Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Mądra dziewczynka nie ma problemu ze słowem „...

Mądra dziewczynka nie ma problemu ze słowem „dziewczynka”

Miałam w ogóle tego tematu nie ruszać, ale jak kolejny raz widzę to typowo internetowe, populistyczne odkrywanie koła na nowo, to opadają mi ręce oraz cycki, a szkoda by było, bo cycki mam fajne. GIS wrzucił na swój profil na Facebooku grafikę skierowaną do kobiet, w której chodzi o pigułkę gwałtu i zachowanie ostrożności na imprezach. Na grafice jest hasło „Mądra dziewczynka pilnuje drinka”. I afera gotowa, cała Polska obrażona.

Pamiętam, że lata temu pisałam reportaż o pigułce gwałtu, jeszcze na studiach. Wtedy ludzie nie bardzo wiedzieli o co chodzi i nagle im się otwierały oczy oraz opadały szczęki, że takie rzeczy się dzieją.

 

Się dzieją

Dawno, dawno temu w pewnym zatłoczonym klubie, w piątkowy wieczór stałam grzecznie przy barze i czekałam na swoje piwo. To było drugie piwo tego wieczoru, który dopiero miał się rozkręcić. Wtem! Spotkałam dawno niewidzianego znajomego. Trochę się zagadaliśmy, moje piwo stało na barze, obok kłębiło się mnóstwo ludzi, ale wydawało mi się, że cały czas mam je na oku. To piwo. Cała sytuacja trwała może dziesięć minut, a ja w tym czasie wypiłam tak na oko 1/3 butelki. I od tego momentu, poza małymi przebłyskami, nie pamiętam nic. N-I-C.

Ale że mam więcej szczęścia, niż rozumu to byłam tam z grupą znajomych, która to grupa troskliwie się mną zajęła z odholowaniem do własnego łóżka włącznie. Obudził mnie najgorszy kac w życiu, który trzymał przez kolejne dwa dni. Niech pomyślę, to przez jedno piwo? Chyba jednak nie. Czy wiedziałam już wtedy, że należy się pilnować? Oczywiście. Doskonale wiedziałam co to Rohypnol (w tej chwili już wycofany ze sprzedaży, teraz zwyrole używają GHB) i wiedziałam jak działa. Czy się pilnowałam? Wydawało mi się, że owszem. Ale widać nie dość skutecznie.

Co więcej – identyczną sytuację miałam jakieś dwa lata temu. Jestem dorosła, wiem na co uważać, głupia nie jestem, a jednak nie upilnowałam, choć wydawało mi się, że nawet na sekundę szklanka nie zniknęła z mojego pola widzenia. Znów dupę – dosłownie i w przenośni – uratowali mi znajomi. I co? Dzieją się takie rzeczy i TO ma znaczenie? Czy może dalej będziemy dyskutować o nomenklaturze i rodzaju użytej czcionki?

To się może przytrafić każdej kobiecie, dziewczynce, babie, panience, lasce, a nawet twojej starej, jeśli jest wystarczająco atrakcyjna. Ale przecież w tej dyskusji nie chodzi o bezpieczeństwo, prawda?

 

MĄDRA dziewczynka pilnuje drinka

Bo jest mądra i na tym słowie powinniśmy się skupić. To nie jest temat, przy którym można założyć, że społeczeństwo jest wystarczająco wyedukowane. Zastępy młodych, naiwnych dziewczyn wchodzą każdego dnia w dorosłe życie i to one są najbardziej narażone na sytuacje, które w najlepszym wypadku zakończą się kradzieżą, a w najgorszym… Sami sobie dośpiewajcie. Nie każda będzie miała tyle szczęścia, co ja. Nie każda ma świadomość, że wyskokowy wieczór może się skończyć blizną na psychice, która położy się cieniem na reszcie życia. Nie każdą uprzedziła mama, a prawie na pewno żadnej nie uprzedziła szkoła. Że można to było napisać inaczej? Pewnie tak. Ale wciąż nie jest to coś, wokół czego warto kręcić gównoburzę o słowa i kąt pochylenia liter. Takie kampanie są potrzebne i zawsze będą potrzebne, więc dobrze, że są. Nawet narysowane w Paincie.

 

Internetowa Rada Dulskich

Najcięższe działa wytoczone przeciwko GIS-owi mówią o infantylnym języku i braku szacunku dla kobiet. Z powodu słowa „dziewczynka”. Zapamiętajcie, od dziś słowo „dziewczynka” jest pejoratywne. I padły następujące zarzuty: brak szacunku!, seksizm!, wiktymizacja!, wymienić agencję PR!, uprzedmiotowienie!, chujowa grafika!, pozwać GIS!, przeproście!, wy chore pojeby!, Janusze kampanii!, i-jo, i-jo, kryzysy, proszę przyjechać w weekendy! O. Ja. Pierdolę. Żyję w kraju, w którym głupi nie wie, że jest głupi.

