Najpopularniejszy i najbardziej opiniotwórczy blog restauracyjno-podróżniczy w Polsce
CZYTASZ

9 rzeczy, które na zawsze zmienią twoje spojrzenie...

9 rzeczy, które na zawsze zmienią twoje spojrzenie na Tunezję

Każdy kierunek jest wart uwagi. Wszędzie są ciekawe miejsca, ludzie z historiami do opowiedzenia i nowe doświadczenia do przeżycia, a sposób w jaki widzimy świat wynika wprost z otwartości, podejścia do drugiego człowieka i odrobiny ciekawości. Jeśli myśleliście, że Tunezja to obezwładniająco nudne trio „hotel-plaża-all inclusive”, to zaraz Wam udowodnię, że pierwsze zdanie w tym tekście jest słuszne.

Przez cały tydzień byłam na plaży tylko raz, choć spaliśmy w trzech różnych hotelach, w trzech różnych miastach. Nie narzekam, nie jestem szczególnie „plażowa”. Byłam tylko raz, bo tyle było do zobaczenia, że plaża znalazła się na szarym końcu listy jako punkt możliwy do zrealizowania ale nieobowiązkowy. Pisałam Wam o naszej przewodniczce, Rabeb, są też jej namiary na końcu podlinkowanego postu. Wiem, że bez niej nie zobaczylibyśmy nawet połowy tych miejsc.

Jeśli myślelibyście o wynajmie samochodu, bo jednak zwiedzanie wymaga przemieszczania się, to od razu mówię, że zupełnie przeciętny kierowca powinien sobie bez większych problemów poradzić. Tunezyjczycy jeżdżą dość spokojnie, a drogi są w stanie dla Polaków całkowicie akceptowalnym. A dla kogoś, kto choć raz był w Otwocku są po prostu wspaniałe. Jeśli natomiast zapragniecie totalnego luzu, to zawsze możecie się zdecydować na samochód z kierowcą i tu poszłabym po pomoc do naszej Rabeb, na pewno będzie w stanie Wam coś godnego zorganizować. Tunezja nie jest droga, więc te wydatki nie powinny szczególnie boleć.

Ten tydzień był cholernie intensywny nie tylko z powodu planu, ale również ponad czterdziestostopniowych upałów. Oczywiście Jacek czuł się jak ryba w wodzie, a mi myślało tylko pół głowy. Czasem mi się wydaje, że im wyższa temperatura, tym jest bardziej zadowolony. Facet z piekła rodem! Myślę, że dobrym momentem na Tunezję może być koniec września i październik, kiedy temperatura trochę odpuszcza, ale wciąż jest przyjemnie ciepło.

Poniżej moja subiektywna lista zachwytów i oczarowań. Nie trafiły na nią wszystkie miejsca jakie odwiedziliśmy ale uważam, że to co poniżej bardzo warto zrobić i zobaczyć jeśli tylko będziecie mieli ku temu sposobność.

1. Zachwycić się Sidi Bou Said

tunezja co zobaczyc atrakcje

Niewielkie miasteczko położone ok. 20 km od Tunisu. Mówi się, że jest jednym z najpiękniejszych miejsc w Tunezji, a kolorami wywołuje jednoznaczne skojarzenie z Santorini. Położone kaskadowo na wzgórzu, pełne krętych uliczek, błękitnych okiennic i śnieżnobiałych domków. W Sidi Bou Said polecam Wam zaopatrzyć się w ceramikę, bo – oprócz charakterystycznych kolorów i pięknych widoków na morze – właśnie z ceramiki znane jest to miejsce.

Kolory podyktowane są przepisami i nie ma tu miejsca na samowolkę w postaci fioletowych drzwi. W grę wchodzą tylko mniej lub bardziej intensywne odcienie niebieskiego. I wszechobecna biel, więc nie zapomnijcie okularów przeciwsłonecznych. Warto wpaść na kawę do Cafe des Nattes – to kawiarnia, która powstała w XVI wieku i działa do dziś. Trzeba się co prawda wspiąć po schodkach, ale za to z kilku niewielkich tarasów roztacza się piękny widok, a wnętrze też nie pozostawia obojętnym.

Sidi Bou Said nie bez powodu wymieniam jako pierwsze. Odwiedziliśmy je dwukrotnie – raz wieczorem (widok na rozświetlony Tunis – bezcenny!) i następnego dnia rano. Bardzo mnie to miejsce urzekło i wierzę, że Wam też przypadnie do gustu. Bardzo podobnie, też biało-niebiesko jest w niewielkim nadmorskim miasteczku Hergla.

