Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Covo dei Saraceni, Positano, Włochy

Covo dei Saraceni, Positano, Włochy

www

Via Regina Giovanna, 5
84017 Positano

IMG_5971

Covo dei Saraceni to przede wszystkim hotel, przepięknie zlokalizowany, przy największej plaży w centrum Positano. Wybrzeże Amalfi to bardzo turystyczna część Włoch i cieszę się, że byliśmy tam w czasie majówki, bo nie potrafię sobie wyobrazić tych wściekłych tłumów przepychających się w wąskich uliczkach. Przed lub po sezonie jest uroczo – luźno, wystarczająco ciepło, by popływać, ale nie na tyle gorąco, by leżeć w cieniu jak jaszczurka pilnując, by nie wydatkować energii nadaremnie.

Positano, podobnie jak kilka innych okolicznych miasteczek, słynie z ceramiki i nie mówię tu o drobiazgach, ale przede wszystkim o ciężkich i wyjątkowo ozdobnych stołach. No i cytryn. Motyw cytryn przewija się na ceramice właśnie, ale nie tylko, nie wspominając o wspaniałym, aromatycznym limoncello, domowym, produkowanym przez wiele lokalnych knajp na potrzeby swoich gości.

Z tarasu Covo dei Saraceni rozciąga się taki właśnie widok, jak na zdjęciu powyżej. Bardzo przyjemne miejsce na posiłek. Mają też świetnie zaopatrzoną piwniczkę i warto się skusić na butelkę dobrego wina. Dziś będzie o czymś, czego z zasady unikam – o restauracji hotelowej. Rzadko czuję w nich klimat, raczej odbieram je jako wycinek dużego konglomeratu, a jedzenie to rzecz intymna, wymagająca serca. Nie odmawiam go szefom hotelowych kuchni, jednak to po prostu nie mój klimat. Zazwyczaj wolę lokalną trattorię, czy oberżę, gdzie pieczę nad przygotowaniem potraw sprawuje Mamma lub właściciel. Tutaj udaliśmy się z dwóch powodów – polecono nam tę restaurację i była idealnie zlokalizowana w stosunku do plaży, na której poleżeliśmy jakiś czas.

IMG_5985

Na początek sałatka z kurczakiem, którego z zasady nie zamawiam w knajpach, bo nie lubię antybiotyków i hormonów w jedzeniu, ale tutaj zrobiliśmy wyjątek za namową kelnera (nota bene bardzo profesjonalnego). I dobrze uczyniliśmy, bowiem była bardzo smaczna. Kurczak fajnie przyprawiony, z pazurem, co świetnie równoważyło delikatne smaki warzyw.

IMG_5991

Makaron z owocami morza – jeden z lepszych. Idealnie al dente, do tego mięciutkie owoce morza i lekki lecz wyrazisty w smaku sos pomidorowy. Bardzo przyzwoite danie.

IMG_5995

I ryba na cytrynowo. Przyzwoita. „Przyzwoita” to słowo idealnie odpowiadające moim wrażeniom. Na pewno świeża, wilgotna, w cytrynowo-maślanym sosie, z paseczkami skórki cytrynowej, jednak brakowało jej czegoś, co sprawiłoby, że chciałabym zjeść ją raz jeszcze. Była ok i to wszystko.

IMG_5999

Tym razem w ramach deseru skusiliśmy się na rumową babkę, która była rumową babką. Po prostu. Wilgotna, miękka, rumowa, koniec.

Samo miejsce jest na przyzwoitym poziomie, nie był to jednak posiłek, który nas olśnił. Spokojnie można tam coś zjeść, warto posłuchać sugestii kelnera, bo doradzając nam przystawkę i pastę się nie pomylił. Resztę wybraliśmy sami i było przyzwoite, lecz bez wodotrysków.

Rachunek taki oto, uważam że można te pieniądze wydać lepiej:

IMG_6003

Zatem bez zaskoczenia, za całokształt cztery świnki.

4 pigs

Magda