Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

6 największych zagrożeń w podróży i jak ich unikną...

6 największych zagrożeń w podróży i jak ich uniknąć

Odpukać – nigdy nam się nic nie stało, nigdy nas nie okradli (poza dwoma mało znaczącymi wyjątkami), nigdy nie czuliśmy się zagrożeni. Możecie mówić, że mamy szczęście, a ja mówię, że mamy rozum, wyobraźnię i wolimy się uczyć na cudzych błędach. My się po prostu dobrze zabezpieczamy.

Zdrowie

Zawsze warto przed wyjazdem sprawdzić czy w danym miejscu szczepienia są konieczne. Jeśli są, to dobrze by było mieć na uwadze, że często wykonuje się je ze znacznym wyprzedzeniem. W przypadku zdrowia zasada, która mówi, że należy chuchać na zimne jest bardzo mądra. W podróż zawsze zabieramy małą apteczkę, która zawiera kilka podstawowych rzeczy, takich jak plastry, woda utleniona, aspiryna, węgiel, proszki przeciwbólowe, etc. Właściwie o apteczce powinnam napisać osobny post.

Nie namawiam na gorliwe łykanie proszków przeciwmalarycznych w miejscach, w których występuje malaria, ale i nie odradzam. Sami zdecydujcie czy chcecie ryzykować, czy nie. Na drugiej szali jest kiepskie samopoczucie właściwie przez cały czas brania leku, ale jesteście dorośli, więc róbcie co uważacie. Na pewno będę jednak namawiać do zabrania i gorliwego stosowania środka na komary zawierającego DEET.

W przypadku złapania czegoś dziwnego, jeśli tylko macie taką szansę, udajcie się do miejscowego szpitala. Są dwa argumenty stojące za szukaniem pomocy na miejscu: po pierwsze otrzymacie ją szybko, a po drugie leczenie miejscowych chorób przez lekarzy, którzy mają z nimi styczność i wiedzą jak sobie z nimi radzić jest potencjalnie znacznie skuteczniejsze, niż przywożenie tego do Polski (na minus działa czas, kiedy choroba może się rozwijać plus potencjalne zarażanie innych – to nie jest dobry pomysł). Oczywiście każda sytuacja jest indywidualna i być może skomplikowaną operację związaną ze złamaną na nartach nogą lepiej przeprowadzić w Polsce, ale w przypadku chorób egzotycznych najpierw szukałabym pomocy na miejscu.

Nigdy nie oszczędzam na ubezpieczeniu, bo w dzisiejszych czasach zajmuje to trzy kliknięcia na krzyż. Trzymam się zasady, że im dalej i bardziej dziko, tym biorę droższy pakiet, choćby ze względu na znacznie wyższe koszty transportu do Polski. Ubezpieczenie to jest absolutnie podstawowa rzecz.

Pieniądze

Zasady są proste: nigdy nie przewozimy gotówki w jednym miejscu czy jednym portfelu. Zarówno karty, jak i gotówkę trzymamy w kilku różnych schowkach, przegródkach i kieszeniach. W razie kradzieży istnieje duża szansa, że stracimy tylko małą część pieniędzy. Jeśli trafiłam na jakiekolwiek sygnały, że trzeba się szczególnie pilnować, bo w tym konkretnym miejscu jest dużo kieszonkowców, to naprawdę się pilnuję i nie chodzę z otwartą torebką, nie epatuję nadmiarem gotówki, kiedy otwieram portfel, itd.

Zawsze przed wyjazdem kontaktuję się ze swoim bankiem i uprzedzam w jakich krajach będę. Warto o tym detalu pamiętać, żeby w szale zakupów przy którejś kolejnej kasie się nie zdziwić, bo właśnie zablokowali ci kartę i ten mały kawałek plastiku jest jedynym, co dzieli cię od torebki marzeń. Blokada karty to nic złego, to troska o nasze pieniądze, ale właśnie dlatego warto o swoim wyjeździe uprzedzić bank.

Mastercard, który jest partnerem tego postu, właśnie startuje z promocją, dzięki której w przypadku kradzieży za granicą zostaną ci zwrócone pieniądze. Warto dodać, że promocją bezpłatnie i z automatu objęte są wszystkie karty Mastercard Debit i Maestro Debit, a kilka ważnych punktów dotyczących promocji znajdziesz na końcu postu. Uważam, że to bardzo fajne rozwiązanie, bo blokada karty blokadą, ale co, jeśli rąbną ci forsę tuż po wyjęciu jej z bankomatu?

