Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Mądra dziewczynka nie ma problemu ze słowem „...

Mądra dziewczynka nie ma problemu ze słowem „dziewczynka”

Miałam w ogóle tego tematu nie ruszać, ale jak kolejny raz widzę to typowo internetowe, populistyczne odkrywanie koła na nowo, to opadają mi ręce oraz cycki, a szkoda by było, bo cycki mam fajne. GIS wrzucił na swój profil na Facebooku grafikę skierowaną do kobiet, w której chodzi o pigułkę gwałtu i zachowanie ostrożności na imprezach. Na grafice jest hasło „Mądra dziewczynka pilnuje drinka”. I afera gotowa, cała Polska obrażona.

Pamiętam, że lata temu pisałam reportaż o pigułce gwałtu, jeszcze na studiach. Wtedy ludzie nie bardzo wiedzieli o co chodzi i nagle im się otwierały oczy oraz opadały szczęki, że takie rzeczy się dzieją.

 

Się dzieją

Dawno, dawno temu w pewnym zatłoczonym klubie, w piątkowy wieczór stałam grzecznie przy barze i czekałam na swoje piwo. To było drugie piwo tego wieczoru, który dopiero miał się rozkręcić. Wtem! Spotkałam dawno niewidzianego znajomego. Trochę się zagadaliśmy, moje piwo stało na barze, obok kłębiło się mnóstwo ludzi, ale wydawało mi się, że cały czas mam je na oku. To piwo. Cała sytuacja trwała może dziesięć minut, a ja w tym czasie wypiłam tak na oko 1/3 butelki. I od tego momentu, poza małymi przebłyskami, nie pamiętam nic. N-I-C.

Ale że mam więcej szczęścia, niż rozumu to byłam tam z grupą znajomych, która to grupa troskliwie się mną zajęła z odholowaniem do własnego łóżka włącznie. Obudził mnie najgorszy kac w życiu, który trzymał przez kolejne dwa dni. Niech pomyślę, to przez jedno piwo? Chyba jednak nie. Czy wiedziałam już wtedy, że należy się pilnować? Oczywiście. Doskonale wiedziałam co to Rohypnol (w tej chwili już wycofany ze sprzedaży, teraz zwyrole używają GHB) i wiedziałam jak działa. Czy się pilnowałam? Wydawało mi się, że owszem. Ale widać nie dość skutecznie.

Co więcej – identyczną sytuację miałam jakieś dwa lata temu. Jestem dorosła, wiem na co uważać, głupia nie jestem, a jednak nie upilnowałam, choć wydawało mi się, że nawet na sekundę szklanka nie zniknęła z mojego pola widzenia. Znów dupę – dosłownie i w przenośni – uratowali mi znajomi. I co? Dzieją się takie rzeczy i TO ma znaczenie? Czy może dalej będziemy dyskutować o nomenklaturze i rodzaju użytej czcionki?

To się może przytrafić każdej kobiecie, dziewczynce, babie, panience, lasce, a nawet twojej starej, jeśli jest wystarczająco atrakcyjna. Ale przecież w tej dyskusji nie chodzi o bezpieczeństwo, prawda?

 

MĄDRA dziewczynka pilnuje drinka

Bo jest mądra i na tym słowie powinniśmy się skupić. To nie jest temat, przy którym można założyć, że społeczeństwo jest wystarczająco wyedukowane. Zastępy młodych, naiwnych dziewczyn wchodzą każdego dnia w dorosłe życie i to one są najbardziej narażone na sytuacje, które w najlepszym wypadku zakończą się kradzieżą, a w najgorszym… Sami sobie dośpiewajcie. Nie każda będzie miała tyle szczęścia, co ja. Nie każda ma świadomość, że wyskokowy wieczór może się skończyć blizną na psychice, która położy się cieniem na reszcie życia. Nie każdą uprzedziła mama, a prawie na pewno żadnej nie uprzedziła szkoła. Że można to było napisać inaczej? Pewnie tak. Ale wciąż nie jest to coś, wokół czego warto kręcić gównoburzę o słowa i kąt pochylenia liter. Takie kampanie są potrzebne i zawsze będą potrzebne, więc dobrze, że są. Nawet narysowane w Paincie.

 

Internetowa Rada Dulskich

Najcięższe działa wytoczone przeciwko GIS-owi mówią o infantylnym języku i braku szacunku dla kobiet. Z powodu słowa „dziewczynka”. Zapamiętajcie, od dziś słowo „dziewczynka” jest pejoratywne. I padły następujące zarzuty: brak szacunku!, seksizm!, wiktymizacja!, wymienić agencję PR!, uprzedmiotowienie!, chujowa grafika!, pozwać GIS!, przeproście!, wy chore pojeby!, Janusze kampanii!, i-jo, i-jo, kryzysy, proszę przyjechać w weekendy! O. Ja. Pierdolę. Żyję w kraju, w którym głupi nie wie, że jest głupi.

