Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel

Frytki belgijskie, Warszawa

http://fabrykafrytek.pl/

http://www.facebook.com/pages/OKIENKO/236509463070369

http://www.facebook.com/UwielbiamFrytkiBelgijskie

Ostatnio najmodniejszym fastfoodem są frytki. Nazywanie ich belgijskimi jest grubą przesadą, jednak tym właśnie słowem posiłkują się przedsiębiorczy właściciele kilku warszawskich lokali. Konkretnie mam na myśli trzy miejsca – Fabrykę Frytek na Złotej, Okienko na Polnej i mały lokalik przy ul. Przeskok.

Owszem, frytki są miłą odmianą po wszędobylskim i niemającym nic wspólnego z oryginałem, kebabie. Pod jednym warunkiem – że są to DOBRE frytki. Wszystkie powyższe przypadki to kompletna porażka, najgorzej jest chyba w Fabryce Frytek, bo serwują mrożonki. Z kolei najmilszym dla oka jest Okienko. Myślę, że m.in. z tego powodu jest tak oblegane przez warszawskich hipsterów. Tylko co z tego, jeśli serwują zwykłą marność?

W żadnym z powyższych miejsc, mimo zapewnień, że frytki smażone są zgodnie ze sztuką, czyli dwa razy, w różnej temperaturze, nie są one zrobione poprawnie. Zamiast chrupiącego z wierzchu i miękkiego w środku, otrzymujemy ziemniaka, który jest jak ugotowany, nie usmażony – miękki, żadnej chrupkości, no i przynajmniej w jednym z tych miejsc widziałam na własne oczy najtańszą palmową fryturę, która jednocześnie jest najgorszym olejem do smażenia jaki możemy dostać w hurtowniach.

Myślę, że zdjęcia są zbędne. Kto był w Belgii i próbował tamtejszych frytek wie, że te warszawskie to tylko bardzo słabej jakości podróbka.

Wszystkie trzy miejsca mogą w dowolnych proporcjach podzielić między siebie jedną świnkę.

Ale, ale… Nie traćcie nadziei, wy, którzy dobrych frytek szukacie!

Jest takie miejsce, do Tego z wieloletnią tradycją. Wystarczy wybrać się na Saską Kępę, czy kojarzycie już? Owszem, chodzi o frytki z Francuskiej. Nie znajdziecie tam ani wielkiej reklamy z napisem „belgijskie”, ani nawet „frytki”. Ot, są dwa okienka, w jedym pizza na kawałki (to dla amatorów grubego ciasta – jest smaczna), w drugim kurczaki z rożna i frytki. Frytki smażone dwukrotnie, jak należy – miękkie w środku, chrupiące z wierzchu. Jak się okazuje poprawne przyrządzenie nawet tak prostej przekąski może być filozofią.

zdjęcie ze strony saskakepa.waw.pl

Jest tylko jeden haczyk… No, może dwa – jeden mniejszy, drugi większy. Ten mniejszy to obsługa, która bywa – podkreślam, bywa – czasem mało sympatyczna, co jednak nie przeszkadza w konsumpcji. Ten większy to fakt, że wiosną, kiedy kończą się dobre ziemniaki, a nowych jeszcze nie ma, spada jakość. Poza tym, przez niemal okrągły rok jest to pewniak.

Renesans, ul. Francuska 33,  Warszawa

Magda

Ostatnio kilka razy miałem przyjemność przy okazji napraw moich zegarków zjeść frytki w Renesansie. Niestety ekipa albo mało zarabia, albo ma obecnie PMSa, bo Pani była – trudno powiedzieć oschła – po prostu niemiła, ponieważ oceniamy wszystko, także obsługę, a to, jeśli chodzi o okienko – nie jest tak istotne.
Same frytki – dobre, ale moim zdaniem kiedyś, jeszcze za czasów licealnych były lepsze. Lecz biorąc pod uwagę, że wszystko co ma więcej niż 4 lata w Warszawie schodzi na psy – ode mnie 4 mocne świnki.

Jacek


  1. Fajne spostrzeżenia, jest nowa Fryteria na Hożej 42 gdzie serwują frytki również z ziemniaków nie mrożonych smażonych jak w Belgi czy Holandii na tłuszczu wołowym, proces przygotowania frytek to około 50 min, Naprawde smakuja jak mają smakować, Polecam.

  2. […] nie będzie długi wpis, bo i lokal maleńki, i menu krótkie. Jak już kiedyś wspomniałam w Warszawie ciężko o dobre frytki, ba!, większość frytkowni serwuje zwykłe, pardon le mot, […]

  3. Jeśli kiedyś będziesz w Łodzi to polecam „Belgian Fries” na ul. Struga 5. Grube, chrupkie z wierzchu i miękkie w środku. Do tego naprawdę spory wybór sosów. Ekspertem wielkim nie jestem ale moja znajoma będąca rodowitą belgijką chwali…