Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel

Fiskeriet, Oslo, Norwegia

www fb

Fiskeriet Youngstorget
Youngstorget 2b, 0181 Oslo

Pierwszym miejscem, jakie zaplanowałem odwiedzić i które polecało mi kilku spotkanych Norwegów, był Fiskeriet. Jednak ze względów logistycznych (godziny otwarcia) było drugim odwiedzonym przeze mnie barem. Po norwesku fiskeriet to rybołówstwo, czyli od razu wiadomo w czym się specjalizują. Ten otwarty w 2010 roku sklep, a przy nim bar z niewielką kuchnią, to bardzo podobny pomysł do Vulkanfisk. Internety piszą, że serwują tam najlepsze fish and chips w Oslo, więc musiałem to sprawdzić. Miejsce, gdyby nie przychylne komentarze i polecenia, nie zachęca specjalnie do odwiedzenia. Znajduje się przy dużym skwerze, w centrum miasta, na tyłach sporego centrum handlowego.
IMG_4683
Możemy tam nabyć przede wszystkim świeże ryby i owoce morza, do tego warzywa, przeróżne przetwory rybne, jak chociażby kotleciki rybne w kilku smakach i wiele sosów. Te zdjęcia znacie już z naszego facebooka.

IMG_4689IMG_4691IMG_4693IMG_4694
Ponieważ to miejsce jest otwarte przez osiem godzin dziennie, a zamykają o 18:00, musiałem dostosować do niego swój plan dnia. Po wejściu usiadłem przy barze i  zacząłem rozglądać się. Tak, wszystkie nowe miejsca gastronomiczne, nawet w Norwegii, są do siebie podobne. Kredą mamy napisane na tablicy dania dostępne dzisiejszego dnia, króluje polerowana stal i minimalizm w wykończeniu, witryna chłodnicza w której można obejrzeć porcje serwowane na zimno i tak dalej. Kopia kopii kopii. Jedyne co mi się naprawdę podobało to lusterko w bulaju
IMG_4686IMG_4697IMG_4843
Zamówiłem fish and chips, chociaż kelner namawiał mnie usilnie na rybne ragout. Może następnym razem, panie kelnerze. Po maksymalnie 10 minutach oczekiwania wjechał na stół smażony dorsz z frytkami robionym na miejscu, sosem tatarskim i dodatkami w postaci pikli.

IMG_4702
Jakie to wszystko było pyszne. Panierka miała smak racuchów, co przeniosło mnie w czasy mojego dzieciństwa, kiedy rodzice serwowali nam często takie przysmaki. Dorsz – kruchy i aromatyczny, super świeży. Posypany z wierzchu pietruszką i grubą solą morską. Frytki bardzo dobre, a do nich rewelacyjny ketchup i ocet winny – jak w Wielkiej Brytanii.
IMG_4848
Bardzo dobry był robiony na miejscu sos tatarski, zwany też remuladą. To, jak wiadomo, klasyczny sos na bazie majonezu z dodatkiem kaparów, korniszonów, estragonu i soku z cytryny. Reszta składników, jak grzyby marynowane, pikle, cebula, anchovis czy pietruszka to już wariacje amerykańskie czy europejskie na ten temat. Nie do końca znane jest pochodzenie tego dodatku do ryb i owoców morza. Od XIX wieku występuje w kuchni francuskiej pod nazwą sauce tartare, a pochodzenie jego przypisuje się Tatarom, którzy okupowali części Rosji i Ukrainy. Stamtąd najprawdopodobniej przywędrował do Europy zachodniej, choć jest to tylko niepotwierdzona hipoteza.
Ten, który jadłem miał w sobie dużo małych marynowanych kaparów i to było naprawdę to.
Fiskeriet to miejsce na szybki lunch, a jakość i smak jaką się tam serwuje powoduje, że na kulinarnej mapie Oslo jest to obowiązkowy punkt do odwiedzenia.

pigs5

Jacek