


Gani – wreszcie talerzyki, które mają sens
Czyli okazuje się, że można. Można fajnie, smacznie karmić i do tego w rozsądnych cenach. Bo, z całym szacunkiem dla kiepskiej kondycji polskiej gastronomii, pół



Czyli okazuje się, że można. Można fajnie, smacznie karmić i do tego w rozsądnych cenach. Bo, z całym szacunkiem dla kiepskiej kondycji polskiej gastronomii, pół



Dzień bez zupy jest do… Czyż nie? Kocham zupy. Gotuję ich tyle, zmyślam, wymyślam i wiecie co? Jestem w tym naprawdę dobra. A prawie nic



Przyznaję, że czasem lubię się przejechać walcem i wypuścić na wolność tę bitchy part of me, gdyż każdy ma swój cień i on też ma



Chyba zaczynam znowu czuć misję. Serio. Prawie nie pisałam o knajpach przez dłuższy czas, ale obserwowałam. Coraz większy zachwyt byle czym. I jadłam. Obserwowałam i



Nigdy nie kryłam, że wszystko poza sezonem podoba mi się bardziej, niż w sezonie. Chorwacja poza sezonem jest cudowna. Tak na oko sto do dwustu



Czy było się do czego przyczepić? Tak. Czy było kilka „momentów”? Również owszem. Może dlatego zajęło mi tyle czasu napisanie tej recenzji. Te czarno-białe wydają



Lobster House zrobił mi niezłą rewizję w głowie. Zawsze chodziłam za jakością i dobrymi szefami (szefowymi też!) kuchni. To była dla mnie gwarancja, że zjem



Kto lubi domowe jedzenie – palec pod budkę. Ja lubię. I bardzo lubię miejsca, które niczego nie udają. Idąc tym tropem mam dla Was perełeczkę.



Poprosiłam Was, żebyście mnie wysłali w jakieś ekstra miejsce na śniadanie. Bardzo dużo głosów zebrał Baken, więc poszłam. I to z posiłkami w postaci mojej