wandal gdzie zjeść warszawa

Wandal – nie idźcie tam

Naprawdę, nie idźcie. Odpuśćcie sobie, zostańcie w domu, zjedzcie mielonego z ziemniaczkami i mizerią. Tak będzie lepiej. Lepiej dla mnie, bo Wandal robi takie WOW, że od dnia otwarcia brakuje stolików. A ja jednak chciałabym w najbliższym półroczu móc tam zrobić rezerwację.

Żarty żartami, ale: Jezu, wreszcie. Wreszcie jakiś powiew świeżości i wielki ukłon w stronę tego, co najważniejsze i co naprawdę w gastronomii ma sens: jedzenia i wina. Niby takie oczywiste, a jednak takie trudne. Byłam już tak znudzona kolejnymi „talerzykami”, powielaniem tych samych schematów i obowiązkową „instagramowością” ponad wszystko, że mi wracał obiad z komunii. I nagle pojawił się on. I postanowił zrobić z kuchni polskiej dzieło sztuki.

W mieście stołecznym jest zaledwie kilka takich miejsc i ja myślę, że oni doskonale wiedzą o kim mówię. Takich, których nie imają się mody i które robią co do nich należy na najwyższym poziomie abstrakcji.

Sukces Wandala jest dla mnie oczywisty jak to, że jutro też wzejdzie słońce. Byliśmy tam pierwszego dnia i mieli zajęte niemal wszystkie stoliki. Byliśmy tydzień później i mieli zajęte już wszystkie stoliki. To dobra wróżba. A ponieważ byliśmy w piątkę, to zrobiliśmy dogłębny przegląd menu, dzięki czemu mogę Wam napisać co warto najbardziej i co sobie ukochałam. Nie zachłystujcie się, gdy zobaczycie rachunek, bo to za nas wszystkich, w tym było jeszcze wino. Relacja ceny do jakości jest tu wybitnie korzystna, więc idźcie do Wandala szybko, zanim się zorientują, że spokojnie mogą sobie za to wszystko liczyć więcej.

Cały ten koncept jest o równowadze i względnej lokalności. Talerze zaprojektowane specjalnie dla nich zostały wyprodukowane w Ćmielowie (są piękne!), choć nie ma ich na zdjęciach, bo wtedy jeszcze na nie czekali, więc musicie mi uwierzyć na słowo, krzesła są z Pagedu, na talerzach mnóstwo polskich produktów wysokiej jakości, a w karcie win dużo polskich etykiet. Jest to właściwe i składa się w piękną, spójną całość. Wnętrze może sugerować fine dining, ale od razu mówię żebyście się wyluzowali. Ten czeczot na ścianach szlachetnie im się zestarzeje i jest ponadczasowy. Wyjmujemy kije i miękko w bioderkach.

Do tego serwis absolutnie bezbłędny i w zdrowej równowadze między profesjonalizmem, a zręcznym skracaniem dystansu. Poczujecie się tam dobrze. Dobrze zaopiekowani, dobrze nakarmieni i dobrze napojeni.

To może do brzegu, co?

Musicie (ale naprawdę MUSICIE) zacząć od malutkiego pączka z głowizną i świeżym chrzanem. To jest mała przystaweczka na raz, dzieło skończone. Umamiczna pyszność, której chrzan dodaje tego znajomego, polskiego posmaku. Jest jak w domu, tylko lepiej. Bardzo fajne jest też jajo z kwaśną śmietaną i wędzoną ikrą ze śledzia, które z jakiegoś powodu przypomina mi wietnamskie stuletnie jaja. I jest to wspomnienie ze wszech miar dobre, bo ja przepadam za stuletnimi jajami. Jedyna zupa w obecnym menu to jarzynowa, która jest taką domową, otulającą łagodnością i na tle innych dań wypada trochę jak wizyta u babci. Ale tej fajnej babci, która zawsze dobrze gotowała.

 

wandal gdzie zjeść warszawa

wandal gdzie zjeść warszawa

 

Tatar jest tu prosty i niezwykle smaczny. Mięso jest siekane w nieco większe kawałki, niż zazwyczaj, co mi odpowiada, bo czuć jego strukturę i wysoką jakość. Delikatnie spaja go galaretka wołowa, ale to bardziej domysł, niż coś, co poczujecie pod zębami. Bardzo sobie cenię taką prostotę, a ostrygi też lubię gryźć. Wiem, jestem potworem.

 

wandal gdzie zjeść warszawa

 

Absolutnym hitem są kołduny z kaszanką i bisque z raków (zdjęcie główne). Jezu i Najświętsza Panienko! To jest taki sztos, takie złoto, że musicie tego spróbować. W cieniutkim, sprężystym cieście zamknięta jest znakomicie doprawiona kaszanka, a połączenie tego smaku z rakami jest najczystszą formą kulinarnego geniuszu. Od tej pory chcę jeść kaszankę wyłącznie z rakami. Innej odmawiam.

