Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Jak się wreszcie ogarnąć? 10 złotych zasad dobrej ...

Jak się wreszcie ogarnąć? 10 złotych zasad dobrej organizacji czasu

Potraktujecie ten wpis jak plastelinę i samodzielnie ulepcie sobie model, który najbardziej będzie Wam odpowiadał. To garść rad, które w takiej czy innej formie przyczyniają się do lepszej organizacji czasu. Mam takie momenty w życiu, że jak się skupię, to korzystając z tych zasad potrafię skrócić tydzień pracy do czterech dni, jednocześnie będąc znacznie bardziej efektywną, niż w trakcie – bywa i tak – siedmiodniowego tygodnia pracy.

 

1. Sprawdź ile czasu przecieka ci przez palce

Tu zawsze następuje spore zdziwienie – ale jak to trzy godziny dziennie na fejsie? Tak to. Trochę głupio, nie? W tygodniu to daje dwadzieścia jeden godzin. Prawie doba. Cztery doby w miesiącu poświęcone na przewijanie informacji, które i tak masz w… Nie interesują cię. Zastanów się co i jak długo oglądasz w telewizji, ile czasu spędzasz na bezmyślnym przewijaniu instagramu. Prawdopodobnie podziała to na ciebie jak kubeł zimnej wody.

2. Unikaj rozpraszaczy

To właściwie kontynuacja punktu pierwszego. Jeśli pracujesz, to miej otwarte tylko te okna w przeglądarce, które są ci potrzebne do pracy. Jeśli rozprasza cię radio, to je wyłącz. Jeśli z rytmu wybija cię dzwonek telefonu, to w miarę możliwości odłóż go na tyle daleko, by ci nie przeszkadzał, a na później ustal sobie pół godziny, kiedy oddzwonisz do wszystkich, którzy próbowali się do ciebie dobić. A jeśli gryzą cię majtki w lewy pośladek, to je zmień na wygodne, bo będziesz o tym myśleć cały dzień.

3. Wyznacz czas i miejsce, w którym pracujesz

To ważne, żeby dobrze się czuć w miejscu, w którym pracujesz. Dla jednej osoby będzie to kontrolowany chaos, dla drugiej niekontrolowany burdel, a dla trzeciej sterylnie czysty gabinet. Ja lubię pracować przy swoim biurku, lubię też przy stole w jadalni. Lubię mieć gdzieś w pobliżu książki, bo dobrze się czuję we wnętrzach, w których są książki. Staram się nie pracować wieczorami i w weekendy, co oznacza, że wszystkie zadania musze wykonać mniej więcej w tym czasie, w którym pracuje reszta świata. I bardzo mi to odpowiada. Ale jeśli masz wolny zawód i czujesz, że najbardziej kreatywny jesteś o trzeciej nad ranem, to niby czemu ta pora miałaby być gorsza od innej? Każdy ma swój sposób. Znajdź go. To ważne by stworzyć sobie okoliczności, w których łatwo będzie ci się skupić.

4. Rób listy

Listy to złoto. I możesz sobie zapisywać tylko najważniejsze rzeczy, możesz też wszystkie drobiazgi łącznie z koniecznością wyprowadzenia psa. To nie ma znaczenia. Znaczenie ma tylko i wyłącznie fakt, że wykreślanie kolejnych zadań to prawdziwa przyjemność. Kiedyś robiłam listy na kolejne dni, teraz przeszłam na system tygodniowy i u mnie sprawdza się lepiej, bo jest bardziej elastyczny. Po prostu w poniedziałek rano robię listę zadań na cały tydzień i realizuję je wtedy, kiedy okoliczności, humor i motywacja im sprzyjają.

Używam też papierowego kalendarza. Kocham papier i nic na to nie poradzę. Wszystkie spotkania i inne istotne rzeczy notuję w kalendarzu. Mam pierdyliard różnego rodzaju notatników i rzeczywiście w nich ciągle coś zapisuję. Ale u ciebie mogą się sprawdzać przypomnienia w telefonie czy jakakolwiek inna forma, która będzie pamiętała za ciebie i jeśli zajdzie taka potrzeba – przypominała. Papier kocham również za to, że nie dzwoni, nie wysyła powiadomień i nie woła prądu. Tak tylko mówię.