To jest dobre hasło, choć brzydko opakowane. Jest krótkie, rymuje się, wpada w ucho, łatwo je zapamiętać i przekazuje dokładnie to, o co w tej akcji chodzi. Co więcej – to właśnie dziewczynki, nastoletnie dziewczynki, najczęściej padają ofiarą zwyroli oraz własnej niefrasobliwości, więc może rozluźnijcie poślady. Przyda się, jak nie będziecie pilnowali drinków.

Polski internauta jest szczególnie wyczulony na pojedyncze słowa, nie na przekaz, a już broń Bożeno na wartość, którą tekst ze sobą niesie. Polski internauta najbardziej na świecie lubi być urażony. Przecież znam to doskonale z autopsji: napiszę pięć tysięcy słów, które mają bardzo konkretny, pozytywny wydźwięk i nie ma bata – zawsze znajdzie się jednooki król ślepych, który przypnie się do jednego, malutkiego słówka, które dla całego tekstu nie ma żadnego znaczenia. I, hopla, na całego, już się kręci karuzela! A za nim cała chmara internetowych głupków zbija się w kupę, bo w kupie raźniej. Są ciężko obrażeni tym jednym słowem, którego w swej nieskończonej indolencji i tak by pewnie nie zauważyli, bo teksty nie są do czytania ze zrozumieniem, tylko do przewijania. Ale na szczęście wyłonił się przywódca, który powiedział czym powinni być urażeni. No to ura!

Polscy internauci uwielbiają się przypieprzać. Pasjami wręcz. Czują się dzięki temu lepsi, bo z pozycji kanapy wreszcie mogą wejść na scenę, cali na biało. I wyrazić swoją opinię, którą należy szanować, a najlepiej się jeszcze pokajać i przeprosić. Bo jak nie, to „wizerunkowy strzał w stopę”. Serio, takie rzeczy piszą jacyś przypadkowi samozwańczy „eksperci” od strzałów w stopę, kryzysów oraz komunikacji zatrudnieni w firmie Szlachta nie pracuje i myślą, że kogokolwiek ich zdanie obchodzi.

I naprawdę chciałabym na ulicy widzieć tę nieskończoną poprawność polityczną, która niestety do głosu dochodzi tylko w internecie. Ale jakoś jej nie widzę. Bo w domu, to wiadomo: „Idziemy do Ciapatego na kebsa”. Dulszczyzna. Level. Polak.

 

Mądry chłopiec nie gwałci, więc do kogo ta mowa?

Koronny kontrargument brzmi: nie przerzucajcie odpowiedzialności na kobiety! To jest tak idiotyczne w kontekście hasła przestrzegającego przed zagrożeniem, że aż czuję się skrępowana, że trzeba to komuś tłumaczyć. Jakiej odpowiedzialności? Za własne bezpieczeństwo? A kto niby jest za nie odpowiedzialny, jakiś zwyrol? Zwyrola trzeba namierzyć i zamknąć, od tego jest policja. A drinka pilnować (podpowiadam – to się nazywa PROFILAKTYKA), bo zwyroli jest więcej, więc wyjmijcie głowę z pupy, to się może wydarzyć na weselu koleżanki albo na imprezie firmowej, gdzie czujność dawno śpi. Ale jasne – najpierw spróbujmy po dobroci i wytłumaczmy zwyrolowi, że nu, nu, nu, nieładnie tak coś do drinków dosypywać, ty niegrzeczny zwyrolu. Na pewno posłucha.

Tak więc w tym wszystkim brakuje tylko jednej rzeczy, która jest całkowicie pozbawiona sensu, bo gwałciciel nie przestanie gwałcić, a złodziej kraść dlatego, że zobaczył rymowankę w internecie. Otóż brakuje tu równoległej komunikacji skierowanej do mężczyzn. Bezsensownej, przypominam, ale co tam, dobrze by to wyglądało na fejsbuku.

Bo, z całym szacunkiem, ale nie znam ani jednej rozsądnej, znającej swoją wartość kobiety, która czuje się urażona faktem, że GIS użył słowa „dziewczynka” na jakiejś grafice zrobionej w Paincie. Połączcie kropki: GIS-grafika-Paint. Rzeczywiście, to brzmi jak międzynarodowy skandal.

