Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Nowości wydawnicze – 6 książek, na które nie...

Nowości wydawnicze – 6 książek, na które nie szkoda drzew i pieniędzy

Wiecie już, że przez moje ręce przechodzą niemal wszystkie nowości wydawnicze, jakie pojawiają się na rynku i mają związek z szeroko pojętymi kulinariami. Lubię, kiedy jest treściwie i na temat. Tak mam. Jestem molem książkowym i choć mam Kindla, który w założeniu miał ograniczyć ilość papieru na moich półkach, to w praktyce niczego nie zmienił. Jestem od książek uzależniona. Ale od dobrych. Bo złe przyprawiają mnie o ból serca i głowy.

Dziś w menu mamy najciekawsze pozycje z ostatniego kwartału. Jedna co prawda ma niewielki związek z jedzeniem, ale bez problemu zrozumiecie dlaczego znalazła się w tym zestawieniu. Wszystkie warto mieć, bo dają nie tylko ładne zdjęcia, właściwie zdjęcia są w nich najmniej ważne. One dają przede wszystkim porcję wiedzy, której nie ima się czas i moda. I to właśnie jest moje kryterium, kiedy wybieram kolejne pozycje do mojej biblioteki.

1. „Gotuję, nie marnuję”, Sylwia Majcher, wyd. Buchmann

Totalnie ważny temat. Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że wreszcie zaczyna się mówić o nim w Polsce. Pamiętam, że kiedy dwa lata temu występowaliśmy na TED i mówiliśmy właśnie o marnowaniu jedzenia, to liczby, które przytaczaliśmy robiły kolosalne wrażenie. I nic się nie zmieniło – 1/3 jedzenia wciąż trafia do śmietnika. Co trzecia reklamówka, trzecia część supermarketowego koszyka – trafiają do śmietnika. To jest nieprawdopodobna skala. I wiecie co? Jeśli mamy coś zmienić, to zacznijmy od siebie. Przyjrzyjmy się ile jedzenia marnujemy. Wierzę, że większość z nas wychowana jest w poszanowaniu do jedzenia i przekonaniu, że nie należy go wyrzucać.

Książka Sylwii jest doskonałą odpowiedzią na codzienne, domowe dylematy. Ona po prostu ułatwia nam życie. Oprócz tego, że opatrzona jest obszernym wstępem, w którym znajdziecie mnóstwo rad jak organizować zakupy, planować posiłki, wykorzystywać resztki czy przechowywać jedzenie, aby jak najdłużej pozostało świeże, jest też druga, równie obszerna część zawierająca łatwe do wykonania przepisy. Ta książka to jest domowe gotowanie. Moje najsilniejsze wrażenie po jej przeczytaniu to poczucie bezpieczeństwa i silne skojarzenie z domem. Nie bez powodu podtytuł to „Kuchnia zero waste po polsku”. Przepisy dostosowane są do czasów, w których żyjemy i produktów, z których korzystamy, a więc to szalenie użyteczna rzecz. Pozycja obowiązkowa na półce każdego świadomego kuchcika.

2. „Zdrowa tarczyca”, Karolina i Maciej Szaciłło, wyd. Zwierciadło

Temat tarczycy wraca jak bumerang. Wiele moich koleżanek ma problemy z tarczycą i niestety idziemy na rekord. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie jest to problem, który dotyczy wyłącznie kobiet – panowie także powinni się badać. Choroby z tarczycy coraz częściej diagnozuje się także u dzieci. A problem jest i jest naprawdę poważny. Szczególnie, że objawy często nie są jednoznaczne i trochę trwa, nim skojarzymy je z gruczołem tarczycowym. Mogą do nich należeć: problemy z utratą wagi, przesuszona skóra i włosy, depresja, zaburzenia krążenia, ogólne osłabienie, podwyższony cholesterol, insulinooporność, nietolerancje pokarmowe, nieleczona tarczyca może prowadzić również do poronień i dawać szereg innych objawów, takich jak rozchwianie emocjonalne. Dlatego badajmy się. A jak już odbierzemy wyniki, które pokażą, że jest problem, to udajmy się do endokrynologa po receptę i do księgarni po swój egzemplarz „Zdrowej tarczycy”.

Znajdziecie w tej książce kompendium wiedzy na temat tego ważnego gruczołu i holistyczne podejście do leczenia. Nikt nie będzie Was odwodził od pomysłu odwiedzenia lekarze i skorzystania z terapii konwencjonalnej, ale obok solidnej porcji wiedzy dostaniecie też przepisy, tabele z produktami zalecanymi i wszelkie możliwe rady jak odpowiednią dietą wspierać leczenie.

3. „Pszczoły”, Joachim Petterson, wyd. Literackie

Czy wiecie, że jeśli nie będzie pszczół, to nie będzie nas? Taka jest smutna prawda. Współczesny świat boryka się z wieloma problemami, których nieodmiennie źródłem jest człowiek i jego szkodnicza działalność. Populacja pszczół także zmniejsza się drastycznie i choć powstają miejskie pasieki i coraz więcej mówi się o tym problemie, to wciąż wiedzę mamy na poziomie minus jeden.

