Nigdy nie otworzę restauracji, nie jestem szalona. Ale od dziś będę Was karmić! | Krytyka Kulinarna
Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Nigdy nie otworzę restauracji, nie jestem szalona....

Nigdy nie otworzę restauracji, nie jestem szalona. Ale od dziś będę Was karmić!

Trzymajcie mnie dziś za rękę, bo aż mnie coś ściska w gardle. Trochę z nerwów, ale bardziej z radości. Przysięgałam sobie, że nigdy nie otworzę restauracji. Ale nie przysięgałam, że nie będę Was karmić. Od dziś możecie zjeść coś ode mnie. I to jest totalnie pyszne! 

Jaram się tym projektem jak nie wiem co! Ale od początku, bo możecie się czuć zagubieni. Siedzę ostatnio cicho, bo i książkę piszę i robię inne rzeczy. Na przykład TO. Słuchajcie.

Pamiętacie jak końcem ubiegłego roku pisałam o tym, jak w pandemii radzi sobie gastronomia? Przykład Ed Reda, który zamknął się zaraz przy pierwszej fali i całkowicie przestawił na produkcję konserw rzemieślniczych bardzo mi się spodobał, więc na potrzeby tamtego wpisu zamówiłam kilka, aby ich spróbować i Wam o tym napisać. Okazało się, że robią rzeczy wyborne i rzeczywiście jakość nie odbiega niczym od znakomitego poziomu, który trzymali w restauracji – to faktycznie są dania restauracyjne tyle, że dostarczane Wam do domów i z długim terminem ważności. Pomysł uznałam za absolutnie genialny i tu byśmy się zatrzymali, gdyby nie odezwał się do mnie Grzesiek, współwłaściciel Eda. Od słowa do słowa… Zaproponował mi taki rodzaj współpracy, któremu przyklasnęłam właściwie bez zastanowienia.

Bo wiecie, ja naprawdę nigdy nie otworzę restauracji, choć to pytanie słyszę najczęściej. Ale też nigdy nie odżegnywałam się od tego, aby Was karmić. I oto właśnie nadszedł ten dzień! Oto kooperatywa pod roboczą nazwą EdRed x KK – nasza pierwsza wspólna konserwa, nad którą pracowaliśmy w ostatnich miesiącach. Obłędna cielęcinka w obłędnym sosie serrrowym! Dostarczana wprost do Waszej kuchni! Ach, jaram się, jaram! Wszystkie moje wyśrubowane standardy zostały spełnione – znakomity smak, wysoka jakość i kompletny bezwstyd, z którym mogę się z Wami tą nowiną dzielić. Bo jestem z tego produktu cholernie dumna!

krytyka kulinarna ed red konserwa

krytyka kulinarna ed red konserwa

krytyka kulinarna ed red konserwa

Z jednej strony ta cielęcina jest delikatna, krucha i soczysta, z drugiej pełna smaku, unurzana w kremowym sosie, który masz ochotę zlizywać z talerza. To jest tak dobre, że się płakać chce. Zresztą jak wszystkie konserwy Ed Reda. Tak naprawdę macie restauracyjną jakość i smak z dostawą do domu. Wystarczy ugotować kaszę czy bliskie naszym serduszkom ziemniaki i już. Możecie mieć kilka takich konserw na czarną godzinę, gdy nikomu się nie chce gotować, możecie zabrać je na wyjazd, bo ich ważność to aż dwa lata, ale za to ZERO konserwantów. U mnie dzidziutek szarpie cielęcinę z kaszą gryczaną i ogórkiem kiszonym jak zły. Bo to też fajne danie dla dzieci – nie jest kontrowersyjne (w bobasowym pojęciu), mięso jest delikatne i szalenie smaczne. Z jednej konserwy wychodzą trzy porcje dla bobasa lub dwie dla dorosłych.

No to premiera! Konserwa do kupienia tutaj. Podpisuję się po tym produktem wszystkimi czterema łapami! Koniecznie dorzućcie też do koszyka inne, bo są absolutnie godne spróbowania.

Tak, zachwycam się, bo mnie rozpiera duma. Tylko takie rzeczy chcę robić. I będę, bo już pracujemy nad kolejną!

krytyka kulinarna ed red konserwa

krytyka kulinarna ed red konserwa

 

Smacznego i koniecznie dajcie znać jak Wam smakowało, bo cała drżę!

Magda

Będzie mi szalenie miło jeśli udostępnisz ten post. Dziękuję!