Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel

7 dni, 7 śniadań: Aioli /Warszawa

O Aioli już pisałam, ale nie w kontekście śniadań. A musicie wiedzieć, że nie ma lepszego adresu na śniadanie dla prawdziwych Oszczędnych Misiów. Oto bowiem w Aioli zjedliśmy trzy zestawy śniadaniowe, popiliśmy dwiema kawami, a wszystko to kosztowało… 18 zł. Nie wierzycie? Ja też nie wierzyłam. Właściwie nadal nie bardzo w to wierzę, ale w portfelu rzeczywiście jest tylko dwie dychy mniej. Jak to możliwe?

IMG_7735

Otóż w Aioli mają stałą promocję – dowolna kawa w regularnej cenie, plus śniadanie za grosz. W weekendy odwrotnie – śniadanie w regularnej cenie, kawa za grosz. Frontem do klienta, prawda? Pewnie dlatego lepiej zarezerwować stolik, bo może się zdarzyć tak, że nie dorwiecie ani jednego wolnego miejsca. I nie są to jakieś promocyjne wybrakowane śniadania, tylko normalne porcje. Nie powiecie mi chyba, że to nie jest kozacka promocja?

W sumie jest do wyboru pięć propozycji, a z zamówieniem trzeba zdążyć do godziny 12. Wybieramy trzy z pięciu, do tego jedna czarna kawa i jedna zimowa z kardamonem. Bardzo fajna jest wersja z jogurtem i brioszką (cena regularna 11,90 zł). Brioszka jest ciepła, posypana cukrem pudrem, do niej w słoiku solidna porcja jogurtu naturalnego z dżemem, miód i ricotta z kruszonką cynamonową. Nie sądzę, by ktoś lubiący słodkie śniadania się zawiódł. Porcja jest więcej, niż solidna i zjadam tylko połowę. Szczególnie pasuje mi dobrej jakości jogurt, który właściwie mógłby być samodzielnym śniadaniem.

IMG_7858IMG_7859Fajnym połączeniem jest też wersja green eggs (cena regularna 19,90 zł). Mamy tu jajko poszetowe (jajka nie zawsze im wychodzą idealnie – ten zestaw jadłam już wcześniej i raz żółtko jest doskonale płynne, a innym razem kompletnie przeciągnięte), obok znajdziemy też kawałek mozzarelli, dość pikantne guacamole, w którym smak awokado trochę się gubi, mus z mango i bruschettę z sosem pomidorowym. Pieczywo jest przyjemnie chrupiące, a sos wyraźny. Coś mi mówi, że ten sam dają do pizzy. Jest też odrobina rukoli. Fajny talerz, który dobrze wygląda, zachęca kolorami i zupełnie przyzwoicie smakuje.

IMG_7740Próbujemy też bacon sandwich (cena regularna 12,90 zł), czyli naprawdę niezłej, chrupiącej kanapki zapieczonej z bursztynem i świeżym szpinakiem (co chyba nie jest najlepszym pomysłem, bo szpinak wygląda, jakby rozjechał go walec, choć smakuje całkiem dobrze). Na tym wszystkim są jeszcze dwa jajka sadzone i plastry grillowanego bekonu. Obok masło i obowiązkowy sos aioli. To jest śniadanie dla dużych chłopców, eteryczne blondyneczki mogą mu nie sprostać. Smaczna, konkretna kanapka, dobre pieczywo i przyjemnie płynne żółtka. I już nawet nie czepiam się tego szpinaku, choć wolałabym go dostać obok. To jest po prostu dobre, sycące, konkretne śniadanie.

IMG_7857I wszystko, co widzicie powyżej, plus dwie kawy kosztowało 18 zł. Serio. Dla niedowiarków zrobiłam zdjęcie rachunku.

IMG_7861Czy kogoś jeszcze dziwi, że w Aioli trudno o wolny stolik? Bo mnie wcale. Do tego mieliśmy okazję spróbować ich nowego menu i musicie wiedzieć jedną rzecz – jak już zaoszczędzicie na śniadaniu, to wydajcie 16,90 zł na hawaian brioche – genialnie smaczną kanapkę z krewetkami, mimolettem, aioli mango, ananasem, kolendrą, guacamole i konfiturą z chili. To jest prawdziwy hit i nie wolno przejść obok niego obojętnie. Są tu wszystkie potrzebne do szczęścia smaki, a najwięcej umami. Serio, ta kanapka jest pierwszorzędna. Pizza z brokułami też przypadła mi do gustu ujmując łagodnością i subtelnym połączeniem smaków. Ale ta kanapka… Zjedzcie i dajcie znać, jak Wam smakowała, ok?

AioliI co? Znowu wychodzi na to, że Aioli słusznie oblegane jest od świtu do późnej nocy. W ogóle się tym ludziom nie dziwię. Może to nie jest kuchnia dla bardzo wymagającego klienta, ale ona wcale nie ma taka być. Ma być przyjazna, niezbyt skomplikowana, smaczna i zrozumiała dla wszystkich. Jeśli ktoś chciałby otworzyć knajpę, która na serio chodzi, to powinien tu przyjść na przyspieszony kurs robienia ludziom dobrze.

Za śniadania Aioli ma u mnie piątkę i tak, brioszka z krewetkami trochę wpłynęła na ocenę, choć wcale nie znajduje się w menu śniadaniowym. Ale spójrzmy na to w ten sposób: kawa kosztuje u nich +/- 10 zł. Pokażcie mi miejsce, w którym zjecie takie śniadanie za dychę i jeden grosz, w tym kawa, hm? Dziękuję, wszystko na ten temat.

pigs5

Magda

Info

www fb
ul. Świętokrzyska 18, Warszawa