2. Popływać na otwartym morzu

tunezja co zobaczyc atrakcje

O jakiż to był przyjemny dzień! Z mariny w El Kantaoui popłynęliśmy katamaranem na małą wycieczkę. Mają co prawda kilka łodzi przygotowanych pod turystów szukających nieco innych wrażeń estetycznych, niż te których ja szukam, więc jest i statek piracki i wielka ośmiornica oplatająca łajbę mackami zrobionymi z cholera wie czego, ale jeśli to również nie jest Wasza melodia, to zdecydujcie się na zwykły katamaran. Nasz nazywał się „Albatros”, dowodziła nim międzynarodowa ekipa i mieliśmy naprawdę niezłą zabawę. O ile przy brzegu woda może wydawać się ciepła jak zupa, to pływanie na otwartym morzu jest niekłamaną przyjemnością, a temperatura wody jest dokładnie taka, aby lekko schłodzić. Bo zmarznąć się w tym kraju nie da, chyba że przesadzicie z klimatyzacją. W każdym razie – żagle zawsze na propsie. Panowie zeznali, że możliwe jest nawet podglądanie delfinów, ale w tym celu trzeba znacznie dalej wypłynąć w morze.

3. Zobaczyć Termy Antonina w Kartaginie

tunezja co zobaczyc atrakcje

Jak byłam dzieckiem i rodzice mnie ciągali po zabytkach, klasztorach i innych ruinach, to umierałam z nudów. Ja chciałam siedzieć w wodzie aż mi zsinieją usta (Bałtyk) albo cała się pomarszczę (ciepłe morze). Teraz już nie jestem dzieckiem i mam trochę wyobraźni, a usta maluję. Czasem nawet szminką.

Może to dziwne, ale od tego miejsca było mi najtrudniej się odkleić. Termy są na liście UNESCO i to, co dziś zobaczycie jest efektem bytności w tym miejscu najpierw Fenicjan – to część do poziomu 0, a później Rzymian – wszystko powyżej. Ruiny, z wciąż jednak wyraźnie widocznymi poszczególnymi pomieszczeniami i rozrzuconymi fragmentami misternie rzeźbionych kawałków marmuru, odcinają się na tle błękitnego morza i naprawdę robią duże wrażenie. A jak dodacie do tego świadomość, że wodę doprowadzał tu z Zaghouan akwedukt liczący dokładnie 132 km (II w.!), to włączy Wam się wyobraźnia dorosłego i opadnie szczęka. Były to niegdyś największe termy w Imperium Rzymskim, a największy basen miał wymiary obecnego basenu olimpijskiego! Z ciekawostek – jeśli staniecie twarzą do morza i spojrzycie w lewo, to zobaczycie długi, biały mur a nad nim powiewającą flagę Tunezji. To właśnie jest siedziba prezydenta.

4. Odwiedzić marinę w El Kantaoui

tunezja co zobaczyc atrakcje

Sousse jest miejscem, w którym zatrzymuje się wielu turystów. Niby El Kantaoui to nie Sousse, tylko obok, ale nawet miejscowi mówią, że to Sousse i nie ma się co rozdrabniać. Marinę wybudowano w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku i od tej pory rozrosła się do całkiem sporych rozmiarów skupiska przytulnych knajpek z widokiem na jachty i port, małych sklepików z rękodziełem, niewielkich mieszkanek i przestronnych apartamentów. Zamówcie sok z truskawek, koniecznie bez cukru, albo herbatę z orzeszkami piniowymi i po prostu ucieszcie oczy widokiem.

Tu także zajrzeliśmy dwukrotnie, ponieważ w tej okolicy zatrzymaliśmy się na cztery pierwsze dni. Mieliśmy też okazję wejść na ostatnie piętro kapitanatu i z tej perspektywy spojrzeć na marinę – jest piękna, a każdy kto ma w robocie taki widok z okna jest szczęściarzem. Po obu stronach wejścia do portu znajdziecie także szerokie, piaszczyste plaże.

5. Docenić największy amfiteatr w Afryce

tunezja co zobaczyc atrakcje

To jest dość osobliwe doświadczenie, bo niby wiedzieliśmy po co jedziemy do El Dżem, ale z jakiegoś powodu wyobrażałam to sobie zupełnie inaczej. Bo oto jedziesz sobie przez kraj – tu gaj oliwny, tam oliwny gaj, zjeżdżasz z autostrady, zaczynają się przedmieścia, gdzieś obok skrzyżowania pan sprawia jagniaka, a pod grillem już buzuje ogień, zabudowa się zagęszcza, by w końcu domy tworzyły zwarte szeregi przytulonych do siebie bocznymi ścianami budynków. Na ulicy normalne życie – jest fryzjer, są sklepy, stragany, ludzie na rowerach, samochody i nagle BUM!