5. Ustal priorytety

To ważne, aby wiedzieć jakie sprawy nie mogą poczekać, a jakie mogą zostać przełożone i nic się nie stanie. Uświadom sobie po co pewne rzeczy robisz. Dla mnie od jakiegoś czasu priorytetem są wolne weekendy. Uważam, że to zdrowe. Kiedyś nie rozróżniałam dni roboczych i wolnych od pracy, po prostu pracowałam wtedy, kiedy było coś do zrobienia. W efekcie pracowałam niemal codziennie przez kilka lat. To jest posrane. Mówię ci. I pod te wolne weekendy układam sobie plan na kolejne tygodnie. Zdarza się, że pracuję wieczorami, na przykład ten wpis piszę o godzinie, która zwykle jest dla rodziny, ale poza małymi wyjątkami całkiem dobrze mi idzie. To daje mi poczucie higieny w życiu, wyraźnego oddzielenia pracy od życia prywatnego. Dzięki temu w czasie, który jest przeznaczony dla bliskich prawie nie zdarza mi się myśleć o pracy. Co ciekawe – moja praca jest w internecie, a to częściej ja fukam na Ukochanego, że siedzi z nosem w telefonie. On na mnie nie fuka, bo telefon zwykle leży gdzieś poza zasięgiem mojego wzroku.

6. Wyznaczaj sobie cele możliwe do zrealizowania

Chodzi o to, aby się nie demotywować własnymi aspiracjami. Nie mówię, że masz mieć małe marzonka, wprost przeciwnie – dream big! Ale żeby cię własny rozmach nie przytłoczył dobrze jest duże cele dzielić na małe kroki, które w efekcie i tak prowadzą do celu. Dzięki temu będzie ci znacznie łatwiej dotrzeć tam, gdzie chcesz.

7. Bądź realistą

Innymi słowy: nie frustruj się bez sensu. To znaczy miej cele i marzenia, ale może nie wrzucaj sobie na poniedziałkową listę planu, że do końca tygodnia zostaniesz kosmonautą, bo to się raczej nie uda. A nie ma nic gorszego, niż zawieść samego siebie.

8. Najgorsze najpierw

Ten punkt jest wspaniały. Serio. Mamy tendencję do spychania najgorszych zadań na koniec dnia, na jutro, na po weekendzie. I wtedy ciągnie się za człowiekiem taki smrodek subtelnego podkurwienia czy właściwie nie wiadomo czego, nigdy nie można się do końca wyluzować. Bo z tyłu glowy masz niewypowiedzianą myśl, że JESZCZE TO. Dlatego zrób to najpierw, czymkolwiek to jest. Zacznij dzień roboczy od wykonania czynności, której szczerze nie znosisz, ale musisz ją wykonać. Ulga, że masz to już za sobą jest absolutnie cudownym uczuciem, przyjemnie się z nim zaczyna dzień.

9. Deleguj obowiązki

Jeśli tylko masz taką możliwość – deleguj ile wlezie. Jedną z najbardziej morderczych cech jest przekonanie, że nikt nie zrobi tak dobrze, jak ty. Tak naprawdę sam sobie jesteś kłodą na drodze do rozwoju. Masz ograniczone możliwości, twoja doba ma tyle samo godzin, co doba innych ludzi. Nie da się zawsze wszystkiego ogarniać samodzielnie. I nie bój się prosić o pomoc.

10. Nagradzaj się

To ważne, aby być dla siebie dobrym. Czasem to gorąca czekolada z bitą śmietaną, a czasem podróż marzeń. Kiedy masz na horyzoncie nagrodę, to tak jakbyś miał marchewkę. Coś ci powiem… Bo o tym wiedzą tylko ci, którzy zaglądają na mój instagram. Od dwóch miesięcy pracuję nad książką. Pierwotnie chciałam się uwinąć do końca roku, ale umówmy się – dzidziutek nie sprzyja przesadnej wydajności. Dziś wiem, że powinnam się wyrobić do końca stycznia, może początku lutego. Zależy mi na tym, aby treść była jak najlepsza. Wkońcu robię to dla mojej społeczności, a moja społeczność jest wymagająca. Wydam ją samodzielnie w postaci ebooka. A najfajniejsze jest to, że zupełnie nieświadomie w jej tworzeniu bardzo mi pomogli czytelnicy, ale to będzie zrozumiałe dopiero jak przeczytasz wstęp.

To duży i ważny dla mnie projekt, tworzony w okresie, kiedy właściwie nie powinnam pracować w ogóle. Dlatego ustaliłam sobie za to nagrodę – jak skończę, to zabiorę tego małego ananasa w jakieś ciepłe miejsce. Niech ma on, niech mam ja. I nie będę wtedy pracować nawet przez jeden dzień. Bo to będzie wyjazd, który ma służyć świętowaniu wysiłku, który włożyłam w stworzenie czegoś fajnego. I to jest dobre. Nagradzanie siebie jest dobre. Dbanie o siebie jest dobre. Dlatego…

Życzę Wam co tydzień długich weekendów!

Magda

Uważasz, że to przydatny wpis? To fajnie. Będzie mi bardzo miło jeśli pomożesz mi dotrzeć do szerszej publiczności i go udostępnisz. Dziękuję!