Najpopularniejszy i najbardziej opiniotwórczy blog restauracyjno-podróżniczy w Polsce
CZYTASZ

Tłusta Kaczka, Gdynia

Tłusta Kaczka, Gdynia

Jestem rozdarta. W momencie odłożenia sztućców na talerz po raz ostatni, nie wiedziałam jak ocenić tę restaurację. Głównie z powodu niuansów. Postanowiłam się zatem z tym dylematem przespać. Przespałam się i już wiem.

W Tłustej Kaczce jest pięknie w sposób, który lubię najbardziej: dużo drewna, dużo bieli, przytulnie i nowocześnie. Bar jest imponujący i koniecznie powinniście go zobaczyć. Trafiliśmy jeszcze na dekoracje świąteczne, więc było tym milej. Jest też duży stół ze świeżym, bardzo dobrym pieczywem, pasztetami, wędlinami, smalcem… Takie typowo polskie czekadełka, spośród których każdy wybierze coś dla siebie, chyba że jest wegetarianinem.

Mimo sporej ilości wolnych stolików usadzono nas obok baru, w miejscu, które ciągle mijali kelnerzy i inni goście. Trochę niezręcznie ze względu na to, że kryłam się z robieniem zdjęć, choć później już przestałam się tym przejmować. Poza tym ciągły ruch obok stolika rozprasza, więc początkiem byłam zachwycona umiarkowanie.

Zaczęliśmy od wędzonych półgęsków z pikowanymi zielonkami, kruszoną wędzoną słoniną i marynowanym czarnym bzem (29 zł). Zgodnie stwierdziliśmy, że gdyby zostały pokrojone nieco grubiej, łatwiej byłoby poczuć ich charakterystyczny smak. Tu podane trochę jak carpaccio, do tego pumpernikiel i bekon zamiast słoniny. Z mojej strony zdecydowanie umiarkowany entuzjazm, bo to jednak nie moja rzecz, ale pewnie znajdą się tacy, których to danie zachwyci.

IMG_8409

Skoro kaczka w nazwie, a zupy uwielbiam, wiedziałam że koniecznie muszę spróbować rosołu z kaczki z domowym makaronem, knelami z kaczego mięsa i świeżym tymiankiem (18 zł). Spodziewałam się prawdziwej petardy, takiej jak u Niebieskiej Kaczki (klik) i niestety się rozczarowałam. To nie jest ten esencjonalny wywar, którego oczekiwałam po długim, zimowym spacerze brzegiem morza. Raczej delikatny, bardziej warzywny niż mięsny, bulion z lanymi kluskami zamiast makaronu i dość twardymi, niedoprawionymi knelami. Zapytaliśmy później kucharza o co chodzi z tym rosołem? Okazało się, że często jadają go dzieci, dlatego jest tak łagodny. W menu jest kilka potraw przygotowywanych z myślą o najmłodszych, więc może tam powinna znaleźć się ta zupa?

IMG_8410

A później nastąpiła pełna rehabilitacja. Jacek zamówił rybę dnia, którą był sandacz smażony od strony skóry podany na puree z ziemniaków z maślano-winnym sosem (59 zł). Och, co za sandacz! Ta ryba była absolutnie doskonała. Doskonale delikatna, doskonale wilgotna i doskonale doprawiona. Przyznam, że dania główne wyjadaliśmy sobie z talerzy.

IMG_8415-001

Moja podwędzana, grillowana pierś z kaczki (48 zł) była obłędnie smaczna. Mięciutka i delikatna, z wyczuwalnym dymnym aromatem, podana na lekko słodkim puree ze skorzonery i z karmelizowanymi kawałkami tjeże. Do tego sos wiśniowy z całymi wiśniami i miodem akacjowym. Rewelacyjne zestawienie. Jedynym do czego się przyczepię jest pieczony ziemniak aromatyzowany rozmarynem. Fajnie wygląda na talerzu, zupełnie jak smażone przegrzebki, ale brak mu smaku. To danie zajęło II miejsce w konkursie Food&Wine Noble Night.

IMG_8417

Na koniec szczypta klasyki, czyli czekoladowy fondant z sosem czekoladowym, podany z gałką lodów waniliowych z kawałkami czekolady (22 zł). Bardzo smaczny, bardzo czekoladowy, świetnym rozwiązaniem było dodanie pokruszonych orzechów laskowych, stanowiących miłe przełamanie delikatnych tekstur. Idący łeb w łeb z moim ulubieńcem z Kury Domowej (klik). Ponownie II miejsce w konkursie Food&Wine Noble Night.

Reasumując: pięć świnek wydarza się wtedy, kiedy wszystko od początku do końca jest wspaniałe. Tu było bardzo dobrze, momentami wspaniale, ale chwilami już nie tak wybitnie, więc najuczciwsze będą cztery świnki z adnotacją „mocne”. Innymi słowy: polecam!

pigs4

Magda

Info

www fb

ul. Spółdzielcza 2
81-545 Gdynia