Inspiracja rzymskim Koloseum jest oczywista, ale tutejsze tak odcina się od miejscowej zabudowy, że wygląda wśród niej jakby znalazło się tu za sprawą kosmitów. Bardzo mi się podoba, że amfiteatr jest wykorzystywany do dziś i choć gladiatorzy nie walczą tu już z lwami, to regularnie odbywają się koncerty, które ściągają całkiem sporo melomanów. Można wejść na koronę i spojrzeć na wszystko z góry, można wejść do podziemi i zobaczyć gdzie trzymano zwierzęta, a gdzie niewolników i jak to wszystko było sprytnie zorganizowane. Z powodu klimatu i relatywnie niewielkich opadów amfiteatr zachował się w lepszym stanie, niż rzymskie Koloseum i jest trzecim na świecie pod względem wielkości.

6. Zaszaleć na suku w Tunisie

tunezja co zobaczyc atrakcje

Tak naprawdę warto zaszaleć na każdym suku, ale ten jest na liście UNESCO. Suki to nie są miejsca przygotowane pod turystów. Owszem, stanowią dla nas dużą atrakcję, ale kupują tu przede wszystkim miejscowi. Zaopatrzycie się tu w oleje, przyprawy, naturalne kosmetyki, ceramikę czy wyroby ze skóry lub drzewa oliwnego. Mało kto wie, że Tunezja jest świetnym miejscem na zakupy dla wszystkich tych, którzy lubią złoto i znają się na nim. W tutejszej Medinie część z największym skupiskiem jubilerów znajdziecie wchodząc na Stare Miasto od strony ratusza. Pokazywałam to wszystko na InstaStories i kto przegapił, ten trąba.

Napiszę chyba osobny post o tym co przyjechało z nami z Tunezji, bo tym razem poszliśmy szeroko i właściwie wszystko pochodzi właśnie z suków. Kupiliśmy mnóstwo różnych rzeczy, a ostatniego dnia jeszcze dywan. Śliczny, ale za duży. Brawo ja.

7. Zobaczyć Wielki Meczet w Kairouanie

tunezja co zobaczyc atrakcje

W czasie ważnych świąt jest tu szalenie tłoczno, bo to jedno z najważniejszych świętych miejsc dla muzułmanów, ale my trafiliśmy na zupełnie zwykły dzień i byliśmy niemal sami. To, co można zobaczyć dziś pochodzi z IX wieku, a ciekawostką przyrodniczą jest to, że część z 414 filarów, na których wsparty jest dach pochodzi m.in. z Kartaginy, o której pisałam wyżej. Po arabsku „kairuwân” oznacza obóz wędrownych nomadów.

Kairouan to także miejsce specjalizujące się w produkcji tkanin i dywanów, więc jak będziecie chcieli się obsprawić, to wiecie już gdzie. A z uwag technicznych – nie musicie się jakoś specjalnie ubierać przed wizytą w Wielkim Meczecie ponieważ przy wejściu dostaniecie czyste, wykrochmalone ubrania, które zasłonią rogi i ramiona. A panie także chustę na głowę.

8. Odwiedzić jedną z winnic

tunezja co zobaczyc atrakcje

Przyznaję się bez bicia – tunezyjskie wino jakoś nigdy nie leżało w obszarze moich zainteresowań. Głównie dlatego, że Tunezja nie jest kojarzona z jego produkcją, co jakoś szczególnie nie dziwi, bo 95% lokalnych win sprzedaje się… w Tunezji. Zapytacie – jak to? Przecież to kraj muzułmański, oni nie piją! No cóż, a jednak wino się sprzedaje.

My spędziliśmy przedpołudnie w winnicy Neferis, która europejskim winnicom nie ustępuje na krok ani urodą, ani nowoczesnością, ani jakością produkowanych win. Założona przez Francuzów nadal utrzymała ten charakterystyczny europejski styl, a z przeszło 200 hektarów należących do winnicy połowa to uprawa winorośli, pozostała część to głównie drzewa oliwne. Mają całkiem sporo szczepów: od chardonnay przez pedro ximenes, aż po grenache czy syrah. No jasne, że do południa spróbowaliśmy już dość, by mieć bardzo dobry humor. I jasne, że przywieźliśmy kilka butelek do domu uszczuplając tym samym miejscową konsumpcję. To wszystko z dobrego serduszka.