Zresztą temat pieniędzy ciężko wyczerpać w kilku akapitach, więc jeszcze kilka ogólnych uwag i wierzę, że inteligencja was nie zawiedzie. Warto znać bieżący przelicznik i spróbować się w miarę szybko zorientować w cenach podstawowych produktów. W krajach, w których negocjuje się ceny możesz zostać zrobiony w balona na wiele wyrafinowanych sposobów. Więcej pisałam o tym tutaj. Pieniądze rozmieniaj wyłącznie w bankach, kantorach czy hotelach. Po prostu sprawdź to wcześniej, takie informacje dość łatwo znajdziesz w internecie. Nawet jeśli masz być na tym minimalnie do tyłu, to nikt nie wciśnie ci fałszywych banknotów.

Ostatnia uwaga dotycząca pieniędzy jest taka, by w przypadku wszystkiego co „bezcenne”, a więc bez ceny ustalonej z góry – kwotę, którą będziesz musiał zapłacić dogadywać na samym początku. To znaczy ustalacie kwotę, konkretne świadczenia jakie się w niej mieszczą i dopiero wtedy przystępujecie do działania. Nigdy nie wchodźcie w sytuacje, w których staje na wszystkim znanym „dogadamy się”, bo na koniec prawie na pewno poczujecie się ostro naciągnięci. W szczególności dotyczy to niektórych środków transportu oraz turystycznych rozrywek takich jak parasailing i inne skutery wodne.

Wiedza = bezpieczeństwo

Do podróży warto przygotować się nie tylko pod kątem ciekawych miejsc do zwiedzenia, ale również podstawowej wiedzy o miejscowych zwyczajach. Czasem prosty gest, który w naszym kraju uważany jest za coś normalnego, w innym może zostać odebrany jako coś bardzo obelżywego. Żeby daleko nie szukać – jeśli w Grecji pokażecie kierowcy otwartą dłoń, tak jak u nas pokazuje się w podziękowaniu za to, że ktoś na przykład pozwolił ci się włączyć do ruchu, to bardzo go obrazicie. Bardzo. Z kolei we Francji palec wskazujący i kciuk ułożone w kółko, które wszyscy znamy, jako „OK” to nic innego, jak „zero”, a w kierunku konkretnej osoby „Jesteś zerem”. Uważam, że warto takie rzeczy wcześniej sprawdzić i nie denerwować żadnego Greka, ani Francuza, bo zawsze może się zbiesić.

Dodatkowo, już na miejscu, dobrze jest się zorientować, które dzielnice uważane są za niebezpieczne, gdzie nie chodzić nocą, jakiego rodzaju zachowania nie są dobrze odbierane (np. w niektórych krajach opalanie się topless nie wchodzi w grę – szok i niedowierzanie). Myślę, że takich rad spokojnie udzieli każdy recepcjonista.

Kradzież? I co z tego?

Tak naprawdę nigdy nie wiesz, czy nie zostaniesz okradziony. I nie mówię już teraz o kieszonkowcach, mówię o takich historiach, jak ta, która przydarzyła nam się na Fuercie. Żeby się jakoś specjalnie nie rozpisywać – mieliśmy wypożyczony samochód, którym jeździliśmy przez kilka kolejnych dni. Fajny, sportowy i do tego kabriolet. I wszystko cacy, aż do ostatniego dnia, kiedy to wychodzimy z hotelu, a ten samochód jakiś taki… niski. Podchodzimy bliżej, a on jest niski, bo bez kół. I nawet go nie zostawili na jakichś cegłach, tylko tak po prostu na asfalcie. Jednak polscy złodzieje są milsi. Prawie się posikałam ze śmiechu. Mogłam, bo mieliśmy pełne ubezpieczenie.

Ubezpieczenie to jest moja mantra. Jeśli wypożyczasz samochód – nie oszczędzaj na pełnym ubezpieczeniu. Jeśli zabierasz ze sobą drogi sprzęt, laptopa, aparat, obiektywy – weź i to wszystko ubezpiecz. To naprawdę daje człowiekowi spokój. Bo co może się stać? W najgorszym wypadku stracisz jakieś zdjęcia, ale z tego co mi wiadomo są w życiu większe dramaty. Na przykład dramat jest wtedy, kiedy musisz iść do sklepu i to wszystko odkupić za swoje ciężko zarobione peeleny.

Spontan tak, ale…

Spontan jest bardzo dobry, dzięki niemu wydarzają się najlepsze przygody, ale i tak warto być choć trochę czujnym i zwracać uwagę na małe rzeczy. Jeśli postanowiłaś się napić z nowo poznanym znajomym, bo wydaje się wyjątkowo sympatyczny, to bardzo fajnie, ale tak samo jak w Polsce zwracaj uwagę, czy nikt poza tobą nie ma dostępu do twojego drinka. Tak samo, jak w Polsce dwa razy się zastanów, nim samotnie wsiądziesz z kimś obcym do samochodu. Tak samo, jak w Polsce daj znać komuś bliskiemu dokąd i z kim się udajesz, choćby to miał być tylko krótki sms. To są małe, mądre nawyki, które pomogą ci być bezpiecznym/ą.