Doświadczyłam pigułki gwałtu dwukrotnie i słowo „dziewczynka” w tym haśle mnie nie uraża. Jest mi dokładnie wszystko jedno jakie to będzie słowo tak długo, jak długo kobiety będą przestrzegane przed zagrożeniem. Bo zagrożenie nie zniknie, niezależnie od tego ile w tej sprawie napiszecie pobożnych życzeń. Świat byłby oczywiście lepszym miejscem, gdyby nie było na nim ani jednego zwyrola, ale póki co, miłe panie, jesteśMY odpowiedzialne za własne bezpieczeństwo czy nam się to podoba, czy nie. Przynajmniej w takim stopniu, w jakim jesteśMY je w stanie sobie zapewnić.

Ale dla usatysfakcjonowania tych, co lubią palić staniki na barykadach (ej, wiecie, że to już nieaktualne?) proponuję takie kontrhasło:

 

Ty chory pojebie, pójdziesz za to siedzieć.

 

Happy?

Magda

Zgadzasz się? To podaj dalej!

 


  • jusia

    Nareszcie głos rozsądku! Też nie rozumiałam o co chodzi w tej aferze…. Mnie to hasło w ogóle nie uraziło…

  • Ols

    Nie uraża mnie słowo dziewczynka, zgadzam się z tym, że to taka sama profilaktyka jak w przypadku, no nie wiem, plakatów ostrzegających przed metodą „na wnuczka”, grafik pewnie trochę płakał itd., ale chęci dobre. Mierzi mnie jedynie słowo „mądra”, nie dlatego, że wohoooo idę sobie na melanż i mam w nosie całą ostrożność i odpowiedzialność, tylko dlatego, że jak jednak nie upilnowałaś tego drinka (tak jak Pani nie upilnowała, mimo że cały czas był na oku), to sama żeś sobie winna GŁUPIA babo. To trochę tak jak z tymi wyzywającymi ciuchami. No sorry, jak dla mnie to akurat nie bardzo. Mimo wszystko- dobrze, że zwrócili uwagę na to zjawisko, i uważam, że takie zapiekłe hejtowanie tego nieszczęsnego obrazka jest co najmniej głupie. Peace, dzięki za poruszenie kolejnego istotnego tematu ;*

    • Wiola ST

      wydaje mi się ze to za daleka interpretacja lub doszukiwanie się w slowach autora tresci ktorych nie mial na mysli (mam nadzieje i takoz zakladam): MĄDRA dziewczynka pilnuje drinka. Po prostu. gdy zdarzy się , ze MIMO pilnowania ktoś ją przechytrzył nie znaczy, ze ona jest głupia tylko ze zwyrol był cwańszy..Natomiast GŁUPIE jest ignorowanie zagrożenia (postępowanie a nie osoba która to robi)..

  • Aleksandra

    Mądry chłopiec nie gwałci. Tylko skąd mądry chłopiec ma to wiedzieć? Nie każdego uprzedził tata, a prawie na pewno żadnego nie uprzedziła szkoła (ha ha). Bo to, że mądry chłopiec nie gwałci, jest tak oczywiste, że aż nikt mu o tym nie mówi. Co więcej, przekaz społeczny jest cały czas taki, że to dziewczynka ma się pilnować/szanować, bo chłopcy „to już tacy są”. No a jeżeli chłopcy tacy są, to mądry czy głupi, ma przyzwolenie. Dlatego kontrhasło jest potrzebne.

    • Maciek Wagner

      Ja gdybym tego hasła nie zobaczył, to pewnie już bym kogoś zgwałcił, szczególnie, że przyzwolenie przecież jest i skąd mam wiedzieć, że nie wolno?

    • Michał Misza Bartkowiak

      Mądry chłopiec nie gwałci. Bo raz wie że się tego nie robi, dwa prawdopodobnie zna prawo 😛 Gwałci tylko zwyrol przegryw życiowy. A teraz pytanie – jak chcesz dotrzeć do gwałcicieli, którzy wiedzą że łamią prawo (bo nie sądzę, żeby jeden z drugim zwyrolem dosypujący coś do drinków nie wiedział, że to przegięcie) tak żeby zrozumieli, że jednak pewnych rzeczy się nie robi? Bo hasło w stylu „mądry chłopiec nie gwałci” raczej nie pomoże 😉

      • Aleksandra

        Do tych akurat żadne hasło nie dotrze, i doskonale o tym wiesz. Mnie denerwuje, że przekaz publiczny kieruje się tylko do kobiet. Przecież mądre kobiety wiedzą, że zawsze należy mieć szklaneczkę na oku…

  • Bo widzisz Magda, problem jest taki, że niedługo nie będzie można oddychać, żeby nie urazić tych osób, które tak wielkiego focha walą z powodu słowa „dziewczynka”. Tak jakby nimi nie były. Wg nie to jest słowo urocze, pełne słodkości, różowej waty cukrowej i jednorożców. Jakim trzeba być pozbawionym podstaw inteligencji emocjonalnej damskim zwyrolem, żeby o coś takiego się obrażać… Chciałbym zobaczyć te twórczynie gównoburzy z tego powodu i podjąć z nimi poza siecią konkretną merytoryczną dyskusję o ich postawie. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że sztukę komunikacji międzyludzkiej mało która z tego sortu osób opanowała. Niezależnie od wieku.

