Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Bistro Podwale – być może jest nadzieja dla ...

Bistro Podwale – być może jest nadzieja dla Sandomierza

Ach, Sandomierz, piękne miasto, w którym trup ściele się gęsto, a cała Polska obserwuje w napięciu co z tym fantem pocznie facet w sukience. Tyle fantazje z telewizora. Rzeczywistość gastronomiczna ziejąca wprost z sandomierskich kuchni jest trochę mniej kolorowa niż serial, by nie użyć określenia „głęboko rozczarowująca”. Zasadniczo w większości miejsc jest albo z proszku, albo z proszku, albo kanapka, albo z proszku. Dlatego wieść o otwarciu nowego bistro przyjęliśmy z radością.

Choć serowy weekend był w weekend, a nie w czwartek, my w okolice Sandomierza dobiliśmy już w czwartek wczesnym popołudniem. I dobrze, bo w Bistro Podwale na wszystko czeka się nieprzytomnie długo, więc zamiast zaplanowanej godziny, spędziliśmy tam dwie i pół. Kładę to na karb wieku niemowlęcego i zakładam, że w przyszłości będą w stanie przewidywać zmasowany nalot dywanowy po prostu zatrudniając więcej obsługi.

Ponieważ było nieznośnie gorąco zaczęliśmy od chłodnika (8 zł) i lemoniady. Nie napiszę, że był to chłodnik mojego życia, a jajko było najbardziej wiejskie na świecie. Koleżanka, która też zdecydowała się na chłodnik pewnie miałaby więcej zażaleń, bo nie dostała jajka. No i buraki ze słoika, a nie świeże. I totalnie bez przypraw, bez rzodkiewki, bez ogórka. Płasko i przeciętnie.

Problem z przyprawami, a zwłaszcza solą, będzie się jeszcze przewijał. Przychodzi tam dużo rodzin z dziećmi i kobiet w ciąży, celują w takiego klienta, więc może pod tym kątem unikają przypraw. Tylko, że jakość produktów, na których pracują nie usprawiedliwia eksponowania ich domniemanych walorów smakowych poprzez unikanie przypraw.

A kiedy poprosiliśmy o sól, dostaliśmy pustą solniczkę. Może to taka prozdrowotna filozofia wdrażana niezależnie od upodobań gości?…

IMG_1157

Zamówione przez Jacka sery zagrodowe (12 zł) zostały fantazyjnie opisane w menu jako „ser zagrodowy od serowni Podłazy podany na sałatach z regionalną jarzębiną na miodzie ze skarbów prababuni”. Szczególną uwagę pragnę zwrócić na „skarby prababuni”. Chryste… No więc sery były przeciętne, bez wyrazu i jak wszystko w tej knajpie – pozbawione soli, choć przecież nie robią ich na miejscu. Ale za to jarzębina była fenomenalna, nawet jeśli po prababuni. Gdyby wymienić sery na lepsze, byłaby to znakomita przystawka.

IMG_1156

Niezła była moja sałatka z jajkiem w koszulce i boczkiem (17 zł) podana na liściach szpinaku z winegretem i pomidorkami koktajlowymi. Ok, białko nie ścięło się do końca, a poza schemat nieśmiertelnych pomidorków koktajlowych można było wyjść już dawno, bo pojawiły się niezłe, pachnące pomidory, ale mniejsza o to. Sałatka jest całkiem udana z przyjemnie chrupiącymi kuleczkami gorczycy, orzeźwiającymi plastrami ogórka i smacznym boczkiem. Prosta rzecz, a cieszy.

IMG_1159

Natomiast śledź z jabłkiem i pieczonym burakiem podany z czerwoną cebulą i jogurtem chrzanowym (12 zł) był dobry tylko połowicznie. Dobry był burak i jabłko, a zły był śledź. Tani, supermarketowy, rozmoczony śledź. Niech spoczywa w pokoju.

IMG_1161

O bagietce z grillowanym kurczakiem (12 zł) nie mam zbyt wiele do powiedzenia, ponadto, że pasta z zielonego groszku konsekwentnie nie została doprawiona, a kurczak nie miał godnego życia. Poza tym zupełnie normalna kanapka. Trochę hormonów, trochę białej mąki i rukola dla zmyły.

IMG_1163

Honoru bronił burger (24 zł) ze smażonym szpinakiem i serem z przerostem niebieskiej pleśni. Tu nie poskarżę się na niedoprawione mięso, bo to wrażenie niwelował charakterny ser. Mięso było może trochę przeciągnięte i suche, ale po dodaniu solidnej porcji majonezu okazało się, że to absolutnie jadalny i smaczny burger, zwłaszcza, że zamknięty w fajnej, lekko słodkiej bułce podobnej nieco do brioszki. Burger tak. Najtańsze frytki z mrożonki – nie.

IMG_1167Czy pokładam nadzieję w Bistro Podwale? Mimo wszystko tak. Coś już dzwoni, goście są, miejsce jest absolutnie wyjątkowe, tylko obsługa i kuchnia mają przed sobą jeszcze wiele pracy. Jestem dość wyrozumiała dla tak młodych knajp, więc nie przejadę się po nich, jak po starym wyjadaczu. Chciałabym, żeby solidnie stanęli na dwóch nogach i zmusili konkurencję do głębokiego zastanowienia się nad słusznością gotowania z mrożonek i  proszku. Przynajmniej byłoby gdzie zjeść w Sandomierzu. 

Rachunek.

pigs3

Magda

Info

www fb
ul. Podwale Dolne 8, Sandomierz