Co do zasady – dobrze skomponowana karma, dobrana pod kątem potrzeb zdrowotnych i aktywności psa (proporcje białka do węglowodanów) to gwarancja zdrowia psa. A przecież wszyscy chcemy, by nasi najlepsi przyjaciele mieli się jak najlepiej, prawda? Pozwolicie, że odpowiem sobie sama – pewnie, że prawda.

 

Pies to wilk, najlepiej go karmić surowym mięsem!

MIT

Jak nie wierzycie, to przypomnijcie sobie jak wygląda York z kucykiem na czubku głowy. Jakoś średnio przypomina wilka. Owszem, pod względem DNA pies jest najbardziej zbliżony do wilka, ale warto pamiętać, że przez tysiące lat psy towarzyszyły człowiekowi jedząc to, co on. Wszystkie kolejne rasy są wyhodowane sztucznie poprzez kontrolowany dobór genów. Cytat z dr Sybilli: „Od swoich dzikich kuzynów – wilków, psy różnią się istotnie zdolnością do trawienia węglowodanów, co dokładnie opisano w prestiżowym magazynie naukowym „Nature” parę lat temu całkowicie obalając mit że psy nie trawią węglowodanów. Trawią i to bardzo dobrze, nawet jeśli nie mają ich w diecie są do tego genetycznie przygotowane! Jest to adaptacja do środowiska w jakim żyły, którym było towarzystwo człowieka. Okazało się, że psy mają 28 razy bardziej aktywne geny odpowiedzialne za rozkład węglowodanów, dzięki czemu trawią cukry 5-cio krotnie lepiej niż wilki (Axelsson 2013)”.

A więc nie tylko mięso, ani tylko węglowodany i to, i to – równowaga dostosowana do indywidualnych potrzeb. Pies do takiego pożywienia przystosowywał się przez wieki, to się inaczej nazywa „domestykacja”. W każdym razie miał na to znacznie więcej czasu, niż nasze organizmy miały na przestawienie się z naturalnego pożywienia na wysoko przetworzoną paszę dostępną w każdym supermarkecie. Krótko mówiąc – psu w diecie potrzebne są różne składniki, podobnie jak nam. Dlatego mamy tak szeroki wybór karm, zarówno tych, w których jest przewaga mięsa, jak i tych z jego mniejszą ilością. Tu właściwie znów

powinniśmy się odwołać do indywidualnego zapotrzebowania każdego psa.

Najważniejsza jest jakość. Zawsze. Dlatego podoba mi się to, że w ofercie John Doga są karmy zarówno wysokomięsne, jak i te z mniejszą ilością mięsa – dzięki temu możemy precyzyjnie dobrać skład karmy pod zapotrzebowania naszego pupila. Podoba mi się, że nie ma w nich zbędnych wypełniaczy, a mięso jest prawdziwym mięsem.

No i tu jeszcze pojawia się temat jego rodzaju. W przypadku dolnopółkowych karm dominuje kurczak i ewentualnie wołowina, natomiast ze względu na wysoką zawartość L-karnityny, która jest budulcem mięśni szkieletowych i mięśnia sercowego warto w karmach szukać bardzo konkretnych rodzajów mięsa, głównie mięsa przeżuwaczy: koziego, owczego, wołowego czy dziczyzny ze szczególnym wskazaniem na jeleniowate. Karmy John Dog dają nam do wyboru jagnięcinę, jelenia, gęś czy dziczyznę. Podobnie duży wybór jest w przypadku karm suchych. Ważna uwaga – jeśli Wasz pies ma alergię na pszenicę, to John Dog oferuje też karmy bez glutenu.


Resztki po obiedzie lub domowe gotowanie jest dla psów szkodliwe, tylko karmy mają odpowiednio zbilansowany skład

MIT, ale…

Nie wszystko, co spada z pańskiego stołu jest dobre dla psa, choć pies na pewno ma na ten temat inne zdanie. Mocno przyprawione dania odpadają, podobnie jak resztki fast foodów. Od dr Sybilli dowiedziałam się, że cebulowe są dla psów toksyczne (cebula, por, czosnek), a przecież można je znaleźć w wielu domowych potrawach. Sugestia dr Sybilli jest taka: „Poranna porcja suchej karmy + schowana jej część w zabawce interaktywnej gdy zostawiamy psa samego w domu a my idziemy do pracy, a po południu, jeśli musimy gotować ustalone ze specjalistą żywienia zwierząt dokładne proporcje czego i ile powinniśmy podać i w jaki sposób ugotowane. Wiele pokarmów na surowo stanowi zagrożenie mikrobiologiczne czy pasożytnicze dla naszych zwierząt, a wiele pokarmów roślinnych jest nietrawiona w formie surowej i wymaga odpowiedniej obróbki by nieść wartość odżywczą.”