    • Joanna Dąbrowska

      A np w mojej opinii dziewczynką się jest do 13 r.ż. – potem dziewczyną a następnie kobietą. Dziewczynka kojarzy mi się w tym przypadku z tonem patronizującym, umniejszającym – dziewczynki są naiwne, nierozważne, itd. No i ja będąc już prawie 3 krotnie powyżej wieku dziewczynki, czuję się potraktowana jak dziecko a nie dorosła, rozważna i odpowiedzialna osoba. Można powiedzieć: Pilnuj drinka – pigułki gwałtu nie wyczujesz smakiem ani zapachem. Nie trzeba do mnie uderzać w durne rymowanki z morałem, żebym coś zrozumiała.

      • myślę że przesadzasz. Sądzę, że ktoś kto chce się dopatrzeć zła w czymkolwiek tak sobie zintepretuje rzeczywistość, ze to zło znajdzie. Co do naiwności i nierozważności – byłabyś zaskoczona mając świadomość jak wiele naiwnych i przede wszystkim nierozważnych (i to jest deliaktne okreslenie) poznałem 35-40 latek.
        Smutne jest to co piszesz. Nie podoba mi się używanie w dyskusji takich słów jak „durne rymowanki z morałem”. Nie na tym powinna polegać skuteczna, oparta na szacunku, kulturze i chęci zrozumienia innych ludzi komunikacja. O ludziach takich jak ty kiedyś pisałem u siebie artykuł o tytule „moda na chamstwo”. Planuję kolejny „moda na focha”. Myślę, że osoby o podobnym usposobieniu jak to ukazane w twoim komentarzu byłyby idealna ilustracją takiej publikacji

      • Cecylia Katarzyna Zdunek

        A co rymuje się najlepiej z „drinka”, jakiego słowa użyć żeby nie uraziło? Każda pinda pilnuje swojego drinka???? Co jest obraźliwego w słowie dziewczynka??? PS. oczywiście to nie jest pytanie kierowane do Harrold, tylko do jego interlokutorki, ale że nie odnajduję się jeszcze w zasadach, więc umieszczone to jest pod postem Harrolda- przepraszam 🙂

      • K.

        Wystarczy „mądra dziewczyna pilnuje drina”. Prościej, lepiej brzmi i nie trąci obciachem.

      • Cecylia Katarzyna Zdunek

        MI bardziej pejoratywnie kojarzy się zdanie „drin” niż dziewczynka, ale chyba ze mną coś nie tak jest ….

      • K.

        Skoro apelujesz o szacunek w komunikacji, to gdzieś tu jest poważny zgrzyt, bo jednak „dziewczynka” to nie tylko nastolatka, dziecko, ale i słowo o wymowie negatywnej; „pójścia na dziewczynki” chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć.

        Kampanie GISu, co przypominam, robione są za państwowe pieniądze. W każdym europejskim kraju takie kampanie też powstają. Czy naprawdę należy skakać pod sufit tylko dlatego, że Sanepid wymyślił (pewnie na kolanie) coś, za co i tak dostaje pieniądze? To nie możemy równać w górę i wymyślić mądrą, edukującą przede wszystkim kampanię społeczną?

      • tylko z szacunku do Magdy, autorki bloga nie odpowiem to co mi się ciśnie na usta wprost. Napisze tylko że mam poważne, bardzo głębokie i graniczące z pewnością podejrzenia, że występuja tu poważne problemy z kwalifikacjami emocjonalnymi i intelektualnymi. Dawno nie spotkałem się z taką ilościa hejtu jak w twoim przypadku.

        Czekam z niecierpliwością na Twój scenariusz mądrej kampanii społecznej. Wierzę, że powalisz nas wszystkich, wraz z Autorką, na kolana

  • Nope

    Rozumiem ten tok myślenia, ale jak miałam zastrzeżenia do grafiki, tak mam dalej.

    To hasło można było zastąpić w banalnie prosty sposób, taki, który byłby mniej rażący i jednocześnie skierowany do większej rzeszy, chociażby „Niech każda dziewczyna pilnuje drina”. Ta nieszczęsna grafika, jak sama zauważyłaś, to pójście po najkrótszej linii oporu.

