Poprosiłam Was, żebyście mnie wysłali w jakieś ekstra miejsce na śniadanie. Bardzo dużo głosów zebrał Baken, więc poszłam. I to z posiłkami w postaci mojej wspólniczki i przyjaciółki Kasi Selenty, która na gastro zjadła zęby. Może jesteśmy wymagające, a może po prostu rozkminiamy głębiej. W każdym razie…
Kilka uwag jest.
Baken jest szalenie modnym miejscem. W środku tygodnia mieli pełno (byłyśmy na Żurawiej). Choć opinie są podzielone – od wiernych wyznawców, po „meh, nic specjalnego”. Zatem mówię: „Sprawdzam!”.



Najpierw zamówiłam gazowaną herbatę – nie było. No to kombuchę. Nie było. Co się ta biedna pani nachodziła, to jej. Stanęło na domowej lemoniadzie z lipą. Pyszny wybór, bardzo polecam.
Spośród ośmiu dostępnych opcji śniadaniowych zamówiłyśmy cztery. Te, które wymagają jakiegoś wkładu własnego, bo te które składają się z gotowych produktów typu chleb, masło, ser, konfitura i jajko na miękko wydały nam się mało ciekawe.



Baken bez wątpienia ma jedną rzecz, którą bardzo sobie cenię i w dzisiejszych czasach nie jest wcale oczywista – Baken ma produkty dobrej jakości. I za to szacunek ludzi ulicy Sezamkowej. I to wysokiej jakości produkty bronią tutejszych śniadań, bo jeśli chodzi o wykonanie… Cóż. Tu dochodzimy do tej słabszej części.
Na początek sałatka z pomidorów z fasolką szparagową od Majlertów, rzodkiewką i ziołami (32 zł). Nie jest to wielka porcja i na pewno sama w sobie nie może być śniadaniem. Pomidory przyzwoite, ale jak na początek września – daleko im do tej słodkiej, soczystej wspaniałości, którą wszyscy dobrze znamy. No i surowa fasolka (być może za krótko blanszowana?) – twarda i zwyczajnie niesmaczna. Do tego stopnia niesmaczna, że całkowicie ją pominęłyśmy. W opisie tego dania jest też palony bób, ale albo jest go tak śladowa ilość, że żadna z nas nie zauważyła, albo go nie było. Zaś „magiczna posypka” to czarnuszka. Mnie pasowała, Kasi nie. Kwestia upodobania.



Dalej „chamski tost” z bobem, fasolką szparagową serem Emilgrana, ekologiczną Goudą i domowym ketchupem (38 zł). I znowu – znakomity chleb z chrupiącą skórką. Ale im dalej w las… Pasty z bobu tyle, co kot napłakał. A pajdy chleba krojone grubo, więc jesz głównie chleb. Do tego od pasty chleb zrobił się mokry i po toście, który i tak był ledwie muśnięty ciepłem, zostało wspomnienie. Tu zjadłyśmy głównie skórki i tartą Emilgranę. Ale za to domowy ketchup wspaniały – z cynamonem, lekko korzenny. Cudowny! To jest coś, czego słoiczek chętnie bym kupiła do domu. Kwestia fasolki szparagowej ma się tak samo jak w sałatace z pomidorów. Tost złożony wygląda zachęcająco i obficie, zaś po rozłożeniu wygląda jak poniżej.






Następnie grzanka z gravlaxem, twarożkiem ziołowym, liśćmi sałat i jajkiem (41 zł). I znowu – twarożku znikoma ilość, pajda grubo krojona, bardzo słabo opieczona, więc wcale nie chrupka, a miękka od twarożku i do tego śladowa ilość łososia. Sam łosoś też całkiem zwykły, a przecież z gravlaxa da się wycisnąć mnóstwo smaku. 6-cio minutowe jajko za to w punkt. Gdyby proporcje składników były inne, a chleb podpieczony na chrupko, to wrażenia byłyby zupełnie inne.






I na koniec leniwe z morelami (35 zł)… Zobaczcie jaki to jest zmarnowany potencjał: leniwe na twarogu ze Strzałkowa, konfitura morelowa z wanilią (nie wątpię, że prawdziwą), domowa crème fraîche, tyle zachodu, aby kluski były mączyste, twardawe i pozbawione smaku. Jedynie morele ze śmietaną były smaczne. Takie po polsku nie za słodkie.



No i co ja mam Wam powiedzieć? Mocne 2/5.
Szkoda, bo przy produktach tak wysokiej jakości Baken mógłby być moim ulubionym miejscem. A był jak randka z Tindera – obietnice nie spotkały się z rzeczywistością.
I ostatnia uwaga, której proszę nie brać osobiście tylko ogólnie. Ja wiem jaki jest problem z kelnerami i Wy, ludzie gastro, nie zawsze macie w czym wybierać… Ale zwróćcie uwagę na jedną rzecz, która z jakiegoś powodu poszła w zapomnienie, a nie powinna – kelner/ka z długimi, pomalowanymi na ciemny kolor tipsami to jest sprawa nie do przyjęcia. Jeśli macie bujną wyobraźnię, a ja mam, to… O Jezu w pomidorach.
![]()
![]()
![]()
Magda
Info
www
@
ul. Żurawia 6/12, Warszawa
Pozostałe lokalizacje: Browary Warszawskie (piekarnia), Jana Jeziorańskiego 1, Warszawa (bar)
Spodobał Ci się wpis? To fajnie 🙂 Będzie mi. miło, jeśli go polubisz lub udostępnisz. Dziękuję!