 

Surowe jajo to najlepszy sposób na piękną sierść

MIT

No, przyznaję, że to mnie zaskoczyło. Kiedy byłam dzieciakiem, w domu rodzinnym były owczarki niemieckie (i w pakiecie zawsze jakiś kundelek, plus jakiś kot, który się załapał na gapę, choć on miał zwykle najbardziej pod górkę). O zwierzaki zawsze dbał tata, a przejawiało się to m.in. codziennym gotowaniem wielkiego gara kaszy czy ryżu z warzywami i solidną wkładką mięsną. Oraz surowym jajkiem od czasu do czasu. Na ładną sierść.

I teraz uwaga, cytuję dr Sybillę: „Surowe białko jaja kurzego zawiera ovoinhibitor enzymów trawiących białko – trypsyny i chymotrypsyny, skutkiem czego obniżamy przyswaja nie białka jednocześnie podając jego najlepsze źródło. Gotowanie jaj obniża ich alergogenność i podnosi biodostępność zawartego w nim białka o połowę do ok.91%, podczas gdy surowe jest przyswajane w 51% (Evenepoel 1998). Do tego w surowym jaju znajdujemy anty-witaminy powodujące odwrotny efekt – pogorszenie się jakości sierści poprze powstający niedobór biotyny, a nawet łamliwość pazurów… Skąd ten mit się wziął? Nie mam pojęcia. Ale wszystko wskazuje na to że najwartościowsze odżywczo jest jajo na miękko, albo gotowane. Na pewno nie surowe, zarówno w żywieniu zwierząt jak i ludzi (Andersen 2015).” I o sobie też się czegoś przy okazji dowiedzieliśmy.

 

Psa należy prowadzić wyłącznie na jednej karmie

MIT

Nie wiem skąd się bierze przekonanie, że zmiana karmy będzie oznaczała rewolucję w psim brzuszku? Ja mam do tego tematu bardzo proste podejście: gdybym przez całe życie miała jeść w kółko te same chrupki, to z nudów bym oszalała. Dlatego swoim psom, raz na kilka miesięcy, zmieniam smaki i konsystencję (mokre/suche), ale zawsze w obrębie ich zapotrzebowań wynikających z wieku, poziomu aktywności czy ewentualnych dolegliwości.

Innymi słowy: psy z różnego typu dolegliwościami powinny jeść to, co zalecił im lekarz. Pamiętam, że kiedy Saba w wieku mocno podeszłym zaczęła mieć problemy z nerkami bardzo pomagała jej specjalistyczna karma weterynaryjna. Natomiast w wypadku psów zdrowych należy pamiętać – tu znów dr Sybilla, że „przewód pokarmowy adaptuje się około 10-21 dni do danego rodzaju pokarmu (chociażby wydzielanie soków trawiennych, czy regulacja hormonalna, czy wzrost mikroflory) dlatego stabilne stosowanie danego modelu żywienia minimum 1,5-3 miesięcy czyli sezonowo, wydaje się najoptymalniejszym modelem. Częstsze zmienianie, czy wnioskowanie po kilku dniach podawania czegoś jest dość wątpliwe i raczej mało efektywne, prowadzić tez może do zaburzeń we wchłanianiu.

Warto pamiętać że w dziennej porcji wyliczonej 100% pokrycia kalorycznego psa, jest 15% na przekąski – i tu możemy podać coś zróżnicowanego, aby nie trującego czy zepsutego. Zdrowemu psu nie ma prawa zaszkodzić.” Warto też pamiętać, że karma sucha ma daleko większą koncentrację, niż mokra i łatwo nią przekarmiać, więc dobrze jest jej ilość dopasować do aktywności psa. Kanapowiec będzie jej potrzebował mniej, niż pies, który ze swoim panem biega po kilkanaście kilometrów dziennie.

 

Powiedzcie mi, czy wilk tak potrafi? 😉

karmienie psow fakty i mity

karmienie psow fakty i mity

pies w podróży

karmienie psow fakty i mity

 

karmienie psow fakty i mity

karmienie psow fakty i mity

Myślę, że w obszarze żywienia psów jest jeszcze sporo mitów, ale właśnie rozprawiliśmy się z kilkoma najpowszechniejszymi. Na koniec zawsze wygrywa zdrowy rozsądek, wiedza i… czytanie składu.

Drapiemy za uszkiem Wasze pieski!

Magda, Pola i Precel 🙂

P.S. W raze pytań linkuję Wam do widocznego na zdjęciu legowiska (tutaj) i pozostałych akcesoriów (tutaj) – szczególnie polecam skórzane smycze i legowiska, są doskonałej jakości.

Partnerem wpisu jest polska marka karm dla psów – JohnDog

Spodobał Ci się wpis? To super! Będzie mi bardzo miło, jeśli go udostępnisz. Poli i Precelkowi też :)))