


Dal Cavalier Gino – najciemniej pod latarnią /Rzym
Jest 20:02, zostały trzy wolne stoliki. O 20:05 nie będzie już ani jednego. Nie ma tu żadnej przypadkowej osoby, wszyscy mają rezerwacje. Przyjezdnych widzę łącznie



Jest 20:02, zostały trzy wolne stoliki. O 20:05 nie będzie już ani jednego. Nie ma tu żadnej przypadkowej osoby, wszyscy mają rezerwacje. Przyjezdnych widzę łącznie



Sciascia to kawiarnia z tradycjami. Jej historia sięga roku 1919, kiedy zaczęto tu wypalać kawę. Nadal można ją kupić na wagę, ale można też napić






Wróbelki ćwierkały, że dają tu najlepsze gnocchi w Rzymie. I faktycznie coś jest na rzeczy, bo kelner nie był zdziwiony, gdy powiedzieliśmy po co przyszliśmy.



Wczoraj mieliśmy okazję spotkać kobietę, która wersalikami zapisała się na kartach historii kuchni. Jako jedyna w tej zmaskulinizowanej kulinarnej Olimpiadzie (przynajmniej do chwili obecnej) zdobyła



Lubię pizzę, nawet bardzo. Ale jestem też wymagającą małpą i byle placek nie zaspokaja moich oczekiwań. Mam swoje upodobania: ciasto musi być cienkie, dodatków w






Świdermajer, świdermajer, tu fidrygałek, tam bajer, tralalala… Była kiedyś taka piosenka, znacie? Żartuję, zmyśliłam to. Ale mogła być. Otwock był drzewiej uzdrowiskiem, do którego na



Tak świeżej recenzji chyba jeszcze nie pisałam. Drzwi knajpy zamknęłam za sobą jakieś dwadzieścia minut temu, a teraz siedzę oto na kanapie i czuję nieodpartą