Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Melia Salinas, Costa Teguise, Lanzarote

Melia Salinas, Costa Teguise, Lanzarote

Hotel jest dla nas ostatnim wyborem. Zazwyczaj staramy się wynająć mieszkanie czy apartament. Lubimy autonomię, lubimy poranną kawę w szlafrokach, w świętym spokoju, na tarasie. Nie lubimy tłumów. Tacy już jesteśmy. Jeśli jednak wybór z takich czy innych względów pada na hotel, staramy się znaleźć taki, który choć trochę odróżnia się od innych.

Na Lanzarote przejrzałam chyba wszystkie, nim ostatecznie zdecydowałam się na Melia Salinas. Przede wszystkim górę wzięła lokalizacja: bezpośrednio przy rozległej, piaszczystej plaży, w dyskretnym oddaleniu od głośnego centrum, ale nie tak daleko, by owo centrum nie było osiągalne pieszo.

Samochód i tak trzeba wynająć, bo bez niego samodzielne zwiedzanie wyspy jest utrudnione, wycieczki zorganizowane to smutny koszmar, a jakoś nigdy nie znajdują się chętni, którzy zrezygnują z wina do kolacji i poprowadzą. Stąd staramy się spać stosunkowo blisko miejsc z jakimkolwiek wyborem knajp. All inclusive nie dla nas, obiadki w hotelu też nie, bo notorycznie wypuszczamy się w świat. Ale śniadania to inna historia, a w Melia Salinas śniadania mają zacne, z dzikim wyborem wszystkiego, co może wam przyjść do głowy, kiedy pomyślicie „śniadanie”. Na życzenie kucharze przygotują wam właściwie wszystko, więc nie warto z nich rezygnować i szukać szczęścia już od rana w knajpach, które w większości serwują turystyczny syf.

Sama wyspa oferuje dość, by przez ustawowy tydzień nie nudzić się ani chwili. Poza sztywną listą must see polecam się po prostu trochę zgubić. W ten sposób najczęściej odkrywamy miejsca, do których rzadko docierają turyści. Lanzarote jest interesująca głównie za sprawą jednego z niewielu kanaryjskich artystów – Césara Manrique, który swoje prace wystawiał m.in. w Muzeum Guggenheima. Sporą część swojego życia oddał wyspie, wybudował dom w skalnych jamach powstałych po eupcji wulkanu, który dziś można zwiedzać i zwiedzać warto. Właściwie większość atrakcji turystycznych wyspy, poza naturalnie powstałymi zakątkami, jest jego dziełem – Jardin de Cactus, Mirador del Rio czy ruchome rzeźby (Wind Toys), które można spotkać np. na niektórych rondach.

Dlaczego pisząc o hotelu rozwodzę się nad szalonym abstrakcjonistą? Ano dlatego, że to właśnie on uczynił ten hotel wyjątkowym.

Kiedy mijamy lobby, nagle otwiera się przed nami piękna, zielona, niezadaszona przestrzeń z prawdziwie egzotycznym ogrodem, wodospadami i palmami wyrastającymi ponad ostatnie piętra. To jego dzieło. Rzecz niespotykana w innych miejscach, rzecz wyjątkowa. On zaprojektował też piękny, rozległy basen znad którego roztacza się widok na morze. Był ekologiem, stąd jego zainteresowanie przyrodą, którą dosłownie wpuścił do wnętrza tego, jakby nie patrzeć, potężnego hotelu. Spod jego ręki wyszedł też mural w barze Guatiza. Dzięki tym wszystkim zabiegom zupełnie nie czuć przytłaczających rozmiarów samego budynku.

Roślinność wychodzi z każdego kąta, obsadzone są tarasy w pokojach, korytarze to w istocie długie balkony okalające wewnętrzny otwarty ogród, masa roślin i drzew otacza też potężny basen o nieregularnych kształtach. Każdy znajdzie tam swój spokojny, zielony zakątek. Wiem, że wrócimy na Lanzarote za jakiś czas. Z pełną premedytacją zostawiliśmy sobie jeszcze kilka rzeczy do zobaczenia. Wiem też, że ponownie zatrzymamy się w tym właśnie hotelu, choć niemal nigdy nie mówię w ten spoób o hotelach. Z zasady za nimi nie przepadam, chyba że są jakieś. Na przykład takie.

Melia Salinas nie jest najtańszym noclegiem wszechczasów, bo ma pięć gwiazdek, ale nie jest też najdroższym, bo nie kapie złotem, a pokoje są zupełnie normalne. To nie jest obezwładniający luksus, choć jest naprawdę nieźle. Czasem można go w dobrej cenie dorwać w ofercie Itaki, więc jeśli ktoś ma żyłkę myśliwego i chciałby przed końcem zimy złapać trochę słońca, to wie co robić.

IMG_0070IMG_0780IMG_0876IMG_0843IMG_0882IMG_0980IMG_0848IMG_0784IMG_0806IMG_0789IMG_0067IMG_0819

Magda

Info

www

Melia Salinas
Avda. Islas Canarias, s/n

Lanzarote – Costa Teguise 35509

Spain

  1. Pani Magdo,
    a skoro nie „obiadki w hotelu” to gdzie? Czy można liczyć na jakieś rekomendacje?
    Serdecznie pozdrawiam,
    mw