9. Zjeść z miejscowymi

Mamy dużo szczęścia do ludzi i po prostu takie historie nam się przydarzają. Liczę, że Wam też, a jeśli nie, to serdecznie Wam tego życzę. Mam wrażenie – i jest to moje prywatne zdanie – że Tunezyjczycy nie są zbyt ufni, czasem nawet względem siebie, i potrzebują trochę czasu aby się otworzyć. Z Rabeb, naszą przewodniczką, spędziliśmy cały tydzień i naprawdę się zżyliśmy. Tak jak my lubi dobre jedzenie, jest cholernie wybredna i dobrze gotuje. Wspólny stół zawsze zbliża ludzi i zrobiło mi się szalenie miło, kiedy Rabeb w ostatni wieczór zaprosiła nas na kolację do swoich rodziców.

Mieszkają w przytulnym, bielonym domu otoczonym bujnym ogrodem, w miasteczku oddalonym od Hammametu o dwadzieścia minut jazdy samochodem. Przyjechał po nas brat Rabeb z przeuroczą siostrzenicą w wieku lat sześciu, która błyskawicznie zasnęła mi na kolanach. Poziom słodyczy jeszcze wzrósł, bo po drodze zatrzymaliśmy się w cukierni. W Tunezji, tak jak w Polsce, nie wypada przyjść w odwiedziny z pustymi rękami i zwykle przynosi się właśnie słodycze.

Rodzice Rabeb są cudownie serdecznymi ludźmi i przyjęli nas bez zawsze trochę krępującej napinki, po prostu zjedliśmy razem ryż dżerbijski (chyba mogę tak napisać, bo to tłumaczenie 1:1, to tradycyjna, pikantna potrawa z Dżerby, w której skład wchodzi ryż, mięso i wątróbka), popiliśmy colą, a na koniec dopchnęliśmy owocami, ciastkami i herbatą miętową. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się i na odchodne dostaliśmy solidną porcję drobnych lecz bardzo soczystych oliwek z tego samego ogrodu, w którym jedliśmy kolację, serdeczne uściski oraz zaproszenie na ślub. Odległe, bo dopiero na jesień przyszłego roku, ale za to w Tunezji wesele trwa siedem dni. I-jo, i-jo! Policja, proszę przyjechać na fejsbuka! Muszę sobie kupić siedem sukienek! A tak bardziej serio – wybaczcie, że nie mam z tego wieczoru ani jednego zdjęcia, po prostu nie czułam, aby to był dobry moment na fotografowanie.

Za to mam dużo innych zdjęć:

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcjetunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

tunezja co zobaczyc atrakcje

I właśnie dla takich doświadczeń warto podróżować, warto pielęgnować otwartość i z dumą nieść w sercu dziecięcą ciekawość. Bo to wszystko – choć czasem może krętymi drogami – prowadzi do zrozumienia prostej prawdy, że stereotypy są durne jak paczka gwoździ.

Magda

Tunezję odwiedziliśmy na zaproszenie  oraz Tunezyjskiego Urzędu ds. Turystyki.

Spodobał Ci się tekst? To podaj dalej!

 


  • Ok, NAMÓWIŁAŚ MNIE!

  • Nareszcie! Mam z Tunezją podobne doświadczenia i prócz Tunisu przeżyłam wszystko, o czym piszesz <3

  • lubie jak tak piszesz. Brawo ty 🙂

  • Samantha

    Udało mi się zrobić większość rzeczy o jakich tutaj piszesz <3 Mi już wystarczyło same Sidi Bou Said, aby zupełnie odwieźć mnie od spojrzenia na Tunezję jako typowy turystyczny kurort basen + drinki. Szkoda tylko, że nie wiedziałam o tych winnicach, bo szalenie lubię takie miejsca i wino tak ogólnie 🙂

  • Ricolla

    Dobrze, że piszesz o tym miejscowych, bo to był ten element naszej podróży do Tunezji, który chyba najbardziej zapadł mi w pamięci. Coraz większe oddalanie się od miejsc turystycznych, chodzenie do knajpek, gdzie siedzą sami lokalni, w końcu zakumplowanie się z lokalsami i zaproszenie od nich na jedzonko. Coś pięknego! To był pierwszy raz kiedy tak głęboko weszliśmy w inną kulturę podczas wyjazdu wakacyjnego. Zrozumieliśmy wtedy, że to najpiękniejsze doświadczenie.