No i cudowne pierogi z ziemniakami, kaszą gryczaną, lekkimi warzywami i miętą… Ja nie wiem na kuchni której babci to towarzystwo wyrosło, ale babcia przybija piątkę. Widzicie, w wielu miejscach jest tak, że jedzenie jest dobre, ale czegoś mu brakuje. Tu podczas dwóch długich wizyt ani raz mi nie przyszło do głowy, żeby poprosić o sól. Jest w punkt. Ta babcia NIE przewraca się w grobie.

 

wandal gdzie zjeść warszawa

 

Śledź po japońsku jest delikatny, niemal maślany w strukturze. Pod nim groszek, jajko przepiórcze, ogórek małosolny i majonez. Sałata z Kozią Rurą (taki kozi, miękki ser) i fermentowanym miodem jest wszystkim, czego można oczekiwać od sałaty, ale są tu rzeczy daleko bardziej oszałamiające.

 

wandal gdzie zjeść warszawa

wandal gdzie zjeść warszawa

 

Na przykład ozór wołowy na sosie chrzanowym z fermentowanym pieprzem. Nie dyskutuję o tym co Wam przypomina. Serio, zachowajcie to dla siebie. Taka polska klasyka, która nie jest może fotogeniczna, ale jeśli tęsknicie na wybitnie dobre przygotowanym ozorem wołowym, to ten Was na pewno nie zawiedzie. Idealnie delikatne, rozpadające się na włókna mięso i sos w punkt, jak dobry skrzydłowy – służy wsparciem, ale nie zabiera światła temu, co na tym talerzu najważniejsze.

 

wandal gdzie zjeść warszawa

 

Frykasy z kurczaka nas trochę podzieliły, bo „to jednak kurczak”. Tak, nie jest to wyszukany produkt, ale oddać mu należy, że więcej z kurczaka wycisnąć się już nie da. Soczysty, delikatny, niezwykle smaczny, a dodatek agrestu robi TO. Wiecie co.

Za to kopytka z palonym masłem, oszałamiającą ilością bułki tartej i jagodami być może powinny znaleźć się w części z deserami, ale to nie ma znaczenia, ponieważ jest to jedno z tych dań, które musicie zamówić. Jezu, naprawdę jak u babci, tylko na resorach. Mięciutkie jak tchnienie kopytka, chrupiąca, szalenie maślana bułka tarta i strzelające pod zębami jagody. Serio trzeba komuś czegoś więcej do szczęścia? Nie sądzę.

 

wandal gdzie zjeść warszawa

wandal warszawa gdzie zjeść

 

Gdy byliśmy w Wandalu po raz drugi na wszelki wypadek zamówiliśmy od razu trzy porcje pyz z kremem serowym i truflami. Tak żeby nie zabrakło. Ja naprawdę nie jestem wielką fanką potraw mącznych, ale te pyzy… Delikatne, rozpływające się w ustach ciasto nadziane półpłynnym serem i godnie oprószone tartą czarną truflą. Ser i trufla. Boże, to jest tak dobre połączenie jak ja i masło. Miłość po grób.

 

wandal gdzie zjeść warszawa

 

Na deser kasza manna z agrestem i faworkami – nie mój typ. Nie dlatego, że to zły deser, po prostu nie mój typ. Kasza jest zmiksowana, więc jeśli macie problem z jej strukturą, to tutaj jest smak, zaś konsystencja jest kremowa. ale faworki, to babcia robiła lepsze. Just sayin’. Za to świetny, kremowy sernik z czereśniami. Jeden z „tych” serników, na które się wraca.

 

wandal gdzie zjeść warszawa

wandal gdzie zjeść warszawa

 

Przy kolejnej wizycie zjedliśmy jeszcze wybitnie dobrze przygotowanego suma i kawałek hiszpańskiej świnki, która je żołędzie i można ją przygotowywać na różowo. Mięso delikatne, aromatyczne i podane na wybitnym sosie z orzeszkami. Oba te dania były spoza karty i żadnego nie mam na zdjęciu, bo to była wizyta czysto towarzyska. Oba jednak warte spróbowania, jeśli akurat na nie traficie.

No i co?… Mówię: nie idźcie.

Biegnijcie!

Rachunek

+

Magda

Info

@wandal.www
ul. Pańska 97, Warszawa

Szef kuchni: Adrian Bęben

Za kartę win odpowiada Piotr Pietras

 

Spodobał Ci się wpis? To fajnie 🙂 Będzie mi miło, jeśli go polubisz lub udostępnisz. Dziękuję!

 

 

Kup moje książki
99,00 

Najniższa cena w ciągu ostatnich 30 dni: 99,00 .

Do koszyka
W pakietach taniej!
99,00 

Najniższa cena w ciągu ostatnich 30 dni: 99,00 .

Do koszyka
169,00 

Najniższa cena w ciągu ostatnich 30 dni: 169,00 .

Do koszyka
109,00 

Najniższa cena w ciągu ostatnich 30 dni: 109,00 .

Do koszyka