Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel

u wieniawy kuchnia polska warszawa

U Wieniawy – smaki tak obłędne, że można się zapomnieć

Share on facebook
Share on twitter
Share on print
Share on email

Ja na przykład znowu zapomniałam sfotografować rachunek. Ostatnio mi się to często zdarza, wybaczcie, po prostu nasz Klub Kolacyjny jest tak zajmujący i tak dobrze się bawimy we własnym towarzystwie, że zapominam o detalach. Postaram się poprawić.

Wiem, że jest mało wpisów (ale za to więcej recenzji, chociaż tyle dobrego), szczególnie wpisów podróżniczych. Zalegam wam jeszcze z Lefkadą, ale prawda jest taka, że zasuwam, żeby nie powiedzieć “zapieprzam” jak ten króliczek z reklamy Duracella. Jeszcze trochę i muszę oddać cały materiał “Diety” do składu, oprócz tego robimy srogie szarady od zaplecza, zaraz leci dodruk “Smaków dzieciństwa” i “Bułki z masłem”. Ujednoliciliśmy layouty, więc wszystkie moje książki będą wreszcie w takim samym rozmiarze i z jednej parafii. No i nie zapominajmy, że mi się zachciało bawełniane bluzy robić, tu też już jesteśmy na ostatniej prostej i niebawem kilka bardzo fajnych projektów wskoczy do sklepu. Mam też w rękawie jeszcze kilka innych asów, które będą się pojawiać w swoim czasie. Gonię z wywieszonym jęzorem, ale na koniec tego maratonu mamy z Dzidziutkiem zaplanowany bardzo miły urlop, więc i relacje z podróży wrócą. To tyle tytułem informacji co u mnie, a teraz lecimy z czymś naprawdę pysznym. Mam wielką przyjemność z pisania Wam o tym miejscu, bo karmi wybornie.

Skupcie się. Warto. O Wieniawie przeczytacie na stronie restauracji, do której linkuję Wam jak zwykle na końcu wpisu. Znajdziecie tu – jak czytamy na stronie – “polską kuchnię oficerską”. I powiem Wam, że jeśli tak jadali oficerowie, to ja się minęłam z powołaniem. Cóż to jest za wspaniały, syty, uderzający w znajome, ciepłe nuty poziom! W menu dużo klasyków: tatar, śledzik w oleju lnianym, cynaderki, flaki, bliny z kawiorem, rosół z kapłona czy kaczka w sosie jarzębinowym. Nie wiem jak Wy, ale ja tak nie gotuję. Pewnie bym umiała, ale w domu jemy inaczej, lżej i prościej. Nie zmienia to jednak faktu, że moja tęsknota za doskonałym mielonym bywa wielka. I nie mówię teraz o mielonym z baru mlecznego, choć przeciw mleczakom nie mam przecież nic, ale za takim mielonym, którego je się raz na dwa miesiące i naprawdę celebruje. Bo w domu tego nie ma. Jeśli więc zapragniecie kuchni polskiej na bardzo wysokim poziomie, takiej do celebrowania właśnie, to U Wieniawy będzie Wam jak u mamy. Albo nawet lepiej (z szacunkiem dla wszystkich mam, naturalnie).

u wieniawy kuchnia polska warszawa

Ponieważ tego dnia pogodą zawiadywał sam Szatan, zaczęłam od rozgrzewającego, cudownie kwaśnego i aromatycznego kapuśniaku gotowanego na wędzonych żeberkach. No, cudo! A dalej to już z górki: foie gras (tak, wiem skąd się bierze, ale to nie jest ten blog, tu się je wszystko, więc dajcie spokój) misternie zapakowane w cienkie jak tchnienie płatki ozorka cielęcego, do tego dodająca lekkości galaretka w menu opisana jako “tokajska”, przypuszczam więc, że jej podstawą może być jakiś biały, słodki tokaj. Tak czy inaczej – foie gras porywa!

u wieniawy kuchnia polska warszawa

u wieniawy kuchnia polska warszawa

u wieniawy kuchnia polska warszawa

A cynaderki? Wspaniałe! Delikatne, mięciutkie, unurzane w kremowym, śmietanowym sosie. Bezbłędne. Podoba mi się też, że pieczywo (bardzo dobre, domowe) podają w menażce. Lubię spójność. W ogóle to miejsce jest bardzo fajne, takie do biesiadowania po polsku. Absolutnie zabrałabym tu rodziców lub dziadków, ale sama też chętnie wrócę, gdy tylko zapragnę uczciwego de vollaila, z którego po rozkrojeniu masło sika na wszystkie strony. No, cudny. Do tego klasyka – świetne puree ziemniaczane i marchewka z groszkiem. “Jak u mamy” level up.

u wieniawy kuchnia polska warszawa

u wieniawy kuchnia polska warszawa

u wieniawy kuchnia polska warszawa

Mielonemu brakowało może ciut soli, ale to jedyne “ale” jakie do niego mam. Poza tym jest bardzo dobry. I te buraczki! Słuchajcie, zrobiłam się strrrasznie głodna. Dziś nie ma naszej niani, więc nie pracuję i tak sobie myślę, że może zabiorę Dzidziutka na takiego mielonego… Szczególnie, że ciąg dalszy też porywa – ptasie mleczko z sosem truskawkowym rozpływa się w ustach, a strudel, szczodrze napakowany jabłkami i podlany sosem waniliowym to czysta rozkosz.

u wieniawy kuchnia polska warszawa

u wieniawy kuchnia polska warszawa

u wieniawy kuchnia polska warszawa

Nie ma ani jednej rzeczy, która by mi się tu nie spodobała. Koncept jest spójny, menu ma sens, dania smakują pierwsza klasa, a obsługa jest wyjątkowo uprzejma. A skoro moje dziecko, lat trzy, już samo zamawia w restauracjach, to niech obcuje z miejscami, które ułatwiają mu uczenie się kindersztuby, z pewnością mu się to kiedyś przyda.

U Wieniawy jest bardzo dobrze, polecam z głębi trzewi. Ceny sprawdzicie w menu na stronie.

Smacznego!

Magda

Info

www fb
Plac Piłsudskiego 9, Warszawa

Share on facebook
Share on twitter
Share on print
Share on email

Dodaj komentarz