To jest dobre hasło, choć brzydko opakowane. Jest krótkie, rymuje się, wpada w ucho, łatwo je zapamiętać i przekazuje dokładnie to, o co w tej akcji chodzi. Co więcej – to właśnie dziewczynki, nastoletnie dziewczynki, najczęściej padają ofiarą zwyroli oraz własnej niefrasobliwości, więc może rozluźnijcie poślady. Przyda się, jak nie będziecie pilnowali drinków.

Polski internauta jest szczególnie wyczulony na pojedyncze słowa, nie na przekaz, a już broń Bożeno na wartość, którą tekst ze sobą niesie. Polski internauta najbardziej na świecie lubi być urażony. Przecież znam to doskonale z autopsji: napiszę pięć tysięcy słów, które mają bardzo konkretny, pozytywny wydźwięk i nie ma bata – zawsze znajdzie się jednooki król ślepych, który przypnie się do jednego, malutkiego słówka, które dla całego tekstu nie ma żadnego znaczenia. I, hopla, na całego, już się kręci karuzela! A za nim cała chmara internetowych głupków zbija się w kupę, bo w kupie raźniej. Są ciężko obrażeni tym jednym słowem, którego w swej nieskończonej indolencji i tak by pewnie nie zauważyli, bo teksty nie są do czytania ze zrozumieniem, tylko do przewijania. Ale na szczęście wyłonił się przywódca, który powiedział czym powinni być urażeni. No to ura!

Polscy internauci uwielbiają się przypieprzać. Pasjami wręcz. Czują się dzięki temu lepsi, bo z pozycji kanapy wreszcie mogą wejść na scenę, cali na biało. I wyrazić swoją opinię, którą należy szanować, a najlepiej się jeszcze pokajać i przeprosić. Bo jak nie, to „wizerunkowy strzał w stopę”. Serio, takie rzeczy piszą jacyś przypadkowi samozwańczy „eksperci” od strzałów w stopę, kryzysów oraz komunikacji zatrudnieni w firmie Szlachta nie pracuje i myślą, że kogokolwiek ich zdanie obchodzi.

I naprawdę chciałabym na ulicy widzieć tę nieskończoną poprawność polityczną, która niestety do głosu dochodzi tylko w internecie. Ale jakoś jej nie widzę. Bo w domu, to wiadomo: „Idziemy do Ciapatego na kebsa”. Dulszczyzna. Level. Polak.

 

Mądry chłopiec nie gwałci, więc do kogo ta mowa?

Koronny kontrargument brzmi: nie przerzucajcie odpowiedzialności na kobiety! To jest tak idiotyczne w kontekście hasła przestrzegającego przed zagrożeniem, że aż czuję się skrępowana, że trzeba to komuś tłumaczyć. Jakiej odpowiedzialności? Za własne bezpieczeństwo? A kto niby jest za nie odpowiedzialny, jakiś zwyrol? Zwyrola trzeba namierzyć i zamknąć, od tego jest policja. A drinka pilnować (podpowiadam – to się nazywa PROFILAKTYKA), bo zwyroli jest więcej, więc wyjmijcie głowę z pupy, to się może wydarzyć na weselu koleżanki albo na imprezie firmowej, gdzie czujność dawno śpi. Ale jasne – najpierw spróbujmy po dobroci i wytłumaczmy zwyrolowi, że nu, nu, nu, nieładnie tak coś do drinków dosypywać, ty niegrzeczny zwyrolu. Na pewno posłucha.

Tak więc w tym wszystkim brakuje tylko jednej rzeczy, która jest całkowicie pozbawiona sensu, bo gwałciciel nie przestanie gwałcić, a złodziej kraść dlatego, że zobaczył rymowankę w internecie. Otóż brakuje tu równoległej komunikacji skierowanej do mężczyzn. Bezsensownej, przypominam, ale co tam, dobrze by to wyglądało na fejsbuku.

Bo, z całym szacunkiem, ale nie znam ani jednej rozsądnej, znającej swoją wartość kobiety, która czuje się urażona faktem, że GIS użył słowa „dziewczynka” na jakiejś grafice zrobionej w Paincie. Połączcie kropki: GIS-grafika-Paint. Rzeczywiście, to brzmi jak międzynarodowy skandal.

Doświadczyłam pigułki gwałtu dwukrotnie i słowo „dziewczynka” w tym haśle mnie nie uraża. Jest mi dokładnie wszystko jedno jakie to będzie słowo tak długo, jak długo kobiety będą przestrzegane przed zagrożeniem. Bo zagrożenie nie zniknie, niezależnie od tego ile w tej sprawie napiszecie pobożnych życzeń. Świat byłby oczywiście lepszym miejscem, gdyby nie było na nim ani jednego zwyrola, ale póki co, miłe panie, jesteśMY odpowiedzialne za własne bezpieczeństwo czy nam się to podoba, czy nie. Przynajmniej w takim stopniu, w jakim jesteśMY je w stanie sobie zapewnić.

Ale dla usatysfakcjonowania tych, co lubią palić staniki na barykadach (ej, wiecie, że to już nieaktualne?) proponuję takie kontrhasło:

 

Ty chory pojebie, pójdziesz za to siedzieć.

 

Happy?

Magda

Zgadzasz się? To podaj dalej!