    Kampanie uświadamiające zagrożenia można kierować do wielu grup i na różne sposoby: np. jak rozpoznać, że komuś została wrzucona piguła, jak najlepiej postępować by nie doszło do dalszej krzywdy, jakie są podstawy pierwszej pomocy, jak udowodnić że to zdarzenie w ogóle miało miejsce i co w ogóle zostało wrzucone (nie każdy wie, że to nie jest takie łatwe, bo te substancje szybko się metabolizują i po paru godzinach nie ma już czego badać).

    A podkreślany przez feministki problem z przerzucaniem świadomości na kobiety nie zachodzi tylko w przestrzeni kobieta na impreziezwyrodnialec. Problem istnieje tak długo, jak znani publicyści, policjanci, zwykli Kowalscy i Kowalskie uważają, że gdy kobieta jest nieprzytomna (bo nietrzeźwa) i ktoś to wykorzysta, to jest to głównie jej wina, czego się w końcu spodziewała idąc na imprezę (ci sami Kowalscy i Kowalskie, publicyści i policjanci idąc w tym samym celu spodziewają się raczej śmieszków i kaca…). Parę lat temu było głośno o kobiecie, którą ratownicy zgwałcili podczas ataku epilepsji na wyjeździe firmowym, wtedy na sprawców spadły gromy w internetach – gdyby epilepsję zastąpić zwykłym zamroczeniem czy „słabą głową”, coś czuję że oburzenia publiki byłoby o wiele mniej.

    Powyższa sprawa zresztą była zakończona skandalicznie niskimi wyrokami dla sprawców mimo udowodnienia przestępstwa, o ile wiem, nie zostało im nawet odebrane prawo do wykonywania zawodu. Widać w społecznej i sędziowskiej świadomości zgwałcenie to przestępstwo zbyt lekkiego kalibru, by chłopakom rujnować życie. Kobiety, które to przeżyły, często opisują dodatkowe doświadczenie „upupiania” czy wręcz bezpośredniego poniżania przez personel medyczny, policję, rodzinę, otoczenie sprawców. Ta „dziewczynka” z plakatu to drobiazg, ale rozumiem kobiety, które są zdania że już jesteśmy takimi drobiazgami zasypywane i wystarczy.

    „Nu-nu-nu-nie wolno” zmierzone do dorosłego faceta wrzucającego GHB do drinka nie zadziała, ale odpowiednia kampania podkreślająca że wykorzystanie nieprzytomnej to podłość, a nie pieprzny psikus, może przynajmniej wpłynie na policjanta przyjmującego zgłoszenie, pielęgniarkę na obdukcji albo szefa sprawcy.

  • zosia

    Afera jakoś szczęśliwym trafem mnie ominęła, chociaż kampanię widziałam i cieszyłam się, że taka się ukazała. Na słowo dziewczynka nawet nie zwróciłam uwagi. Świetny tekst!

  • Bartosz Giluń

    Facet = zwyrol ? A facetki nie popełniaja przestępstw ?

    • Magdalena Jawor

      Raczej gwałciciel=zwyrol.

    • Kasia Wisniewska

      A ilu facetów padło ofiarą zwyrolki, która uraczyła go rohypnolem i ujezdzala całą noc? To nie chodzi o jakiekolwiek przestępstwo, ale o to konkretne.

  • ElaG

    Ok. Zgadzam się. Uświadamianie wciąż nieuświadomionych kobiet, dziewczynek, lasek, niuń, jest potrzebne. Ale dlaczego nikt nie uświadamia mężczyzn, chłopców? Wiesz ilu facetów uważa, że jak laska jest pijana i chciała (bo była pijana, prawie nieprzytomna), to nie był gwałt!? Ok. Sama była sobie winna, bo nie musiała się upijać. Ale prawdziwy, pewny swojej wartości facet nie gwałci. Wzywa taksówkę albo szuka znajomych owej głupiej dziewczynki. Nie upijam się na imprezach. Generalnie alkohol piję kilka razy w roku, bo jak sobie pomyślę ile to ma kalorii, to wolę jednak czekoladę albo hamburgera. Ale kiedyś zdarzyło mi się upić tak, że nawet nie zauważyłam, kiedy przekroczyłam granicę. Byłam zmęczona, głodna, niewyspana, bolała mnie głowa i miło mi się rozmawiało przy drinku. I jak przez mgłę pamiętam swój powrót do domu. Nie podoba mi się nieustanne polowanie na mnie. A przez takie kampanie tak to właśnie wygląda. Ja uciekam i pilnuję a dla nich to frajda, bo mogą złapać. Na każdej imprezie w klubie baaardzo się pilnowałam a imprezowałam dużo. Jednak nie uchroniło mnie to przed pigułką gwałtu. Dostałam ją na domówce. Wszystkich znałam! A dlaczego? Bo ten niemądry chłopiec wciąż nie wie, że to jest złe. Że po pijaku to gwałt. Że z pigułką to gwałt. Dla niego to jest polowanie. I ma z tego frajdę. Ten niemądry chłopiec wie, że jak mi zwinie portfel bez mojej wiedzy to jest przestępstwo. Ale nie wie, że jak mi wsadzi swojego ch*ja bez mojej wiedzy, to już nie jest przestępstwo. Na tej imprezie nie zginęła mi żadna materialna rzecz…

