Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

10 tekstów, które doprowadzają mnie do szału

10 tekstów, które doprowadzają mnie do szału

1. Gdzie zjeść w…?

Koninie, Rewalu oraz Wiśle. Jest mapa właśnie po to, żeby z niej korzystać. Nie posiadam wiedzy tajemnej, nie trzymam żadnych adresów dla siebie i jeśli na mapie nie ma knajpy z Konina, to w mojej głowie też jej nie znajdziesz. Poza tym to skrajne lenistwo. Zadajemy sobie dużo trudu, aby prowadzić tego bloga, często kosztem czasu wolnego, który moglibyśmy poświęcić na bujanie w hamaku, plucie oraz łapanie. Piszemy, jeździmy, szukamy i wydajemy całkiem sporo pieniędzy tylko po to, by podać ci to wszystko na tacy. Więc kliknij w tę jebaną mapę!

2. Czy możesz udostępnić…?

Albo jeszcze lepiej – tryb rozkazujący: „Udostępnij!”. No, słodko. Jeśli robisz coś fajnego i chcesz mi o tym napisać – proszę bardzo. Ale to ja decyduję, co trafi na blog i Facebooka. A jeśli znajdę coś wartego uwagi, to sama szeruję. Wbij sobie w głowę, że to nie jest słup ogłoszeniowy dla wszystkich chętnych i nie widzę ani jednego powodu, dla którego miałabym promować twojego bloga z miernymi treściami.

3. Czy możecie napisać o naszej restauracji i ile to kosztuje?

Takie maile przychodzą regularnie, zwykle kilka razy w tygodniu. Nie wiem kto przyjmuje te propozycje, ale widocznie ktoś, skoro ci Janusze biznesu wciąż piszą. A wystarczy kliknąć zakładkę „Reklama„, nota bene najładniejszą w tej części galaktyki, aby się dowiedzieć, że pisanie tych maili jest bez sensu. Ostatnio nie wytrzymałam i dojechałam jakiegoś Janusza tak, że westchnął. Wiedz, Januszu, że mam czarną listę, na której bardzo skrupulatnie notuję sobie wszystkie te knajpy. Bardzo. SKRUPULATNIE.

4. Piszę do pani/pana w bardzo nietypowej sprawie…

Kilka autentyków z maili: „Czy można u państwa dostać ikrę i za ile?”, „Chciałabym zamówić 500 lizaków na Dzień Dziecka.”, „Proszę o rezerwację na godzinę 16.” Nie wiem skąd im się to bierze i nie chcę wiedzieć, ale gdyby moja asystentka rozsyłała tak kretyńskie maile, to nie zdążyłaby zabrać torebki spod biurka, bo tak szybko by wyleciała z roboty.

5. Nie wiem, czy będzie wam smakowało, jecie w takich miejscach…

Skończ pieprzyć i dawaj tego mielonego!

6. Czy możesz mi załatwić…?

…numer do X, wejście na kuchnię w Y, pracę w Z? Zanim zadasz mi któreś z tych pytań, sam sobie odpowiedz na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: czy my się w ogóle znamy?…

7. Która knajpa jest według ciebie najlepsza?

Raport za rok 2014 już zdałam, daj żyć.

8. Czy uważasz się za krytyka kulinarnego?

Pozwolisz, że odpowiem na to pytanie OSTATNI raz: może kiedyś. Póki co jestem człowiekiem, który stara się jak najwięcej uczyć i możliwie precyzyjnie oddawać to, czego doświadcza jedząc w różnych miejscach na świecie. Krytykami jesteśmy wszyscy, ilekroć idziemy do restauracji. Czy się to kucharzom podoba, czy nie.

9. „Supcio!”, „Ekstra!”, „Wpadnij do mnie!”, „:)))”

Czyli komentarze, które nie wnoszą absolutnie nic do dyskusji, ale obowiązkowo pisane są pod nazwą bloga. Jeśli naprawdę myślisz, że w ten sposób zdobędziesz czytelników, to tkwisz w głębokim błędzie. Rozważam wprowadzenie zamordyzmu w stylu Kominka i kasowanie całego tego szmelcu. Pozdrawiam cieplutko!

10. Czy to prawda, że…?

…czyli pytania o prywatne życie szefów kuchni i ludzi z branży. Jeśli naprawdę myślisz, że coś ci powiem, to chyba straciłeś kontakt z ośrodkiem zawiadowczym. Wszystkie mniej lub bardziej wstydliwe tajemnice, którymi w zaufaniu dzielą się ze mną ludzie, są tylko dla moich uszu. Nadążasz? Tak, to dotyczy również twoich tajemnic.

Magda