Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

10 wystarczająco dobrych powodów, aby podróżować p...

10 wystarczająco dobrych powodów, aby podróżować poza sezonem

Podróżowanie poza sezonem ma właściwie same zalety. Chyba, że trafisz na porę deszczową, gdzieś w Azji, wtedy nie ma żadnych zalet. Dlatego celuj tak, by wpaść w okres między zimą/porą deszczową, a zmasowanym nalotem dywanowym w szczycie sezonu. Przekonasz się, że dzięki temu wszystkie twoje podróże będą najpiękniejszymi w życiu.

Jedną z naszych najfajniejszych podróży była Floryda. W czerwcu. Mieliśmy wtedy ponad miesiąc dla siebie i szwendaliśmy się trochę po Stanach. Czerwiec to na Florydzie niski sezon, bo – jak wszyscy nas ostrzegali – nieustannie pada. Rzeczywiście, przez ponad dwa tygodnie jakieś trzy razy spadł deszcz. Był ciepły i kończył się po kwadransie. Poza tym pełna palma. I w każdym hotelu basen tylko dla nas. I każda plaża, poza wiecznie zatłoczonym Miami, tylko dla nas. Bajka.

A wiesz, jak to jest latać wodolotem po Everglades, karmić krokodyle i szopy pracze, i poza operatorem wodolotu nie spotkać ani jednego człowieka? Jest magicznie. Zwłaszcza, jak operator dociska do podłogi i naprawdę zaczyna szaleć, bo wreszcie może sobie na to pozwolić, a ci śmieszni Polacy tylko go dopingują. To są właśnie te plusy – zamiast popierdywać w ślimaczym tempie, gęsiego, łódka za łódką, zdjęcie za zdjęciem – jesteś sam, kręcisz oberki między namorzynami i popiskujesz z uciechy.

A wiesz, jak to jest prowadzić taksówkę w Wietnamie? My wiemy. Udało nam się do tego namówić taksówkarza i za całe dziesięć dolców dał się karnąć. Pewnie dlatego, że w tym roku prawie nie mieli sezonu i każdy dolar był na wagę złota.

A wiesz, jak to jest nocą popłynąć na łowienie kalmarów z gospodarzem, od którego wynajmujesz apartament? Bo on już ma czas, bo nie musi już nic robić dla pieniędzy i zaprasza cię tylko dlatego, że jesteś taką sympatyczną mordeczką i wczoraj w jego kuchni piekłeś chleb.

I tak dalej, i tak dalej… Mamy takich pozasezonowych, absolutnie unikalnych wspomnień cały worek. I to one sprawiają, że tak dobrze wspominamy podróże, że z taką łatwością zakochujemy się w nowych miejscach. I że mamy wspaniałych przyjaciół w wielu miejscach na świecie.

1. Jest pusto

Marzysz o dobrych zdjęciach bez wyczekiwania na czysty kadr? Kadr bez Helmuta w sandałach i skarpetach? Bez trwałej ondulacji jego małżonki, która uparcie zasłania ci ten piękny detal architektoniczny albo wbija centralnie w środek idealnego, pocztówkowego widoczku? Podróżuj poza sezonem. Nie będziesz musiał przedzierać się przez hordy turystów, które skutecznie odbierają urok każdej podróży. Ostatnio po raz pierwszy odwiedziliśmy Dubrovnik poza sezonem i bez Helmutów staje się miastem do zagapienia, do zakochania, do zapamiętania.

2. Ceny

Niższe. Jest prawie zawsze taniej. Pamiątki, noclegi – wszystko jest tańsze poza sezonem. Może jest mniejszy wybór śmieciowych, gipsowych magnesików na lodówkę, ale przecież ty i tak chcesz przywieźć wino i jedzenie, a na to sezon lub jego brak nie ma żadnego wpływu, zgadza się? A właściwie ma. W sezonie nikt cię nie ugości najlepszym winem na świecie, wyciągniętym gdzieś spod lady. W sezonie jesteś milionową z kolei twarzą, więc płać i zwolnij miejsce dla następnych. A przecież nie jesteś milionową twarzą, bo jesteś wyjątkowy, prawda?

3. Restauracje

Poza sezonem szukanie naprawdę dobrze i lokalnie karmiących miejsc jest banalnie proste, bo wszystko, co jest dla turystów i pod turystów jest zamknięte. Otwarte pozostają tylko te knajpy, które odwiedzają miejscowi, a – z całym szacunkiem – oni wiedzą lepiej, niż ty, gdzie dają dobrze jeść.

4. Czas

Najcenniejszy. Czas jest zawsze najcenniejszy i nikt nie poświęci ci go zbyt wiele, kiedy musi rozmawiać jeszcze z tysiącem takich jak ty. Po sezonie jest czas na wszystko. Miejscowi mają go pod dostatkiem i chętnie się nim dzielą. Chętniej opowiadają co warto zobaczyć, gdzie zjeść, a jak jesteś taką sympatyczną, kontaktową mordeczką jak my, to prawie na pewno dostaniesz zaproszenie na wspólny posiłek/gotowanie/wyprawę na ryby i dowiesz się dużo ciekawych rzeczy, o których nie ma ani słowa w przewodnikach. Bo jest CZAS na nawiązywanie nowych przyjaźni.

5. Ciepła woda po sezonie

Po sezonie każde morze jest najcieplejsze, ale za to słońce nie gwałci cię czterdziestostopniowym upałem, który odbiera chęć do życia. Jest zwykle poniżej trzydziestu stopni, a więc w sam raz aby oddychać, zwiedzać i plażować bez udaru po kwadransie opalania.

Nie jestem morsem, więc to ważny dla mnie aspekt. Bywało, że Jacek siłą wyciągał mnie z wody o godzinie dziewiętnastej, bo burczało mu w brzuchu i chciał wreszcie iść na kolację. Woda jest naprawdę ciepła.

6. Plaża tylko dla ciebie

Znasz te plaże, na których ludzie leżą jak szproty w puszce, prawda? Jedno rozlane cielsko ciasno obok drugiego. Co dwa metry po kolana w morzu stoi baba z gaciami też do kolan. Dzieci drą się niemiłosiernie. Każdy, kto przechodzi obok twojego leżaka sypnie ci piaskiem w kanapkę. Non stop ktoś oferuje ci „massage, mister?”, albo „loooody Bambinodlaochłodylody!”. Cierpnie mi skóra, kiedy o tym myślę. Dlatego podróżujemy poza sezonem. I cała plaża jest nasza.

7. Noclegi

Nie musisz nic wcześniej rezerwować. Teraz karta się odwraca i to ty dyktujesz warunki. Możesz wybierać, przebierać, kręcić nosem i negocjować cenę. Lepiej nie będzie.

8. 100% relaksu

Kiedy jest pusto, odpoczywa się naprawdę. W ciszy, spokoju, bez drących się dzieci, Helmutów i całego tego jazzu. Święty spokój jest bardzo cenny.

9. Parkowanie

Ach, co za luksus! Parkujesz, gdzie chcesz, bo wszędzie jest miejsce. Jeśli jedziemy gdzieś samochodem, to jedziemy, a jeśli lecimy, to prawie zawsze wynajmujemy na miejscu samochód. Samochód, który w sezonie możesz: a) wsadzić sobie w dupę, co jest raczej trudne lub b) zostawić trzy kilometry od miejsca docelowego i zasuwać w czterdziestostopniowym upale. Co w sumie też jest trudne.

10. Bilety lotnicze

Poza sezonem i okresem świątecznym są tańsze. Po prostu. A o tym, jak szukać tanich biletów w kolejnym poście.

Udanych wakacji!

Magda