  • Mocne i świetne. Chciałabym napisać coś mądrego, ale wyczerpałaś całą mądrość w temacie;-)
    Mnie też nie razi słowo dziewczynka ani żadne inne jeśli używane jest w kontekście chlubnym i społecznie ważnym. Zdanie jest krótkie, treściwie, a kiepskiej grafiki nie pamiętam. Pamiętam przekaz. I to jest najważniejsze.

    Pozdrawiam serdecznie i czytam zawsze z przyjemnością.

  • Sophie

    Jako organizator takiej kampanii moim celem byłoby ochronienie jak największej liczby kobiet przed takim wypadkiem. Mając świadomość, że kobiety są bardzo różne, wybrałabym taką formę przekazu, która trafiłaby do świadomości jak najszerszej rzeszy osób. Więc unikałabym form przekazu, które w łatwy sposób odwracają uwagę od meritum. Mówię zarówno o treści jak i formie graficznej. W opisanej sytuacji z jednej strony kolorowa, wymyślna grafika kojarzy się raczej z jakimś błahym, lekkim tematem niż poważną sprawą, którą trzeba sobie wziąć do serca. Z drugiej, wydaje mi się, że nie trudno było przewidzieć, że sformułowanie „dziewczynka” może być kontrowersyjne. Skoro komunikat (taki, aby kobiety były ostrożne) miał trafić do kobiet przede wszystkim młodszych to powinien być dostosowany do ich sposobu myślenia. Wątpię, aby wiele młodych kobiet postrzegało siebie jako „dziewczynki”. Stąd nie trafia to do ich świadomości, bo ich uwaga skupia się na powierzchownej kwestii komunikatu – formie.
    Szkoda, że taka akcja przez złe sformułowanie nie spełniła zapewne swojego założonego celu. Może jednak dzięki temu, że kontrowersje wokół tematu tak urosły, więcej ludzi usłyszy o kampanii i spojrzy na niego nie poprzez formę przekazu a właśnie już bezpośrednio w sedno.

  • Monika Jachymiak

    Magda, jak zwykle, szacun na stojąco za tekst )

  • Mal Go

    Happy! Madrze gada polac jej!

  • A może taki był zamysł kampanii? Jest kontrowersyjna, więc od kilku dni widzę ją codziennie w internecie. Nie wiem czy komuś udało się jej nie zauważyć, co uważam za bardzo pozytywny efekt. Jest trochę racji w tym odczuciu „nie upilnowałaś – jesteś głupia”, ale hasło ewidentnie mówi tylko o ,,pilnowaniu”, a czy się upilnowało czy nie to inna sprawa.

  • Hej ho

    Popieram. Dobrze, że napisałaś ten tekst. Cała afera od początku wydała mi się nadmuchana i śmieszna. W jaki sposób ostrzeganie przed zagrożeniem ma komukolwiek uwłaczać? To tak jakby niesłuszne było ostrzeganie przed kradzieżami w pociągach. Nie pilnujmy torebek, tylko zróbmy kampanię społeczną skierowaną do złodziei. Ma sens.

  • Wiola ST

    w tekscie autorka tyle się nastarała, aby napisać, ze internauci zamaist czytac ogóly przekaz, sedno problemu wyłuskiwać i na nim się skupiac to się doczepiają wybranego pojedynczego słowa/zdania i na tej podstawie cały przekaz oceniają negatywnie..nastarała się a pokazałas/eś ze na nic starania bo i tak w dupie masz przekaz bo cię 1 zdanie i obrazek wkurza? I jakim cudem w 1 suchym zdaniu PISANYM (czylipozbawionym przekazu pozawerbalnego) Mądra dziewczynka pilnuje drinka można sie doszukac protekcjonalizmu???

    • Prez

      Amen.

  • Monika Chowaniec

    Mogło być:,,mądra dziewczyna pilnuje drina” i też by wpadało w ucho. Czy chcemy czy nie, słowo ,,dziewczynka” użyte w nieodpowiedni sposób może zacząć być określeniem pejoratywnym. Kobiety często są bagatelizowane w życiu społecznym i przejawia się to również między innymi użyciem słowa ,,dziewczynka”.

    Owszem dobrze, ze jakakolwiek kampania jest, bo nieważne jak się mówi, byle by problem był poruszany. No ale idąc tym tropem- dobrze, że jest też gównoburza, dobrze że każda blogerka czuję potrzebę stworzenia na ten temat wpisu, bo przez to, że co drugi bloger postanowił się wypowiedzieć, więcej osób o tym usłyszało, czyż nie? O to przecież chodzi.

