Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Na Kuncu Korytarza – raki, śledzie, uciech s...

Na Kuncu Korytarza – raki, śledzie, uciech sto! /Szczecin

Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie. Na tymże Zamku restauracja o ciekawej nazwie „Na Kuncu Korytarza”. Prowadzi ją… muzyk, były bębniarz, Bolesław Sobolewski razem z córką i żoną Wacławą. Otrzymali Dziedzictwo Kulinarne oraz liczne nagrody, jak Perła 2010 czy Korona Smakosza 2012. Zdobyli też duże uznanie branży kulinarnej – miejsce to polecali nam Hania Szymanderska i Gieno Mientkiewicz, dobrze pisał o nich również Piotr Bikont, jadł tam z Robertem Makłowiczem. I coś Wam powiem: fejm się zgadza z tym, co na talerzu.

To miejsce ma dłuższą historię, już kilkunastoletnią. Powstało w czasach mało sprzyjających dobrej kuchni, czasach rozkwitu McDonaldsów, budek chińskich na Placu Konstytucji i na Stadionie w Warszawie, pierwszych kebabów, które zaczęły się pojawiać w wielu dużych miastach. Na tej mapie powstało w Szczecinie miejsce –  instytucja. Muzyk ze spedytorką zdecydowali się otworzyć restaurację przy Operze na Zamku, którego sztandarowym produktem będą ryby.

2014-09-11

Dwa razy W: wejście i właściciel

Jeżdżę do Szczecina ostatnio często, a że jeść jak wiadomo lubię, to i często szukam miejsc, które polecają moi znajomi. Dzięki nim odwiedziłem Chiefa, gdzie było nieźle, ale nie na tyle, żeby popełniać oddzielną recenzję pełną mięsa, przepraszam, ryb. Na lunch tam można pójść i wystarczy.

Na Kuncu przez te wszystkie lata przeszło wiele zmian, na szczęście najmniej dotyczyły dań i produktów. Na chwilę zmienili nawet – dzięki uprzejmości szczecińskich urzędników – nazwę. Mimo tego nie zaprzestali najważniejszego – karmienia na najwyższym poziomie.

Ale do rzeczy. Był czwartek, 21:00, zadzwoniłem do mojej lepszej połowy, że dojeżdżam do Szczecina i czy pamięta miejsce, o którym ostatnio rozmawialiśmy. Pamiętała. Następny telefon wykonałem już do nich, żeby upewnić się czy mnie jeszcze nakarmią. Nakarmią.

Do restauracji wszedłem od kuchni, dosłownie i w przenośni, bo są dwa wejścia. Rzeczywiście nie jest najłatwiej tam trafić, tym bardziej, gdy zaparkujemy na ul. Korsarzy. Przywitał mnie szef kuchni, Pani Wacława i kelnerka. Zająłem więc miejsce w starej zamkowej sali z gotyckim sklepieniem i otworzyłem menu.

Karta w Na Kuncu jest długa, ale to przede wszystkim są śledzie, śledzie, śledzie razy 8, a nawet 9, z których zresztą słynie to miejsce. Oprócz polskich śledzi znajdziemy tu holenderskiego matjasa, śledzia dziewiczego. Z innych interesujących pozycji są grzebienie kogucie, zupa księżnej Anny Jagiellonki na sandaczu, czernina z kluseczkami, gulasz jagnięcy, szynka z dzika i przede wszystkim RAKOWE DELICJE. Tak proszę Państwa – raki z polski, świeżutkie, malutkie i cudowne.

IMG_7258

Śledzie się zjadają, dedykacja się pisze. Nota bene to jedna z milszych dedykacji, jakie drzemią w naszej bibliotece.

Zacząłem od śledzi. Można zamówić po pół porcji, więc zdecydowałem się na cymes śledziowy i śledź w sherry. Cymes słony, wyraźnie czosnkowy, kruchy, delikatny i rozpływający się w ustach. Ale nie przesolony, słony w punkt. Natomiast sherry trochę twardszy, ale za to przyjemnie słodki z wyraźnym posmakiem sherry. Bardzo ciekawe propozycje. Pieczywo podano ciemne, wieloziarniste i nie miałem do niego żadnych uwag – było świeże, skórka chrupiąca i środek delikatnie wilgotny.

Na kuncu korytarza

Po lewej fantastyczne szyjki rakowe, po prawej równie dobre śledzie.

Potem zupa – gorąca, świeża, warzywa lekko al dente, tak jak powinno być. Sandacz sprężysty, wyraźny w smaku. I najważniejszy punkt programu (poza rybą) – ogórek. Zupa była lekko kwaśna, niezabielana, a dzięki dużej ilości koperku lekka i delikatna w smaku. Za tę zupę restaurację wyróżniono Perłą 2010 w konkursie Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów za najlepszą polska regionalną potrawę. To jest konieczny punkt pierwszej wizyty w tym miejscu. Naprawdę.

IMG_7251

I tutaj pewnie mógłbym skończyć. Przez cały czas mojej wizyty miło gawędziłem z Panią Wacławą o wspólnych znajomych,  produktach i historii restauracji. Było miło, ciepło i serdecznie. Wtedy pojawiły się raki.

Rakowy absolut. Rakowe niebo. Rakowy wypas. Rakowe delicje w sosie śmietanowym na gorąco, podawane z ciabatą z pieca. Rakowa uczta w pełnym tego słowa znaczeniu. Rakowe szyjki w delikatnie kwaśnym śmietanowym sosie z koperkiem. Bardzo lubimy ryby i owoce morza, ale owoce jezior są tak rzadkie, że ogarnia nas niezdrowe (czy raczej zdrowe) podniecenie każdorazowo, gdy odkrywamy obecność takiego produktu w karcie. I tak też było tym razem. Raki były świetne, miękkie, ale nie do końca, dało się wyczuć strukturę mięsa dokładnie. Te raki były idealnym podsumowaniem wieczoru.

Warte dodania jest to, że to właśnie w Na Kuncu Korytarza odbywają się słynne Noce Śledziożerców, na których zjawia się wielu wybitnych kucharzy z całej Polski. To świadczy o tym, że dobrze się tam dzieje. I mam nadzieję, że będzie się działo jeszcze przez wiele, wiele lat, bo Na Kuncu trafiło na moją krótką listę knajp ulubionych.

pigs5

Jacek

Info

www
ul. Korsarzy 34, 70-540 Szczecin