„Pszczoły” to nie tylko kompendium wiedzy o tych niezwykłych owadach, ale również szalenie wyczerpujący poradnik dla każdego, kto chciałby założyć własną pasiekę. Choćby w przydomowym ogródku. Ta książka poprowadzi Was za rękę od fazy budowania uli, przez wszystkie prace w poszczególnych porach roku, aż po zbiór własnego miodu. Znalazło się też miejsce na kilka fajnych przepisów. A jeśli nie myślicie o własnej pasiece, ale po prostu interesuje Was otaczający świat, to warto przeczytać choćby dla poszerzenia wiedzy. Bo wiecie – jak nie będzie pszczół, to nie będzie nas. Warto o tym pamiętać.

4. „Uczta dla maluszka”, K. Błażejewska-Stuhr, M. Mrozowska, wyd. Zwierciadło

„Mój je tylko makaron z sosem pomidorowym!”, „A mój tylko kurczaka!” – znacie to? Nie każda mama może się pochwalić potomstwem zmiatającym z talerza wszystko. A jeszcze mniej jest tych, które mogą powiedzieć, że warzywa to ulubione papu ich maluchów. Dla nich świetna będzie druga część tej publikacji, w której znajdą solidną porcję bardzo prostych przepisów na dania, w których przemycą swoim pociechom dość warzyw i owoców, by te zdrowymi były.

Z kolei pierwsza część to poradnik, który poprowadzi za rękę te mamy, które dopiero w tej roli debiutują. Od laktacji i ewentualnych problemów przez konkretną rozpiskę co i kiedy można wprowadzać do diety malucha, aż po ząbkowanie i samodzielne jedzenie. Zamiast błądzić we mgle, czytać sprzeczne opinie w internecie i mieć coraz większy zamęt w głowie – warto sięgnąć po tę właśnie pozycję. Dodatkowo każdy przepis oznaczony jest adnotacją od którego miesiąca życia można dziecku podawać konkretną potrawę. Bardzo użyteczna rzecz i wydrukowana na półmatowym papierze, z którego łatwiej zetrzeć lepkie odciski zatłuszczonych paluszków.

5. „Jak zmieniłam życie w rok”, Malwina Bakalarz, wyd. Edipresse

Możecie pomyśleć, że piszę o tej książce dlatego, że Malwina to moja przyjaciółka. I będziecie mieli rację, ale tylko połowicznie. Piszę o niej również dlatego, że zmianom, które opisała towarzyszyłam niemal każdego dnia. Stąd wiem, że to nie jest książka napisana dlatego, że „już wszyscy blogerzy wydali książki”. Wiem, że jest prawdziwa, oparta na doświadczeniu, ale też napisana lekko i przystępnie. Wiem jaką drogę przeszła Malwina – od doktorka nerwosolka, który ciągle się czymś stresował do kobiety spokojnej i spełnionej. Właściwie szłyśmy ramię w ramię bardzo się w tych zmianach wspierając i dlatego dziś cieszę się, że mogę z nią przybić piątkę i powiedzieć: „Warto było”.

To nie jest poradnik, który poprowadzi Was za rękę i da gotowe rozwiązania wszelkich problemów. To jest lekko napisana książka, która inspiruje do dużych zmian. Tyle, że wprowadzanych w życie małymi kroczkami. Do zmian dobrych i lekkostrawnych. Dlatego nie żałujcie sobie.

6. „Gościnność”, P. Siwiec, A. Pawłowski, wyd. Take Eat Easy

Podobno to książka branżowa, ale ja tak nie uważam. Na pewno jest pierwszą na polskim rynku tak wyczerpującą pozycją, która traktuje o wszystkim, co związane z biznesem restauracyjnym. O wszystkim poza jedzeniem, bo od tego są szefowie kuchni. Bardzo się cieszę, że tak dobrze, przejrzyście i merytorycznie napisana pozycja wreszcie jest dostępna dla wszystkich. Uważam, że to absolutnie obowiązkowa lektura dla każdego, kto w jakiś sposób związany jest z biznesem gastronomicznym – od kelnerów, przez sommelierów, managerów, aż po właścicieli restauracji. Ale jeśli lubicie dobrze zjeść i Wasz związek z gastronomią ogranicza się tylko do spożywania, to też znajdziecie tu sporo ciekawych informacji. Choćby o napiwkach (temacie, który zawsze wzbudza gorące dyskusje), o łączeniu wina z jedzeniem czy o sytuacjach kryzysowych, które dla postronnego odbiorcy mogą stanowić ciekawostkę.

Mam przekonanie, że „Gościnność” była na polskim rynku potrzebna i wypełniła istotną niszę. Bo oto wszyscy się na restauracjach znają, właściwie są specjalistami w tej dziedzinie, ale ktoś wreszcie rozebrał to na czynniki pierwsze i złożył w przejrzysty, czytelny podręcznik z całą masą praktycznych porad. Droga gastronomio – kupuj, czytaj, korzystaj!

Magda

Uważasz, że to przydatny post? To podaj dalej!