  • Snow

    W punkt. Gdy przeczytalam argumenty „urażonych” hasłem i rzekomą wiktymizacją, dłoń sama powędrowała mi do twarzy. Masakra. Do niektórych nigdy nie dotrze, że gwałciciwli nie obchodzi ich prawo do bezpieczeństwa i będą jak mantrę powtarzać „choćby nie wiem co, nikt nie ma prawa mnie tknąć”. Do momentu gdy przestaną kontaktować po wypiciu doprawionego drinka. Wtedy płacz.
    Jednak dobra kampania powinna poruszyć inną zajebiście ważną kwestię – że KAŻDY widząc taką sytuację powinien zareagować bo nawet mądra, świadoma kobieta nie zawsze wszystko zauważy mimo pilnowania napoju (jak to było w Twoim przypadku), bo nie każdy ma ze sobą sztab troskliwych znajomych.

  • Grzegorz Rogoń

    Ale dlaczego od razu siedzieć? Przecież mają to gdzieś. Lepiej by było pojechać trochę na ambicji „jesteś aż tak żałosny, że musisz używać pigułek” lub coś w tym stylu.

  • Agata Siejak

    Super tekst!

  • Magdalena Siczek

    Wiem, ze pigułka gwałtu (zresztą i kradzieży) to problem. Uważam, że profilaktyka jest potrzebna, kampanie ostrzegające też. Ale z tą mam problem.
    Jej forma, protekcjonalna i infantylna, przyćmiewa przekaz. To raz.
    Dwa, że tło tego przekazu jest niepokojące. Dziewczynki nie piją drinków. Czy dorosłe kobiety to dziewczynki, małe i niesamodzielne? To dwa.
    Mądre osoby tez padają ofiarami przestępstw. Ale skoro mądra dziewczynka uważa, to blisko do stwierdzenia, że skoro nie uważała to jest głupia. A jak głupia to ma na co sobie zasłużyła (vide dyskusje o przemocy domowej). To trzy.
    Ofiarami GHB padaj nie tylko kobity na imprezach – faceci w trasie, w pociągach, autostopowicze też. Tu nie ma odniesienia. To trzy.
    Kampania jest potrzebna. Może lepsza słaba niż żadna. Ale trywializowanie zagadnienia nie służy jego poważnemu traktowaniu.

  • vanhi

    przekaz ostrzegający kobiety/dziewczyny przed niebezpieczeństwem jest jak najbardziej ok. sądzę, że oburzenie tych, co czepiają się tej „mądrej” dziewczyny i przerzucania odpowiedzialności dotyczy szerszego problemu obwiniania kobiet o to, że zostały zgwałcone. wystarczy poczytać komentarze pod artykułami opisującymi ostatnią tragedię z dwudziestosześciolatką, która przez kilka dni była torturowana i gwałcona. mądra dziewczyna nie idzie z nieznajomym, nie szwenda się po nocy, nie nosi wyzywających ubrań, pilnuje swojego drinka. a jak tego nie robi, to widać jest głupia i zasłużyła. naprawdę, ile jeszcze można słuchać o tym, że adekwatną karą za głupotę jest gwałt?

  • Maciek Wagner

    Serio przyjmujemy tłumaczenia gwałciciela, że „nie wiedział” i chcemy go edukować kampanią społeczną?

    • Vaira

      Owszem, wszystkim trzeba tłumaczyć od dziecka, że nie mają żadnego prawa do kontaktu fizycznego i że bez zgody drugiej strony niczego nie mogą. Nigdy nie słyszałeś narzekań, że ją to ciągle głowa boli, a przecież w związku seks się należy? Bo tego też wielu mężczyznom nie wbito do głowy: że nawet w związku seks im się nie należy. I że nieważne za co zapłacą, nadal nie ma żadnej gwarancji.

  • Maciek Wagner

    Szczerze mówiąc, nie znam nikogo, kto by „nie wiedział” jak dla mnie to brzmi jak wymówki których celem jest złagodzenie wyroku. Serio większość chłopców wie co robi. I wiedzą, że dosypywanie czegoś do drinka legalne nie jest. Serio chcesz przejmować się „wymówkami” takiego gościa który „niby” nie wiedział o co chodzi? No i Aleksandra przekaz społeczny jest bardzo prosty. Nie, nie chłopcy gwałcą. To krzywdzące, naprawdę. Gwałcą zwyrole i tak, oni tacy już są. To nie jest kwestia nieporozumienia, że ktoś dosypie Ci coś do drinka. Analogicznie moglibyśmy oburzać się o hasło „Uważaj na przejściu dla pieszych” moglibyśmy zrobić nawet kontrhasło! „Mądry kierowca nie przejeżdża pieszych” Ale prawda jest taka, że odpowiedzialność za nasze bezpieczeństwo spoczywa tylko i wyłącznie na nas.