Trochę teatru jeszcze nikogo nie zabiło

Dobrze jest wyrobić sobie nawyk odstawiania tej szopki za każdym razem, kiedy jesteś w nowym miejscu. Otóż chodzi o to, by nie dać po sobie poznać, że jesteś w tym konkretnym miejscu po raz pierwszy. Jeśli wiesz, że może być problem z internetem – zrób sobie zrzut mapy z trasą z lotniska do hotelu. Sprawdź jakie są średnie ceny takich kursów i przy negocjacjach rzuć coś w stylu: „Jak poprzednio byłem w [wstaw miasto], to…”. To nie ma znaczenia, że mijasz się z prawdą. Ważniejsze, że w ten sposób redukujesz ryzyko bycia oszukanym. To jest naprawdę skuteczny patent.

…i jeszcze

Uważaj na sztuczny tłum. To nie musi być metro, równie dobrze zagęścić może się wokół ciebie, kiedy czekasz na zmianę światła przy przejściu dla pieszych. Miałam taką sytuację w chińskiej dzielnicy w Bostonie. Jacek przez kilka dni miał swoje biznesowe spotkania, więc Boston niemal w całości zwiedzałam samodzielnie. Środek dnia, ulica trochę boczna, bo się gdzieś zapuściłam nie wiadomo gdzie, na ręku omotany aparat i nagle jakby duszniej się zrobiło. Pięciu barczystych panów o nieco ciemniejszym odcieniu skóry zdecydowanie przekroczyło granicę mojej strefy osobistej, a poza nimi było raczej pusto i brak chętnych, żeby pomóc blond turystce. Oh, shit.

Chyba zadziałał instynkt, bo w sumie sama nie wiem dlaczego tak zareagowałam. Odłowiłam herszta bandy, spojrzałam mu głęboko w oczy i wysyczałam „Spierrr…”. Tak, po polsku. Z bardzo soczystym „r”. Dziwna próba sił, wiecie – takie mierzenie się wzrokiem przez trzy sekundy, które dłużą się jak trzy minuty i nie wolno mrugnąć, bo kto mrugnie, ten przegrywa. Nie mrugnęłam i chyba miałam coś bardzo złego w oczach, bo herszt skinieniem głowy zarządził odwrót. Nie wiem dlaczego odpuścili, nie wiem dlaczego tak zareagowałam, ale prawda jest taka, że gdyby mnie zaczęli szarpać, to bez szemrania oddałabym im i aparat, i torebkę, i zegarek. Nie jestem idiotką – sprzęt miałam ubezpieczony, a w portfelu miałam tylko jakieś sto dolców i jedną kartę. Wielkiej imprezy by z tego nie skręcili.

Dla kogoś, kto dużo jeździ to nie są odkrywcze rady, ale wierzę, że warto mieć je na uwadze niezależnie od tego, czy podróżujemy po krajach ościennych, czy wypuszczamy się na inny kontynent.

Gdy cię okradną

Partnerem postu o bezpieczeństwie w podróży jest Mastercard, który właśnie wprowadził wakacyjną promocję i w przypadku kradzieży pieniędzy wypłaconych z bankomatu poza granicami Polski zwraca właścicielowi do 150 euro. Aby dołączyć do promocji nie trzeba się nigdzie zgłaszać, ponieważ są nią z automatu objęte wszystkie karty Mastercard Debit i Maestro Debit. Poniżej podstawowe informacje, które koniecznie powinniście zapamiętać:

1. Posiadasz kartę Mastercard Debit lub Maestro Debit wydaną na terenie Polski i jesteś na wyjeździe za granicą
2. Dokonałeś wypłaty gotówki z bankomatu przy użyciu jednej z wymienionych kart
3. Straciłeś środki pieniężne na skutek kradzieży – najpóźniej 24 godziny od wypłaty,
lub rabunku – najpóźniej 4 godziny od wypłaty
4. Niezwłocznie zgłaszasz zdarzenie dzwoniąc do Centrum Pomocy Assistance pod
całodobowy numer: + 48 22 575 95 44
5. Zgłaszasz kradzież lub rabunek Policji, najpóźniej 48 godzin od zdarzenia
6. Maksymalna kwota zwrotu z ubezpieczenia wynosi 150 €
7. Ubezpieczenie ważne jest od dnia 01.08.2017 r. do 30.09.2017 r.

Udanych i bezpiecznych!

Magda

 

Uważasz, że ten post jest przydatny? To podaj dalej!


  • Ola

    Fajną opcją są też smsy od banku, otrzymywane przy płatności kartą- w razie niezauważenia kradzieży czy zgubienia karty można się szybko zorientować o niepożądanych płatnościach 😉