    • Monika Krukowska

      No ale przecież robi się kampanie skierowane do kierowców, żeby zwalniali przed przejściem dla pieszych. Sądy również nie biorą pod uwagę ich wymówek, jeśli spowodują wypadek – czego nie można powiedzieć w przypadku gwałtów.

  • Pójdziesz siedzieć – owszem, ale tylko, jeśli dziewczynka będzie miała dość odwagi, żeby pójść na policję/do lekarza.

    Przepraszam, ale to hasło i cała ta kampania są fatalne. Piszę to jako kobieta, która kilkanaście lat temu ostro balowała i ma za sobą doświadczenia wielce przykre, i owszem, wiem doskonale, że mnie wtedy, głupszej o kilkanaście lat, zabrakło trochę instynktu samozachowawczego (choć z drugiej strony tenże przed niczym nie chroni tak naprawdę – wszystkie wiemy, że sprawca gwałtu to najczęściej ktoś, kogo dobrze się zna i niekoniecznie w sytuacji suto zakrapianej). Ale ktoś, kto robił tę reklamę, chyba czerpie wiedzę o życiu towarzyskim młodych ludzi z polskich telenowel.

    I tak, nazywanie dorosłej kobiety „dziewczynką” jest słabe.

  • Magda! Naprawdę ogromną przyjemność sprawia mi czytanie Twojego bloga. Pomimo, że mam dzieci, to nie uraziła mnie w żaden sposób Twoja opinia o dzieciach w restauracjach. Bardzo podobał mi się Twój tekst o tym, że kobiety są często wobec siebie nawzajem wrednymi sukami. Ale tym razem w żaden sposób nie mogę się z Tobą zgodzić.
    Kwestią mniejszą i poboczną jest sama ta kampania. Nie widziałam, nie słyszałam do dziś. Osobiście uważam, że nie należy klaskać w ręce, bo ktoś „starał się zrobić dobrze” albo „miał dobre intencje”. Wykonanie też się liczy, a Ty jako krytyk kulinarny wiesz o tym dobrze. Więc dla mnie fakt, że twórcy tej kampanii chcieli dobrze, to trochę mało. A nazywanie nastolatek, młodych kobiet czy zupełnie dojrzałych kobiet „dziewczynkami” jest… co najmniej dziwne. Ja mam 31 lat i jak się zwracam do swoich koleżanek, to mówię: „dziewczyny”. A jakby w pracy mój manager powiedział, że jestem „mądrą dziewczynką” to by nie wzbudziło mojego entuzjazmu i na pewno jasno bym powiedziała, żeby więcej się tak do mnie nie zwracał. Ale to jest mniej ważna sprawa.

    Dużo ważniejsze jest coś innego. W swoim wpisie uznajesz, że odpowiedzialni za gwałty są „zwyrole”, którzy są niereformowalni, więc nie ma co strzępić języka i się do nich zwracać. To nie jest prawda. Ja miałam okazję pracować z ofiarami gwałtów i pedofilii (pracowałam jako psycholog z nastolatkami w wieku od gimnazjum do wczesnych lat studiów). I moje spostrzeżenia są zgodne z tym, co mówią badania na temat gwałtów. Gwałcą nie obcy zwyrodnialcy tylko: koledzy z klasy, znajomi, własny chłopak/narzeczony/mąż, wujkowie, konkubenci matki, „przyjaciele rodziny”, nauczyciele, wychowawcy kolonijni, drużynowi harcerscy, współlokatorzy. I, zaufaj mi, żaden z nich nie uważa się za gwałciciela, a swojego czynu nigdy nie nazwałby gwałtem. Gwałciciele są wśród nas, masz ich wśród swoich znajomych. I to są naprawdę fajne, równe chłopaki, co uważają, że „dziewczynę należy szanować”. Tylko ich definicja szanowania jest inna niż Twoja. I to właśnie ich trzeba edukować. I to nie na poziomie plakatów na dyskotece, tylko już w momencie, gdy wchodzą w wiek dojrzewania i szykują się do swoich pierwszych doświadczeń seksualnych. I gdyby tych wszystkich „fajnych chłopaków” udało się wyedukować, to by było coś. Jeśli masz ochotę coś więcej na ten temat poczytać, to zapraszam Cię serdecznie do siebie. Zebrałam sporo badań na ten temat i opisałam prawdziwe doświadczenia kobiet, które znam osobiście.

    Pozdrawiam serdecznie!